ScrollToTop

Dziecko

Ojciec tylko biologiczny

  • Joanna Janaszek
  • 11 849
  • 15 komentarzy

Z różnych względów rodzice się rozstają, a dzieci zazwyczaj pozostają przy matce. Relacja ojciec – dziecko może być trudniejsza, ale nadal pozostać piękna. Nawet po rozstaniu można być najwspanialszym ojcem, ale można też stać się zupełnie obcym człowiekiem, ojcem wyłącznie biologicznym. Jak po rozstaniu nie być ojcem tylko z nazwy opowiem Wam z perspektywy dorosłego już dziecka.

Dzieci długo nie rozumieją dlaczego nie wychowują się w pełnej rodzinie tak jak ich koledzy i koleżanki. Nie zawsze można powiedzieć im prawdę, nie zawsze się tego chce. Rozstanie dwojga ludzi zawsze będzie najtrudniejsze dla dzieci, tutaj nie ma wątpliwości. Jeśli jednak oboje rodzice są rozsądni, zrobią wszystko, aby dzieci ucierpiały najmniej. Matka nie będzie utrudniać kontaktu ojcu, a ojciec dalej będzie chciał i aktywnie uczestniczył w wychowaniu swoich dzieci.


Niestety bardzo często dzieje się inaczej. Rozstając się, dzieci dla ojca jakby przestają istnieć. W momencie, kiedy jest to niemowlę nie ma jeszcze takiego problemu. Problemy zaczynają się z czasem, kiedy dziecko zaczyna o ojca pytać. Nie powiesz mu przecież, że tatuś to gnojek, który ma swoje dzieci głęboko w czterech literach, że liczy się dla niego wyłącznie praca/nowa laska/imprezy lub cokolwiek innego, ale nie dziecko. Chcąc jak najlepiej zaczynasz starać się, żeby dzieci miały z nim kontakt. Umawiasz spotkania, organizujesz czas, bo szanowny ojciec biologiczny nie wychodzi z inicjatywą. Dopóki dziecko będzie małe, nie zauważy, że ojciec nie spotyka się z nim z przyjemności, a z obowiązku. Kiedy jednak zacznie zauważać, że podczas spotkań nie ma miłości, spontanicznej zabawy, zaangażowania, natomiast jest nos w gazecie i telewizor, powoli przestanie tych spotkań chcieć. Później może być już tylko gorzej. Brak kontaktu powoduje, że zanika nawet szczątkowa relacja.


Może to zabrzmieć brutalnie, ale taki ojciec w pewnym momencie nie dość, że przestaje nim być zaczyna stawać się zupełnie obcym człowiekiem. Osobą, z którą dziecko nie tylko nie ma kontaktu, ale wcale go nie chce, bo najzwyczajniej nie potrzebuje. Po co spotykać się z człowiekiem, z którym nie ma o czym rozmawiać, który nie wie czym się interesujesz i dlaczego ubierasz się cała na pomarańczowo, a nie jak kilka miesięcy wcześniej na różowo. Po co spotykać się z kimś, dla kogo jesteś na ostatnim miejscu w hierarchii wartości. Myślę, że jedną z głównych cech wyróżniających ojców wyłącznie biologicznych jest przeświadczenie, że to dziecko powinno zabiegać o jego względy. Dziecko powinno dzwonić i wychodzić z inicjatywą spotkania. Dziecko powinno składać życzenia i dawać laurki. Oczywiście mają to być działania jednostronne, bo ojciec po prostu ma być i za to należy mu się odpowiedni szacunek, podziękowania, bezgraniczna miłość i zainteresowanie. Wymagane od kiedy dziecko zacznie chodzić oczywiście, a nawet wcześniej. On, ojciec biologiczny przyczynił się do stworzenia, więc jego rola na tym się kończy. O resztę relacji ma zadbać dziecko.


