ScrollToTop

Karmienie Piersią

O tym jak wspierać kobiety – matki, żony, partnerki.

  • Joanna Janaszek
  • 365
  • Brak komentarzy

Powiedzieć, że wsparcie jest “ważne” to za mało. Wsparcie kobiety po porodzie, nieważne czy to jej pierwszy czy piąty poród jest BARDZO ważne. Według Światowej Organizacji Zdrowia problem depresji poporodowej dotyka od 12 do 30 procent kobiet, to może być nawet 100 tysięcy polek rocznie. Bardzo dużo, prawda? (źródło: klik)

Cykl Laktacyjny Czwartek wspiera marka Lansinoh

Znalazłam ciekawą rozprawę naukową poświęconą depresji poporodowej a jakości relacji w związku. Może na początek kilka słów o samej depresji okołoporodowej. Depresja poporodowa pojawia się w ciąży pierwszych sześciu tygodni od porodu, ale może również wystąpić w pierwszym roku życia dziecka. Warto rozróżnić Baby Blues, który jest przejściowym smutkiem spowodowanym wahaniami hormonalnymi i zmęczeniem utrzymującym się kilka dni od depresji.

Podstawowe objawy depresji to:

  • obniżony nastrój,
  • utrata zainteresowań,
  • zmniejszona energia,
  • spadek zaufania lub szacunku dla siebie,
  • poczucie winy,
  • zaburzenia poznawcze,
  • problemy ze snem,
  • zbyt mały lub nadmierny apetyt,
  • myśli o śmierci lub samobójstwie.

Polecam lekturę tego artykułu o depresji poporodowej (klik).

Badanie, o którym wspomniałam na początku potwierdza, że bardzo istotna jest sieć wsparcia społecznego i bliskie relacje.

Większe nasilenie objawów depresji poporodowej występowało u osób mniej zadowolonych ze swego związku, takich, które doświadczały mniejszego poczucia intymności, samorealizacji i podobieństwa oraz większego poczucia rozczarowania. Kobiety, które deklarowały większe zadowolenie ze swego związku, ujawniały jednocześnie lepsze samopoczucie psychiczne po narodzeniu dziecka. W ich subiektywnym odbiorze ich partnerzy reagowali w sposób bardziej spójny i podobny do nich, okazywali większą bliskość i zrozumienie, w sposób pełniejszy odpowiadali na ich potrzeby w porównaniu z kobietami, które były niezadowolone ze swego związku. Zaobserwowane korelacje potwierdzają znaczenie sieci wsparcia w postaci zasobów w najbliższym otoczeniu (relacja małżeńska) dla występowania i rozwoju depresji poporodowej. Poczucie bliskości i intymności, poczucie podobieństwa z partnerem przy jednoczesnej możliwości samorealizowania się w relacji były związane z lepszym nastrojem i radzeniem sobie z trudami porodu, połogu i opieki nad noworodkiem.


źródło: “Występowanie depresji poporodowej a jakość relacji w związku” (klik)

Zapytałam swoje czytelniczki o wsparcie jakie otrzymały (lub nie) od najbliższych w połogu.

“Nie tylko w połogu.” – no właśnie. Pojawiły się komentarze, że po porodzie faktycznie wszyscy byli zainteresowani nowym członkiem rodziny, zjawiali się bez zaproszenia, niektórzy nawet lekceważąc prośby rodziców o brak odwiedzin. Jedni pytali czy pomóc inni oczekiwali gościny. Najgorsze w tym jest to, że po zaspokojeniu ciekawości kontakt się urywał, nikt nie pytał więcej o to czy pomóc, nikt już nie chciał odwiedzać. Po ilości takich odpowiedzi widzę, że nie jest to rzadkość. Wsparcie kobiety w połogu to jedno, ale równie ważne jest dotrzymanie towarzystwa kobiecie, która często wstaje i kładzie się razem z dzieckiem. Towarzystwo innych dorosłych jest wtedy bardzo potrzebne dla zachowania równowagi.

Kobieta czas połogu powinna spędzić w sposób, który jej najbardziej odpowiada. Ja po drugim porodzie byłam naćpana szczęściem, czułam się fantastycznie zarówno psychicznie jak i fizycznie. Od początku załatwiałam wszystkie sprawy, a tydzień po porodzie zaprosiliśmy moich rodziców z noclegiem. Czułam, że mogę góry przenosić! Po pierwszym porodzie nie było tak kolorowo. Wtedy ogromnym wsparciem był mój małżonek i teściowa.

