ScrollToTop

Karmienie Piersią

To moja mała, wielka misja.

  • Joanna Janaszek
  • 793
  • 19 komentarzy

Dzisiaj Światowy Dzień Karmienia Piersią. W związku z tym chciałabym zdradzić Wam coś, co miałam trzymać w sekrecie, ale nie wytrzymałam i wygadałam się Dominice, a Ona puściła to w świat! Coś o czym marzę i do czego dążę. Coś, co zaczęło się tak niewinnie, żeby w pewnym momencie przerodzić się w moją małą, wielką misję… 

Namieszałam coś w skrzynce mailowej, przez co wszystkie wiadomości dotarły do mnie dopiero wczoraj wieczorem. Dlatego, kiedy odkryłam maila od Dominiki z Mommy Draws od razu napisałam do Niej czy nie jest jeszcze za późno na przesłanie moich odpowiedzi. Na szczęście nie było, dlatego dzisiaj możecie przeczytać u Niej wywiad z kilkoma blogerkami (włącznie ze mną, za co jeszcze raz serdecznie dziękuję, bo zrobiło mi się niezmiernie miło po odczytaniu Twojej wiadomości! Znaleźć się w tak zacnym gronie to zaszczyt ;)) dotyczący karmienia piersią. Ile kobiet, tyle historii… Ale to nie wszystko! Koniecznie zajrzyjcie i weźcie udział w konkursie, bo do wygrania są świetne nagrody od LOVI! [KLIK].

 

Poniżej pozwoliłam sobie skopiować swoje odpowiedzi, pozostałe wywiady i konkurs znajdziecie

—> TUTAJ <— 

1. Czy karmisz/karmiłaś piersią? Jeśli nie – dlaczego? Jeśli tak – jak długo? 

Antoninę karmię już jedenaście miesięcy i nie zanosi się na to, żeby nasza mleczna przygoda miała się w najbliższym czasie skończyć. Pierś jest lekiem na całe zło, potrafi nawet przegonić ból spowodowany nauką chodzenia i związanymi z nią upadkami. Pierś jest napojem (chociaż ostatnio coraz częściej Młoda ma smaka na wodę!), przekąską, obiadem. Na razie cały czas się karmimy i nie stawiamy górnej granicy.

2.Czym jest dla Ciebie karmienie piersią? To dla Ciebie naturalna kolej rzeczy czy związana jest z tym jakaś misja?

Zaczęło się niewinnie – po prostu chciałam karmić piersią, bo wiedziałam, że jest to najlepsze dla mojego dziecka. Z założenia górną granicą (co powtarzałam jeszcze po urodzeniu Antosi) miało być maksymalnie dziewięć miesięcy na piersi, później planowałam przejść na mm. Pamiętam jak Tośka kończyła miesiąc i na jakiś warsztatach spotkałam mamę karmiącą półtoraroczniaka, która powiedziała, że jeszcze mi się z tym karmieniem zmieni. I miała rację! Wraz ze „stażem” karmienia i problemami, które spotykałam na swojej drodze moja świadomość nt. laktacji i mleka matki rosła. Po tym jak Antosia skończyła 6 miesięcy wiedziałam, że będę karmić o wiele dłużej niż sobie zaplanowałam, ale samo karmienie to dla mnie za mało. Zapragnęłam pomagać i dawać coś, czego ja nie otrzymałam. Miałam trzymać to w tajemnicy, ale co mi tam! Zdradzę Ci swoje marzenie i cel, do którego obecnie dążę. Bardzo chciałabym pomagać mamom na początku (ale nie tylko) ich przygody z karmieniem piersią. Chciałabym rozwijać bloga idąc w tym kierunku i w ramach wolontariatu działać na kieleckich porodówkach. Do rozwinięcia skrzydeł potrzebuję skończenia mojego wymarzonego kursu i stania się oficjalnym Promotorem Karmienia Piersią. Nawet dostałam się na ten kurs, niestety termin koliduje z moimi prywatnymi sprawami – ciągle próbuję znaleźć rozwiązanie, żeby połączyć obie rzeczy, w najgorszym wypadku pójdę na kolejny, który niestety oddali moje plany o co najmniej pół roku.