Oto słowa jednej z czytelniczek. Tak bardzo prawdziwie. Tak bardzo smutne…

Ciężko tatą nazwać człowieka który nie interesuje się własnym dzieckiem, dla którego ważniejszy od córki jest wyjazd na wakacje, lub zakup nowego samochodu, a dziecko jest jedynie zbędnym niepotrzebnym „kosztem”. Wiem, że brzmi to okropnie, ale niestety tak jest w naszym wypadku. Córka ma 8 miesięcy, w tym czasie ojciec odwiedzał ją sporadycznie. Jego zainteresowanie dzieckiem ogranicza się do odwiedzin raz w miesiącu, trwających około godziny i jednego telefonu tygodniowo. Widzę, że córka nie wzbudza w nim absolutnie żadnych emocji, nie cieszą go jej gesty, uśmiechy, nie ma między nimi żadnej więzi. Sama mam cudownego tatę i wiem jak ważną rolę odgrywa on w moim życiu.. Nie wyobrażam sobie przyszłych relacji mojej córki z jej ojcem, bo niestety mimo moich próśb, nie wykazuje on absolutnie żadnej inicjatywy. Widzę, że nie zależy mu na kontaktach z naszą córką i chyba tak naprawdę nie zdaję sobie sprawy z tego co traci, bo jest ona absolutnie cudownym dzieckiem. Zawsze wesoła i uśmiechnięta. Uwielbia się bawić, przytulać. Jeszcze nie wie, że najprawdopodobniej w jej życiu zabraknie taty, a mnie na samą myśl o tym jest strasznie przykro, bo wiem, że ominie ją wszystko to co miałam ja. Wspólne zabawy, spacery… wspólnie spędzony czas. Obawiam się przyszłości, pytań, które zada. Odpowiedzi, których będę musiała jej udzielić, bo tak naprawdę nie wiem, co na te pytania odpowiem. W chwili obecnej staram się o tym nie myśleć, ale wiem, że przyjdzie taki czas kiedy będę musiała to zrobić.

Będąc już dorosłym długo dochodzi się do etapu, w którym przestaje mieć się wyrzuty sumienia i poczucie winy. Dla mnie momentem kulminacyjnym był pewien wrześniowy dzień, kiedy po ponad 10 latach spotkałam go na imprezie rodzinnej.


– Cześć, to ja. Jestem twoją córką.

– Wiem.


Oprócz powyższej “rozmowy” usłyszałam też, że brak relacji między nami to moja wina, bo powinnam o to zadbać. To by było na tyle. Koniec, kurtyna, jak zwał, tak zwał. Moment, w którym zdałam sobie sprawę, że niektórzy po prostu nie nadają się na ojców.


Jeżeli z jakichkolwiek przyczyn nie jesteście razem nie pozwól na to, co opisałam wyżej. Samo spłodzenie dziecka nie czyni Cię ojcem. Nie wymagaj od kilkulatka, że będzie zabiegać o Twoje zainteresowanie. Być może tak będzie, ale jeśli nie dasz dzieciom przykładu, zainteresowania, nie poświęcisz uwagi, nie będziesz uczestniczył w ich wychowaniu, nigdy nie oczekuj od nich, że staniesz się ich kochanym Tatusiem, bo tak nie będzie. Ja swojego Tatę mam. Nie spłodził mnie, ale podołał trudom wychowania i pokochał jak swoją córkę. A ja pokochałam go jak swojego Tatę. A człowiek, który mnie spłodził? Cóż, jest ojcem tylko biologicznym…


1311742891_by_lusiss_600

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Weronika

    Ja też zostałam wychowana przez partnera mamy- skradł nasze serca jak miałam 1,7 msc. Najcudowniejszy człowiek na świecie- kochał i kocha mnie ponad wszystko. Ojca biologicznego znałam od małego jako wujka, w wieku 9 lat dowiedziałam sie, ze mój ojczym nie jest moim ojcem biologicznym. Plakalismy oboje, ja jako mała dziewczynka pocieszalam swojego ojczyma u tłumaczyłam mu, że kocham go nad życie i że lino(ojciec) się nie liczy. Bal się mojej reakcji, a przeszłam najśmielsze oczekiwania. Od tamtej pory kocham go jeszcze mocniej. Od 10 roku życia miałam kontakt z ojcem, ale nigdy to nie był kontakt jak córka-ojciec. Kiedy moja mama rozstała się z moim ojczymem jak skończyłam 19 lat mój świat runął. Ojczym wyjechał do ojczyzny, do Wloch. Nie widziałam go już ponad 3 lata, ale kochamy się nadal nad życie i czekam na moment, az się spotnamy. Długo by opowiadać, ale wiem, ze miałam tysiąc razy lepsze dzieciństwo z ojczymem niż bym miała z ojcem. I najświętsza prawda jest to, ze ten kto wychowuje jest prawdziwym ojcem.

    Ps. Kiedyś bylam na spotkaniu z ojcem i był mój ojczym. Ojciec przedstawiał mnie swojemu kuzynowi i z duma powiedział, ze mnie zrobił, a mój ojczym spojrzał groźnie i podsumował: ty ja zrobiłeś, a ja ja wychowuje od 17 lat. Na zawsze zapamiętam te słowa!