Wedle Waszych odpowiedzi największym wsparciem dla Was był również mąż/partner, mama i teściowa oraz przyjaciółki. Najbliżsi często dbają o posiłki, ojcowie przewijają w nocy, kąpią wieczorem, przynoszą dziecko do piersi. Wielu z nich karmi matki podczas kiedy te karmią dziecko (skąd ja to znam :D).

Z perspektywy czasu chyba przytrafił mi się baby blues, a ja nie chciałam przyznać, że mam problem… A problem miałam ze wszystkim. Z karmieniem, z wyglądem i samopoczuciem po ciąży, z wyobrażeniami na temat macierzyństwa. W najgorszą depresję wpędzali mnie lekarze i położne, tu spotkałam się z brakiem zrozumienia, ba nawet z niechęcią i dezaprobatą. Nie umiałam sobie poradzić z karmieniem córki, co chwilę płakałam z tego powodu, mleko że stresu zanikało, położne i laktacyjne śmiały się, że “cycki mam to i pokarm mam” tylko nie potrafię karmić. Pamiętam jak siedziałam na łóżku z dwoma laktatorami podłączonymi pod piersi i ryczalam na ramieniu męża, bo nic nie leciało a tak bardzo pragnęłam karmić. Pamiętam jak córka płakała z głodu a ja razem z nią, pamiętam te czarne myśli, że jestem okropną matką. I pamiętam mojego męża, najkochańszego faceta na świecie, który pocieszał mnie, ocierał moje łzy i mówił, że nawet jeśli nie będę karmić to i tak jestem cudowną mamą i że jest taki dumny, bo jestem taka dzielna. Gdyby nie wsparcie i pomoc męża nie przeżyłabym połogu, który był dla mnie wyjątkowo ciężkim doświadczeniem.

Wypowiedź anonimowa

Co jest najgorsze? Dobre rady i nieuszanowanie próśb rodziców. Wtrącanie się w sposób karmienia, ocenianie zachowania, komentowanie wyglądu, odwiedziny bez zapowiedzi, zbyt częste i zbyt długie wizyty. Brak dobrych rad od rodziny i święty spokój – często to najlepsza rada jaką może dostać świeżo upieczona matka.

Jak możesz wesprzeć świeżo upieczoną mamę?

Przede wszystkim wsłuchaj się w jej potrzeby, bo wszystko zależy od kobiety, jej samopoczucia i charakteru dziecka. Niektóre matki po porodzie będą miały mnóstwo energii, z przyjemnością spotkają się z rodziną, a do kawy podadzą upieczone przez siebie ciasto. Inne, szczególnie na początku będą chciały spędzić czas wyłącznie z dzieckiem i partnerem/mężem. Każdą decyzję należy uszanować, można zadzwonić i pogratulować, ale moim zdaniem z odwiedzinami zawsze należy poczekać na wyraźne zaproszenie rodziców. Jasne, wszyscy jesteśmy ciekawi jak wygląda nowy członek rodziny – na szczęście są zdjęcia, internet, mms-y i nie trzeba od razu zwalać się na głowę młodym rodzicom. Zaoferuj wyjście na spacer z dzieckiem, żeby mama mogła chwilę się zdrzemnąć (a Ty matko pamiętaj – nie sprzątać tylko drzemać! :D)

A kiedy nadejdzie czas odwiedzin…

Wszystko zależy od tego jakie relacje Was łączą. Jeżeli bliskie to pewnie wiesz o ewentualnych problemach z karmieniem piersią, zmęczeniem, niewyspaniem. Możesz przynieść poporcjowany, ulubiony obiad i włożyć do zamrażarki na trudniejsze dni, lanolinę (klik), która wspomoże w regeneracji popękanych sutków czy wielorazowe wkładki laktacyjne (klik).

Wkładki jednorazowe Lansinoh (klik) i wielorazowe (klik)

Albo po prostu usiąść, pogadać i podać wodę. Najlepiej zapytać się wprost czego potrzebują matka. Jednak wiele kobiet wciąż nie przyzna się do tego, że potrzebują wsparcia lub pomocy, nie przyznają, że pewne kwestie je po prostu przerosły. No właśnie…

Jako matka i kobieta naucz się mówić wprost czego potrzebujesz. I nie odmawiać oferowanej pomocy.