3. Czy napotakły Cię jakieś trudności w związku z karmieniem? Czy miałaś dostęp do pomocy? 

Początki były trudne. Poranione brodawki, ból, zastój, zapalenie piersi. Później okazało się, że Antosia mało przybiera i nie mieści się w tabelkach. Od wszystkich lekarzy słyszałam, że muszę dokarmiać, że głodzę swoje dziecko, że nie będzie się prawidłowo rozwijać itd. Oczywiście wszystkie zalecenia wydawane były nie na podstawie przeprowadzonych badań (chociażby laboratoryjnych) tylko na podstawie tabelek. Dopiero po kilku miesiącach trafiłam na lekarza, który potwierdził, że wszystko jest w porządku, a dziecko po prostu jest drobne i poparł mnie w karmieniu piersią. Cieszę się, że posłuchałam wtedy intuicji i nie zawierzyłam ślepo lekarzom tylko szukałam dalej. Nie miałam pomocy ze strony medycznej, ale miałam ogromne wsparcie w mężu i dziewczynach z grupy Karmienie Piersią. Między innymi dlatego chcę pomagać innym matkom, bo wiem jakie to wsparcie jest ważne. Ja byłam świadoma możliwości swoich piersi i posiadałam naprawdę niezłą wiedzę nt. laktacji, ale nie każda młoda mama jest na tyle odważna, żeby zaufać swojej intuicji. W końcu jeśli 3 lekarzy mówi, że trzeba dokarmiać to coś musi być na rzeczy – a to nie prawda. Niestety niewielu mamy pediatrów, którzy posiadają wiedzę nt. laktacji, którzy się w tym kierunku szkolą, dokształcają… Mam misję – chcę pomagać mamom, które chcą karmić naturalnie, ale nie mam zamiaru nikogo do karmienia namawiać.

4. Co myślisz o mamach karmiących dzieci powyżej 3 roku życia? 

Gdybyś zadała mi to pytanie jeszcze rok temu pewnie powiedziałabym, że to gruba przesada. Dzisiaj nie oceniam, nie stawiam granic. Uważam, że to indywidualna sprawa dziecka i matki, bo to oni będą wiedzieć najlepiej kiedy przyjdzie czas na odstaiwienie od piersi. Po cichu powiem Ci jeszcze, że marzy mi się karmienie w tandemie, także nie wykluczam, że będę karmiła trzyletnią Antosię.

5. Jakie są największe plusy i najgorsze minusy karmienia piersią? 

Karmienie piersią jest dla mnie bardzo wygodne. Bufet mam zawsze przy sobie i to jest zarazem i plus i minus. 😉 Kiedy wychodzę z domu nikt inny nie jest w stanie nakarmić Antosi, nie mogę wyjść na dłużej czy wyrwać się na weekend z mężem. Pomimo tego nie czuję się w żadnym wypadku ograniczona – po prostu tam gdzie ja, tam Antosia 😀 Dzięki temu mamy małego obieżyświata, który chodzi z mamą nawet do fryzjera. A tak poważnie to im dziecko starsze tym łatwiej wyregulować karmienia i bez problemu można się do siebie dopasować. Dodam jeszcze tylko, że w swoim niespełna rocznym życiu Antośka miała raz katar, ale to pewnie jest zasługa tego, że od małego ją hartujemy – nie zakładamy czapki, skarpetek. 😛

antoonovkavatar

Zapewne wszyscy zauważyliście już nowe logo. Jest to początek zmian, które powoli nadchodzą na blogu. Nadal pozostaną tematy związane z naszym życiem, porady, przepisy, ale zacznie pojawiać się więcej tekstów dotyczących karmienia piersią. W skrócie nazywam swój blog karmiącym parentingiem z nutką lifestyle’u, chociaż czy na pewno jest to tak w skrócie? 😀 Chciałabym wprowadzić również zmiany w szablonie, ale na to potrzebuję więcej czasu. Na pewno zapanuję nad chaosem jaki tu panuje i posegreguję tematy, żeby ułatwić Wam wyszukiwanie informacji.

Ponadto, w wywiadzie zdradziłam Wam już swoje marzenie – Kurs Promotora Karmienia Piersią i pomoc matkom, które swoją przygodę z karmieniem dopiero zaczynają. Marzę o pomaganiu innym mamom, bo początki często bywają bardzo trudne. Poza tym w Kielcach wsparcie laktacyjne jest w opłakanym stanie. Phi, w Kielcach wsparcia laktacyjnego niemalże nie ma! Na początku chciałabym pojawiać się na kieleckich porodówkach, żeby już od początku wspomóc mamy, które chcą karmić piersią. W głowie mam zarysowany obraz również dalszych działań, na razie one pozostaną jednak moją tajemnicą. Na wszystko potrzebuję czasu, nic nie przyjdzie z dnia na dzień, a ja pracuję nad tym już od pewnego czasu. W każdym razie mam ogromną nadzieję, że uda mi się osiągnąć swój cel i spełnić tę misję. A Wy? Trzymajcie za mnie mocno kciuki! 🙂

