ScrollToTop

Dziecko

Podjęłam decyzję o odstawieniu Frani od piersi.

  • Joanna Janaszek
  • 2 609
  • Brak komentarzy

Pewnie jesteście zdziwione, ja w sumie też – nie planowałam tego. No i nie będzie to odstawienie całkowite, a bardziej wyregulowanie i zmiana trybu karmień w ciągu dnia. Decyzja była dość spontaniczna, ale widzę, że był to dobry krok. Dzisiaj opowiem Wam skąd w ogóle taki pomysł, dlaczego 1,5 roczne dzieci ssą pierś jak noworodki i jak proces odstawienia od piersi w ciągu dnia wygląda u nas.

1,5 roku to trudny czas dla matki karmiącej

W okolicy 1,5 roku większość dzieci ma momenty zwiększonej potrzeby ssania, prosi o pierś częściej, a matki skarżą się, że ich dzieci zachowują się jakby znowu były noworodkami. Wiele kobiet zmęczonych taką sytuacją (bo nie oszukujmy się, może to być frustrujące) decyduje się na całkowite odstawienie od piersi. Często spowodowane jest to też presją społeczną – “Jak to takie duże dziecko, a wisi na tobie bez przerwy!”, “Odstawiłabyś już, robisz mu krzywdę.”, “Przecież w tym wieku to sama woda” – na pewno znacie takie teksty. Półtora roku dziecka zbiega się również z powrotem wielu kobiet do pracy. To wszystko w połączeniu ze zmęczeniem spowodowanym etapem rozwoju dziecka, zwiększoną potrzebą bliskości i ssania piersi bardzo często prowadzi do nagłego odstawienia. A gdyby zamiast rezygnować całkowicie z karmienia piersią spróbować zrozumieć dziecko, zaakceptować jego potrzeby, ale też postawić granice? Tak, żeby macierzyństwo dalej mogło cieszyć, ale nie kosztem uczuć dziecka.

Pierś to nie tylko pokarm

To ukojenie, poczucie bezpieczeństwa, element, który towarzyszy dziecku od początku życia i jest dla niego tak naturalny jak oddychanie. Na różnych etapach rozwoju pierś potrzebna jest do wielu innych zadań niż tylko zaspokojenie głodu. W wieku 1,5 roku dziecko odkrywa świat wszystkimi zmysłami, wiele sytuacji jest dla niego nowych, stresujących – to m.in. z tego powodu może częściej domagać się piersi. Jeżeli matka jest zbyt zajęta, odmawia karmień (które są częste, ale krótkotrwałe) może spowodować to, że jak już maluch “dorwie” pierś to po prostu nie chce jej puścić, ssie, ssie i końca nie widać. Czy w takim wypadku da się w ogóle ograniczyć karmienie będąc fair w stosunku do uczuć i emocji małego człowieka? Da się, ale każda rodzina musi znaleźć na to swój sposób. W kolejnych akapitach napiszę przykładowe sposoby, opowiem dlaczego zdecydowałam się odstawić Franciszkę od piersi w ciągu dnia i jak ten proces wygląda u nas.

Dlaczego ograniczam karmienie w ciągu dnia.

Frania jako noworodek i niemowlę była dzieckiem bezproblemowym. Jadła, spała, moczyła pieluchy i przesypiała noce, z resztą pisałam o tym kiedyś w artykule “Takie dzieci naprawdę istnieją” (klik). Później zaczęły się częstsze pobudki i skończyły drzemki w ciągu dnia, a Franczi stała się bardziej wymagająca. Ale to normalne, no może poza brakiem drzemek w ciągu dnia. 😀 Rozszerzanie diety również szło gładko (kilk), Frania z chęcią próbowała nowych smaków. Jednak od kilku tygodni zaczął się problem z posiłkami. Poza domem, z tatą czy babcią Frania jadła normalnie. Przy mnie całkowicie odmawiała jedzenia, za to pierś mogłaby ssać na okrągło. I była głodna, bo sama pierś tak dużemu dziecku już nie wystarczy. Poza tym ostatnie wyniki krwi też zapaliły mi lampkę ostrzegawczą. W związku z tym, że jestem z dziewczynkami przez większość czasu sama, Frania potrafiła spędzić dzień wyłącznie o piersi, kawałku jabłka i gryzie bułki – trochę za mało jak na półtoraroczniaka, prawda? Czara goryczy przelała się, kiedy odmówiła śniadania, drugiego śniadania, zupy, a nawet ziemniaków (to taki pewniak w menu Franki – ziemniaczana miłość) i wciąż żądała piersi – powiedziałam, że mam tego dość!

Jak ograniczyłam karmienia dzienne?