    • Joanna Janaszek

      To trzymam mocno kciuki za Wasze jak najszybsze spotkanie! 🙂 Ja poznałam swojego ojczyma jak miałam 7 lat i na początku zupełnie go nie aakceptowalam – dopiero po kilku latach to się zmienił, miłość tez pojawiła się z czasem. Teraz to tata i najlepszy dziadek pod słońcem 🙂

  • Wzruszyłaś mnie tym postem… Znam wielu ojców, którym z chęcią i obowiązkiem pokażę ten post. Dzięki za Twoje świadectwo, za ten wpis.

    Nie sztuką być ojcem, sztuką być Tatą.

    • Joanna Janaszek

      Dziękuję 🙂 Pokaż, nawet jeśli jeden ojciec przejrzałby na oczy, byłby to wielki sukces.

  • Powinnam ten teks podesłać ojcu Młodego :*

    • Joanna Janaszek

      Podsylaj, niech wie jak kończą się takie relacje jak sobie na starość przypomni, że ma syna.

  • Zgłaszam artykuł na mądrzy rodzice,jakbym czytała o sobie 🙂 Wzruszyłam się….

  • Smutne to bardzo, widać niektórzy mężczyźni nawet i w wieku 70 lat nie są gotowi i nie powinni decydować się na bycie rodzicem;/

  • Moi rodzice rozwiedli się jak miałam 14 lat (tak na prawdę mogliby już wcześniej…) Rozwód był pełen agresji i przemocy. Gdy tata przyjeżdżał mnie odwiedzać nigdy nie pamiętał, w której jestem klasie, ile mam lat, czy kiedy mam urodziny. Zamiast pytać mnie co słychać gadał mi źle na matkę. Potem mama była zła na mnie, gdy byłam już po spotkaniu z tatą… Czułam się jakaś szarpana z obu stron lala…
    To był trudny czas, tym bardziej, że moja mama miała wtedy depresję, groziła samobójstwem i przesypiała całe dnie na valium…Byłam pod jej wpływem i miałam ogromny żal do taty, że nas zostawił, i jeszcze w biedzie…
    Dopiero około 20tki zrozumiałam, że wina była po środku. Mamę mam neurotyczną, infantylną i trudną do życia. Tata potrzebował innej kobiety i w końcu odpowiednią znalazł. Nie widujemy się często ale mam z nim stały kontakt… Nawet lepszy jak z mamą ze względu na jej charakter.
    Dopiero jak sama zostałam mamą zrozumiałam, że nie uszczęśliwię i nie zbawię jej na siłę, a jej emocje bardzo mnie obciążały. Nie chcąc przekazać ich na syna odcięłam się od mamy, przestałam być nadopiekuńcza (role chyba były u nas odwrócone ja – mama, ona – córka) i kazałam jej to uszanować. Nie jest lekko być takim egoistą, ale musiałam zrobić to dla mojej najważniejszej rodziny, czyli syna i narzeczonego.

  • Dorota Klocek Tętnowska

    A u mnie rolę rodzica tylko biologicznego przejęła matka – to dopiero ciężki orzech do zgryzienia dla córki. I powiem szczerze że choć odeszła gdy miałam 3 lata dopiero teraz mając 27 i własne dziecko nauczyłam się z tym żyć. I odnalazłam trochę spokoju w sercu.

  • Ann

    Doskonale wiem co znaczy obawa przed rozmową ze swoim dzieckiem i tym,że nie ma ojca.Ojciec biologiczny mojej córci zostawił mnie już w drugim mcu ciąży a w trzecim dowiedziałam się,że brzydko mówiąc zapłodnił kolejną kobietę.Na chwilę obecną jest mi obojętny,nie chcę go znać,zbyt dużo złego nam zrobił.Martwi mnie tylko jak mam powiedzieć najważniejszej dla mnie osobie na ziemi,że ktoś dla kogo ona również powinna być całym światem jej po prostu nie chce.To najsmutniejsza rzecz jaka przytrafiła mi się w życiu,boję się jej reakcji,nie chcę żeby płakała,była smutna.

  • Paweł

    Jednostronny tekst, co z ojcami którzy chcą widzieć swoje dziecko, kochali matkę dziecka a ta pomimo wszystko nie chce żeby ten był ojcem? Ile jest takich “niedokończonych” spraw w których ojciec nie może zobaczyć swojego dziecka, tylko dla tego że dziecko traktowane instrumentalnie staje się zakładnikiem matki w relacjach z ojcem? Ilu ojców po zasądzeniu przez sąd widzeń nie widzi swoich dzieci bo matki nie chcą ich widzieć na oczy. O życiu dziecka mają do powiedzenia więcej rodzice matki, niż sam ojciec. Wina według was leży zawsze po stronie ojca, zwykły bełkot wzajemnej adoracji, biednych i pokrzywdzonych…..