Kilka zdjęć i jeden z moich ulunionych tekstów o karmieniu piersią znajdziecie tutaj —> [KLIK]

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Gratulacje! Trzymam mocno kciuki za Twoje plany! :*

  • mutrynki.pl

    3mam mocno kciuki za projekt! Ja na szczęście nie miałam żadnych problemów z karmieniem, urodził mi się Mały ssak ;), ale moja bardzo dobra koleżanka karmi od niemal dwóch miesięcy i dalej nie wszystko im wychodzi, ale tu w Warszawie miała super pomoc laktacyjną :). Pomoc + determinacja + absolutna chęć karmienia piersią w jej przypadku zakończyły się sukcesem! Bo od ciężkich początków do teraz zrobiły kamień milowy.
    Także jak w Kielcach nie ma takiej pomocy to działaj, uratujesz mleko nie jednej mamuśce :*

    Buziaki dla Was dziewczynki :*

    • Powiem Ci, że naprawdę o tym marzę. Ja już nawet mam zarysowany plan ile minimum godzin chciałąbym spędzać w szpitalach, jak to w ogóle miałoby wyglądać. Może to z mojej strony trochę szalone i będzie ode mnie wymagało wygospodarowania mnóstwa dodatkowego czasu, ale jeżeli mi się uda będę z siebie mega dumna! Dlatego kciuki tak bardzo potrzebne 😀

      Całusy! :*

  • Aga z www.makeonewish.pl

    super 🙂 życzę Ci powodzenia. Może znajdzie się kiedyś ktoś kto odpowie mi na pytanie: Dlaczego niektórym kobietom pokarm zanika? Tak było u nas. Karmiłam tylko 8 tygodni i to było dla mnie dużym ciosem. Mam nadzieje, że gdy w styczniu urodzi się nasz drugi bobas, nasza droga z KP będzie dłuższa 🙂

    PS czy to u Ciebie kiedyś był przepis na zupę krem z ogórków? podeslesz mi link?

    • Kochana, pokarm nie zanika z dnia na dzień, musiały być popełnione jakieś “błędy”, które warto sobie przeanalizować przed narodzinami kolejnego szkraba jeżeli chcesz karmić piersią 🙂 Ja np. nie jestem w stanie wycisnąć z siebie więcej niż 5ml, a Antośka bez problemu spija wystarczające ilości mleka – dla niektórych jest to znak, że pokarmu w piersiach nie ma, także poczytaj, popytaj i przede wszystkim w styczniu bądź spokojna 😉 W razie czego pisz do mnie w dzień i w nocy :*

      krem ze świeżych ogórków: http://antoonovka.pl/2014/08/krem-ze-swiezych-ogorkow/

      • Aga z www.makeonewish.pl

        zanikł dokładnie w 2 dni. dlatego że dostałam 40 stopniowej goraczki (problemem nie był nawał ani zastój). przez 3 dni zbijałam ją paracetamolem, w koncu sie poddalam i wzielam antybiotyk ktory zapisał mi lekarz. przy tym antybiotyku nie moglam karmic małej wiec pokarm sciagałam i wylewałam a Maja była wtedy na mm. W pierwszy dzien sciagałam po 120ml z kazdej piersi. Po 2 dniach nie było już prawie co ściagać, ok 20 ml z obu piersi. Po antybiotyku znów przystawiałam Maję, bardzo czesto, pilam herbatki laktacyjne, brałam leki na pokarm, ale już nie wróicł. 2 doby wystarczyły i było po karmieniu. potem jeszcze ok 1 miesiac przystawiałam ją by piła te resztki ktore są, by sie uspokoiła, zasneła… ale to juz nie było karmienie a przekarmianie.