I faktycznie tak było, częściej byłam zirytowana całą sytuacją niż spokojna (przypominam, że dzieci wyczuwają emocje matki), byłam już zmęczona. Nie zastanawiając się długo zakleiłam sutka plasterkiem i przy kolejne próbie wyciągnięcia piersi z mojej bluzki wytłumaczyłam France, że piersi mają teraz przerwę i mleko będzie wieczorem po kąpieli. Popatrzyła, pomacała i zaakceptowała ten fakt. Tak po prostu, poszła się bawić. Po drzemce ze smakiem zjadła ziemniaczki, napiła się wody z miodem i upewniła się, że pierś będzie wieczorem. Ilekroć podchodziła, żeby sprawdzić mówiłam, że mleko będzie po kąpieli, że może się przytulić, proponowałam coś do jedzenia, picia. Ku mojemu zaskoczeniu (byłam pewna, że będę musiała nakarmić ją w ciągu kilku godzin) Franka totalnie miała w nosie moje piersi. Bawiła się, jadła, piła i do wieczora wszystko było okej. Pierś wedle umowy dostała wieczorem, co prawda trochę wcześniej, bo wskoczyłam z nią do wanny i nakarmiłam. Spytałam czy chciała mleczka, powiedziała “taa”, uśmiechnęła się i wróciła do jedzenia.

Podjęłam decyzję.

Postanowiłam zrezygnować z karmień dziennych pozostawiając karmienie poranne, do drzemki i wieczorne. W kolejnych dniach, w praktyce okazało się, że Frania jest gotowa na całkowite odstawienie karmień dziennych, przynajmniej w obecności taty – dwa dni pod rząd usypianie na drzemkę zajęło jakieś 5 minut, zobaczymy jak będzie jak zostaniemy same – nie wykluczam, że wrócę do karmienia do drzemki. Na tę chwilę pozostawione są karmienia wieczorne, nocne i poranne, a wciągu dnia Frania bez problemu zjada to, co jej podaję. Bez płaczu i stresu, była na ten krok po prostu gotowa.

Czego nie robić podczas odstawiania/ograniczania piersi?

Jeżeli podejmiecie decyzję o odstawieniu powinnyście znaleźć sposób, który będzie Wam odpowiadać. Na pewno nie smarujcie piersi musztardą, chrzanem, czymś gorzkim – dziecko z ufnością chwyta pierś, która jak wspominałam jest źródłem nie tylko pokarmu i okazuje się, że to co tej pory zapewniało poczucie bezpieczeństwa nagle jest okropne!

Nagły, kilkudniowy wyjazd, zniknięcie mamy bez uprzedzenia również może być dla dziecka ogromnym stresem i nie jest zalecane. Inna sprawa, kiedy matka co jakiś czas wyjeżdża na dzień lub dwa – starsze dziecko bez problemu dostosowuje się do takiej sytuacji, a po powrocie często wraca do ssania piersi – jest to całkowicie normalne.

Jak w takim razie odstawić/ograniczyć karmienie piersią?

Wiem, że temat plasterków na piersiach również budzi kontrowersje, ale wg mnie jest skuteczny i pomaga bez stresu wspomóc proces odstawiania, ograniczania piersi. Jeżeli nie mam zakrytego sutka, żadne tłumaczenia nie pomagają. Dostęp do piersi jest, więc mleko jest – proste. W przypadku plasterka można pomacać, dotknąć, zobaczyć i przekonać się, że faktycznie teraz mama nie może nakarmić.

Najlepiej jest rezygnować z najmniej ważnych dla dziecka karmień lub z karmień najmniej lubianych przez matkę. W moim przypadku miały to być karmienia dzienne pomiędzy etapami snu, a całkiem niechcący wyszło całkowite odstawienie dzienne. No, ale tutaj stało się to przypadkiem, plan był na stopniowe ograniczanie i tak jak wspominałam nie wykluczam powrotu do karmienia do drzemki jeżeli Franciszka będzie tego potrzebować.

Nie proponuj piersi, ale jeżeli dziecko poprosi nie odmawiaj, czyli staraj się zająć dziecko i proponować mu różne aktywności – jeżeli jest gotowe nie poprosi o pierś. U nas ten sposób niestety zupełnie się nie sprawdzał w momencie, kiedy Frania całkowicie odmawiała innego jedzenia niż pierś.

Warto ograniczyć sytuacje, które kojarzą się dziecku z karmieniem. Jeżeli matka karmiła najczęściej w fotelu niech stara się tam nie siadać.

Tłumaczenie, rozmowa, dużo bliskości – to jest kluczowym elementem odstawienia dziecka w szacunku. Warto też zaopatrzyć się w książki poświęcone tematyce odstawienia od piersi jak np. “Żegnamy mleko mamy” (cena – KLIK), Joanny Świercz, Wyd. KAJIYA którą pokazywałam i polecałam Wam w poniższym wpisie:

Odstawienie, ograniczenie piersi to nic złego jeżeli nie następuje przedwcześnie. Pamiętajcie, że decyzja o odstawieniu jest indywidualną sprawą każdej rodziny, każdej relacji matka – dziecko i absolutnie nikt z zewnątrz nie powinien ingerować w to, kiedy ten moment nastąpi. Ja w dalszym ciągu planuję karmić do samoodstawienia, ale żeby karmić w zgodzie ze sobą i dalej lubić karmienie piersią podjęłam decyzję o ograniczeniu karmień dziennych. Widzę, że Frania była na to w 100% gotowa i uważam, że w przypadku naszej mlecznej drogi był to bardzo dobry krok! 🙂

Zdjęcia zrobiła nam moja kochana Monika Wionczek (klik)

Uważasz, że ten wpis może przydać się Twojej koleżance czy znajomej? Śmiało – udostępnij i zostaw kciuka w górę. 🙂 Zasubskrybuj też mój kanał na YouTube (o TUTAJ). Do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close