ScrollToTop

Podróże

Zamykaj drzwi.

  • Joanna Janaszek
  • 856
  • 2 komentarze

Powoli wkraczamy w sezon wakacyjnych wyjazdów i weekendowych wypadów za miasto. Często korzystamy wtedy z domków letniskowych, coby odetchnąć jeszcze świeższym powietrzem, a przy okazji nie nadwerężać zbytnio domowego budżetu. W związku z takimi domkami opowiem Wam pewną historię, którą chciałabym żebyście potraktowali jako przestrogę…


Nigdy nie należałam do osób poukładanych i planujących. Większość rzeczy działa się w moim życiu spontanicznie. Tak też było i tym razem. I rok studiów, czekałam na spóźniający się autobus, więc z nudów, oczywiście z moim nieodłącznym wtedy towarzyszem – papierosem, podeszłam do witryny biura podróży. Przestudiowałam oferty i nad moją głową zabłysła lampka rodem z kreskówki. Wyciągnęłam telefon, wybrałam numer koleżanki, a tydzień później, kiedy w Polsce trwała wiosenna plucha, my grzałyśmy się przy basenie popijając sangrię z plastikowego kubeczka na Fuertaventurze. Mieszkałyśmy w hotelu, który składał się wyłącznie z małych domków – salon z aneksem, kuchnia, łazienka, sypialnia. Gdyby nie ten domek, tego wpisu pewnie nigdy by nie było.


asdasddadasda


Wakacje w trybie all inclusive połączone ze zwiedzaniem i imprezowym trybem życia naprawdę męczą. Pewnego pięknego wieczoru postanowiłyśmy więc wrócić grzecznie do naszego domku i padłyśmy jeszcze przed 24:00. Ja myślałam, że Monia zamknęła drzwi, ona myślała, że zrobiłam to ja, ale żadna z nas tego nie sprawdziła, ani nie zapytała tej drugiej. Nad ranem obudził mnie dziwny szmer (co było wyjątkowo dziwne, bo w tamtych czasach nie budził mnie nawet budzik położony pod moim uchem). Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą twarz obcego mężczyzny! Zaczęłam krzyczeć, ale uderzył mnie i straciłam przytomność. Zgwałcili nas i okradli.


Tak mogło być, na szczęście historia potoczyła się inaczej…


Wstałyśmy rano, a domek był ogołocony z naszych rzeczy! Pierwsze co zauważyłyśmy to brak aparatu i otwarte na oścież drzwi. Zorientowałyśmy się, że zostałyśmy okradzione, okazało się, że zginęło parę naszych rzeczy osobistych i wszystkie pieniądze. Zgłosiłyśmy ten fakt rezydentce oraz w recepcji, została wezwana Gwadria Cywilna (ichnia policja), ale jak łatwo można się domyślić sprawcy nie zostali odnalezieni. Poza pieniędzmi przepadły nasze wspomnienia uwiecznione na karcie pamięci aparatu.


No dobra… Tak też nie było!


Tak naprawdę nad ranem, w momencie kiedy obudził mnie ten dziwny szmer, początkowo myślałam, że to skrzypiące łózko mojej koleżanki. Później zdałam sobie sprawę, że chyba mamy otwarte drzwi, a że jeszcze nie do końca kontaktowałam to nie ogarnęłam, że wiatr nie otworzy drzwi, które zamyka się na klamkę, więc poszłam w stronę salonu. Kiedy przekroczyłam próg sypialni ktoś od kanapy, dwoma susami wyskoczył przez drzwi. Natychmiast oprzytomniałam, podbiegłam do drzwi, przekręciłam kluczyk, zasunęłam zasłony i zaczęłam krzyczeć: „ZŁODZIEJ, MONIA, ZŁOOOODZIEJ!!!”. Wstała, popatrzyła nieprzytomnym wzrokiem i skwitowała, że chyba mi się coś śniło. Udało mi się ją przekonać, że w domku rzeczywiście ktoś był, delikatnie rozsunęłam zasłony i wtedy zobaczyłam uciekający cień. Byłyśmy przerażone. Sprawdziłyśmy czy wszystko mamy, ale nie odważyłyśmy się pójść do recepcji. Dopiero kilka godzin później wychodząc na śniadanie znalazłyśmy pod naszymi drzwiami klapek. Klapek, po którego cofnął się nasz potencjalny złodziej, lecz spłoszony ruszającą się zasłonką nie odważył się wrócić ponownie. Nam nic nie zginęło, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia…


431189_343210129055758_714417496_n


Gdybać nie lubię, ale w tym wypadku dałam się ponieść wyobraźni. W większości domków mieszkały rodziny lub pary. Złodziej nie wiedział, że w naszym są dwie dziewczyny, o wzroście 160cm i wadze 50kg. Gdyby wiedział ta historia mogłaby mieć mniej radosne zakończenie, np. takie jak w pierwszej wersji. Brr, aż mnie ciarki przeszły! Oczywiście zgłosiłyśmy sprawę w recepcji oraz naszej rezydentce, a Gwardia Cywilna szukała złodzieja, ponieważ kilka innych domków niestety zostało okradzionych.


Wyjeżdżając na wakacje zabierajcie ze sobą rozsądek, a drzwi wejściowe zawsze zamykajcie na klucz.

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • A weź! Ty to umiesz podnieść człowiekowi ciśnienie z rana! Zszokował mnie scenariusz nr 1 oczywiście… Ja mam jakąś obsesję co do zamykania drzwi – zawsze i wszędzie.

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close