        • Tutaj muszę się z Tobą zgodzić. Zastój rzeczywiście powoduje zmniejszenie produkcji (mam dwa rozmiary miseczek, ponieważ w jednej piersi miałam zastój i ciężko było mi rozhulać laktację, a później było wygodniej karmić mi jedną piersią i tamta została taka zapomniana). Ale na pocieszenie powiem Ci, że niemal przy wszystkich antybiotykach można karmić, także gdyby następnym razem spotkała Cię wątpliwa przyjemność zastoju to koniecznie sprawdź leksykon leków opracowany przez CNoL 🙂 No i tak jak pisałam – laktator nie jest miarą mleka w piersi, ja wyciągam maksymalnie 5ml!
          Aga jeżeli będziesz miała pytania, wątpliwość, będziesz miała dość pisz do mnie. W styczniu moja wiedza będzie o kilka poziomów wyższa (będę po kursie i praktykach) i chętnie Cię wesprę jeżeli tylko będziesz mojego wsparcia potrzebować! :*

  • i tak sobie myślę… następnym razem będzie dłużej! 🙂

    • Jeżeli tylko zechcesz to trzymam kciuki 😉

      • i pomyśleć, że to ja byłam zdania jeszcze przed porodem, że wystarczy tylko chcieć.
        Może tym razem faktycznie tak będzie 😛 ale wiem na co mam się przygotować – moja wiedza w tym momencie jest nieporównywalnie większa..

        • I to jest bardzo ważne, poza tym zawsze masz mnie 😀 Często wsparcie innej, karmiącej kobiety jest równie ważne, co dobry doradca 🙂

  • Kolekcjonerka82

    Witaj

    Odkryłam dzis twego bloga i bardzo sie ucieszyłam 🙂 jestem w 40tygodniu ciąży i z niecierpliwością ale i ze strachem oczekuje maleństwa. Z niecierpliwością bo chce je już trzymać w ramionach, zobaczyć jak wygląda, przedstawić je Mężowi i starszej o 4 lata siostrze. Ze strachem, bo nie wiem czy podołam… karmieniu piersią. Starszą córkę karmiłam tylko 4 miesiące – wklęsłe brodawki, nikły odruch ssania u dziecka, nieprzybieranie wagi u kruszynki, czterokrotne zapalenie piersi i 40 stopniowa gorączka doprowadziły mnie do miejsca w którym się poddałam. Byłam zmęczona i wyczerpana, mała nie dojadała i przez to byłą niespokojna – zabrakło w moim towarzystwie mądrej, doświadczonej kobiety, która wsparła by mnie wiedzą i nie pozwoliła się załamać. Przestraszona sugestiami lekarzy, zaczęłam karmić butelką i małą zrobiła się wreszcie spokojna, zaczęła przybierać na wadze. Mimo mojego ogromnego szczęścia traktuje ten moment jako delikatną porażkę. Tym razem dużo czytam o karmieniu, mam nadzieję, ze sie uda. Jestem z Kielc i tutaj ciezko o profesjonalne wsparcie laktacyjne. Czy mogłabys mi kogos doradzic w razie problemów? czy sama juz czujesz sie na silach?

    moj blog to http://www.kolekcjonerka.pl

    • Kochana, przede wszystkim serdecznie gratuluję kolejnego maleństwa i życzę szczęśliwego rozwiązania :*
      Niestety w Kielcach wsparcie jest na tragicznym poziomie. Jedynymi rozsądnymi osobami jakie spotkałam na naszej mlecznej drodze była dr Szczukocka (Ona jest międzynarodowym konsultantem laktacyjnym, także w razie problemów idź do Niej), dr Domagałę (szybkie wizyty, ale jest zwolennikiem kp) i naszą pediatrę (przyjmuje w Bilczy, ale za chiny nie przypomnę sobie teraz jak się nazywa). Ja oczywiście mogę Cię wspomóc psychicznie, w kryzysach itd, ale na więcej nie czuję się na siłach, nie mam jeszcze takiej wiedzy, że mogłabym się tego podjąć. Powodzenia, trzymam mocno kciuki! :*

  • W takim razie trzymamy mocno kciuki za kurs i powodzenia w rozwoju bloga!

  • Super! Bardzo mocno trzymam kciuki za wszystkie Twoje plany! Na pewno się uda 😉

  • Barbara Wajer

    Mi też się marzy ukończenie takiego kursu 🙂 Niestety najbliższe miasto, w którym są one prowadzone jest 1,5 h od mojego :/ A ja niemobilna na dodatek… Ale obiecałam sobie, że prędzej, czy później – z naciskiem na później go zrobię (mam to w panie pięcioletnim :))

    Wiesz, ja chciałam karmić piersią 6 miesięcy…własnie strzeliło nam 11 i kończyć nie zamierzam 😀 Odkąd zostałam mamą kp jest moją małą misją. Edukuję się prywatnie i wspieram osoby z mojego otoczenia. Mój luby też jest skarbnicą wiedzy na ten temat, co mnie bardzo cieszy 🙂

    Powodzenia i oby Twoje marzenia się spełniły :*

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close