Większość kobiet na pytania: “Potrzebujesz czegoś?”, “Pomóc ci?” odpowiada “Nie.”. Ot, takie z nas Zosie – Samosie. Nieświadomie robimy sobie tym ogromną krzywdę, doprowadzamy się na skraj wytrzymałości, stajemy się sfrustrowane i nieszczęśliwe. Wszystkim wokoło wydaje się, że wszystko gra – przecież pytali i uzyskali odpowiedź. Bardzo polecam Wam przejrzenie tego komiksu, może nie jest do końca związany z tym, o czym przed chwilą napisałam, ale pozwoli inaczej spojrzeć na wiele kwestii.

Komiks autorstwa Emmy: https://english.emmaclit.com/a-propos/Przetłumaczony za zgodą autorki Emma przez Grupa Ponton

Opublikowany przez Grupa Ponton Środa, 4 października 2017

Nieprzyznawanie się do potrzeby pomocy często wynika z obawy przed oceną innych. O, na przykład rzucone przez babcię: “Ja miałam trójkę dzieci, krowy, świnie, nie było pralek ani zmywarek, sama hodowałam warzywa, a ty z jednym sobie nie radzisz. Co z ciebie za matka!” naprawdę nie wspiera tylko dobija. Jeżeli kobieta faktycznie sobie nie radzi to trzeba jej pomóc, a nie wpędzać w poczucie winy. Ale zadajmy sobie jeszcze jedno pytanie…

Co to właściwie znaczy, że kobieta sobie nie radzi?

I dlaczego tylko kobieta?! Bałagan w domu, sterta ciuchów do prania i dwa razy więcej do prasowania. Okruchy na podłodze i okna nieumyte od czasów ciąży. Co pomyśli większość osób widzących taki obrazek? No oczywiście, że “kobieta sobie nie radzi”! Jeeeej jak mnie to denerwuje! Poza kobietą w domu zazwyczaj jest jeszcze mężczyzna. Czy ktoś kiedyś słyszał, że mąż nie radzi sobie z utrzymaniem porządku w domu? Częściej można spotkać wychwalanie jaki to dobry ojciec, jak pomaga przy dziecku, jaki świetny mąż, bo odkurza w sobotę. No ludzie! Przecież dom jest tak samo mężczyzny jak i kobiety, dziecko też nie ma tylko jednego rodzica. Owszem, ja więcej robię, bo po prostu spędzam więcej czasu w domu, czasami ja wyprasuję mu koszulę, innym razem on mi sukienkę. Ja ogarniam pranie, on piec. Mamy większe dzieci, a nadal cierpimy na wieczny bajzel w domu, bo albo nas nie ma albo pracujemy, a czas wolny wolimy spędzić razem niż latać na mopie. A bałagan jak wiecie robi się sam. I wcale nie uważam, że sobie nie radzę, bo radzę sobie świetnie, z resztą razem z moim małżonkiem. Jesteśmy mistrzami nieumiejętności utrzymania porządku, ale za to dużo w nas miłości. 😉

Na sam koniec chciałabym dodać, że

media społecznościowe kreują wizerunek super – zaradnej, mającej czas na wszystko idealnej matki. Nie przeczę, że są osoby, które są tak poukładane, że tak jest faktycznie, ale większość kobiet potrzebuje czasu, żeby wypracować sobie pewne schematy życia z dzieckiem. Są dzieci, przy których matka będzie w stanie zrobić wszystko łącznie z wyspaniem się (Franciszka taka była! klik), a są takie, przy których nie będzie świadoma jaka jest pora dnia i dzień tygodnia. Jesteśmy różne, różnie przechodzimy połóg, mamy różne oczekiwania, a nasze dzieci to osobne jednostki, które już od narodzin mają swoje potrzeby. Najważniejszym w połogu jest wsparcie najbliższych osób, odpuszczenie sobie i werbalizacja potrzeb. Warto też wiedzieć, kiedy powinnyśmy się zaniepokoić o przedłużający się baby blues, umieć rozpoznać początkowe objawy depresji i nie wstydzić się poprosić o pomoc, kiedy jest potrzebna. Depresja to nie powód to wstydu! To choroba jak każda inna, depresję się leczy.

Chyba nadszedł czas na opowiedzenie Wam o mojej terapii, na którą chodziłam będąc w drugiej ciąży…

Jeżeli uważasz ten wpis za przydatny udostępnij go na swojej tablicy. Dzięki! Asia

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close