  • Natalia Góra

    A ja się zapytam co z ojcami, którymi ich partnerki zostawiły i zabrały dziecko ze sobą? Wyjechały daleko i przyjeżdżają bardzo rzadko, dodatkowo niejednokrotnie przekładają rozmowy wideo bo mają inne plany. A ich obecny partner jest nazywany przez dziecko tata. Gdzie tata ten prawdziwy ma marne szanse na pokozanie swojej miłości do dziecka? Angażuje się i stara podpasowywujac się matce, przekładając swoje plany na poczet spotkania ze swoim dzieckiem. Strasznie jednostronny tekst i wrzucanie wszystkich ojców do jednego worka.

  • Roman

    Weroniko – przykro mi to stwierdzić, ale dalej oceniasz relację z biologicznym ojcem jako “porzucona” dziewczynka a nie zdajesz sobie sprawy jakim byłby cudownym ojcem i człowiekiem gdyby Twoja mama go kochała, akceptowała, pozwalała mu być lepszym, lepiej rozumiejącym i lepiej kochającym… Was oboje. Nie zrozum mnie źle, ale skoro Twoja mama rozstała się nawet z tym cudownym Włochem (“Panie Losie daj chłopak, nie Polaka”)…to śmiem twierdzić, że może dobrze, że Twój ojciec odszedł od takiej Kobiety… Poza tym jesteś Kobietą i wybacz, ale Nam Mężczyznom ciężko znosić życie w samotności – Twoja mama miała Ciebie… A co godzinami, minutami, wieczorami miał robić Twój Tato zupełnie sam? Pić? Nałogi? Źle towarzystwo… Łatwo się ocenia Mężczyznę, który musi sobie poradzić… Bo jest Mężczyzną… Nawet samotnie… Piszę to jako ojciec walczący o kontakty z dziećmi… Przykre… Nawet związać się z kimś już nie potrafię… Roman

  • DZIECI DO OJCÓW

    Jednostronny tekst. Brak męskiej energii (spojrzenia) i zrozumienia odmienności między Kobietą i Mężczyzną. Widać to również w Sądach Rodzinnych obsadzonych prawie w 100% przez Kobiety (brak parytetów?) przez co nawet słowa Mężczyzny są interpretowane Kobiecą perspektywą. Przykre.

    Tekst napisany z perspektywy “porzucona dziewczynka, bo zły ojciec” a nikt nie zdaje sobie sprawy jaki byłby cudownym ojcem i człowiekiem gdyby mama go kochała, akceptowała, pomagała mu być lepszym zamiast od razu zdradzać…

    Proponuję niech Kobiety oddadzą dzieci ojcom i zobaczymy jakoone sobie poradzą w samotności i jak one będą trwać i wspierać swoje dzieci… Jak długo wytrzymają w samotności… W co popadną… Kiedy zwiążą się z kimś innym i założą nową rodzinę (bo każdy człowiek ma prawo kochać i być kochanym a nie żyć samotnie) i zobaczymy czy mając swoje nowe dzieci jak długo i chętnie będą chciały spędzać czas z tymi pierwszymi…

    Łatwo się ocenia Mężczyznę, który musi zawsze sobie poradzić… Bo jest Mężczyzną… Wiadomo, że związek czy małżeństwo nie rozpada się wyłącznie z winy jednej strony, ale to i tak zawsze Nam się Mężczyzną odbierane są dzieci!

    Piszę to jako ojciec walczący o kontakty z dziećmi po rozwodzie… Kobiety też tego nie rozumieją (bo się różnimy), ale oddałem wszystko żonie (mimo zdrady), dzieci (bo były maluszkami 3 i 5 lat i nie chciałem walczyć, szarpać), oddałem mieszkanie, auto, wszystkie rzeczy, a była żona utrudnia mi kontaktów i mówi małym chłopcom, że to ja odszedłem i ich zostawiłem… Przykre… Gdybym dzisiaj wiedział to co wiem i co mnie spotkało, nigdy bym się na to nie zgodził… Nawet Psycholog Dziecięcy jest przekonany, że dzieciom byłoby u mnie lepiej… Przykre…

    DZIECI DO OJCÓW !!!!!

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close