ScrollToTop

Karmienie Piersią

Nie ma mleka!

  • Joanna Janaszek
  • 3 718
  • 33 komentarze

Dziecko wywija przy piersi na wszystkie strony, odrywa się, znowu łapie i puszcza, krzyczy, niecierpili się, wyje, gryzie, a Wy stresujecie się coraz bardziej, bo mleko jak nie leciało, tak nadal nie płynie. Znacie to? Na pewno!

Ciężko jest matce, która dopiero zaczyna swoją przygodę z karmieniem przyjąć wyżej opisaną sytuację ze stoickim spokojem. Jeszcze ciężej jest, kiedy nad głową stoi mama/teściowa/babcia/ciocia/koleżanka i twierdzi, że „NO NIE MASZ MLEKA! NIE MASZ!”, a już najgorzej jest, kiedy pediatra potwierdza te słowa i zaleca podanie w takiej sytuacji mleka modyfikowanego. Każda z Was, która już to przetrwała wie, że ciocie dobre rady jednym uchem się słucha, a drugim uchem wypuszcza. O lekarzach tak nie powiem (chociaż czasem mnie korci patrząc na wiedzę o laktacji niektórych pediatrów, których spotkałam na swojej drodze), ale w końcu to oni kształcili się kilka lat, nie ja. Szkoda tylko, że tak niewielu z nich wie coś więcej o laktacji, niż to, że mleko ma być. Ale wracając do tematu, po niemal roku karmienia swojej chudziny naprawdę puszczam już mimo uszu slowa o bezwartościowym pokarmie i o tym, że może już mi zaniknął (tak, tak, czary mary, bum). O zanikaniu pokarmu (kiedy i dlaczego tak może się stać opiszę Wam już po kursie, bo chcę ten temat naprawdę porządnie ugryźć), dzisiaj skupię się na pewnej rzeczy, która bardzo często mylona jest właśnie z brakiem pokarmu, a przez którą do rzeczywistego braku łatwo doprowadzić.

IMG_1122

Nie ma mleka, nie ma.

Każda z nas ma rożne wahania hormonalne w organiźmie, a one w różny sposób wpływają na laktację. Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie Tośka, która przed snem odstawiła taki cyrk, że zrezygnowana zeszłam po TULĘ, bo wiedziałam, że tylko ona może nas uratować. Po kąpieli przystąpiłyśmy do standardowego, wieczornego karmienia. Antosia zjadła sporo, ale zamiast spać postanowiła pomóc mamie układać pranie. Nie prostestowałam, bo było stosunkowo wcześnie, ale około 19:00 widząc, że dziecię już ledwo patrzy na te małe ślepka, postanowiłam znowu spróbować Ją uśpić. A, że usypiamy się przy piersi, położyłyśmy się obie na łóżku i się zaczęło. Ciągnie, pracuje, odrywa się, znowu próbuje, odrywa się, klęka, ciągnie, puszcza, krzyczy, znowu ciągnie i tak w kółko. W końcu, gdy po 30 minutach zaczęła wyć do księżyca i gryźć mnie po sutkach wiedziałam, że tym razem nic z tego nie będzie, bo Ona jest już na granicy histerii, a ja przez gryzienie bardzo się stresuję. A wiadomo, stres obkurcza kanaliki i o rzece mleka mogłam tym razem zapomnieć. Wtedy do akcji wkroczyła TULA, która uśpiła moje dziecko w pięć minut. Tym razem bez piersi. Takie sytuacje zdarzają się często, jednak zazwyczaj musi popracować ok. 15 min. i mleko zaczyna lecieć, a wtedy Tośka odpływa wraz z nim w objęcia Morfeusza. Zazwyczaj jest też spokojniejsza, bo wie, że gdy będzie ssać odpowiednio długo, mleko w końcu popłynie i dokładnie tak się dzieje.

IMG_1121

Ale co z tą butelką?

Ano właśnie. Bardzo często takie sytuacje jak opisana powyżej odbierane są jako brak mleka. A piersi to nie magazyn! W piersi nie ma określonej liczby millilitrów. Piersi są jak fabryka: jest popyt – jest podaż, proste. Dziecko będzie ciągnąć, mleko będzie się produkować i płynąć. Przyczyn chwilowego braku i przestoju w produkcji może być naprawdę wiele. Zaczynając od zmian hormonalnych, za które odpowiada dzień cyklu, na zwiększeniu produkcji kończąc. Zapotrzebowanie na mleko ciągle się zmienia, a piersi do tego zapotrzebowania się dostosowują jeżeli tylko im się na to pozwoli. Każda butelka z mieszanką, która zostanie podana w sytuacji, którą opisałam wyżej jest sygnałem dla Twoich piersi: PRODUKCJA STOP! Mleka jest wystarczająco, dziecko się najada, nie musimy zwiększać produkcji – a w rzeczywistości jest inaczej. Logicznym w takim wypadku wydaje się, że laktacja rzeczywiście zaczyna się zmniejszać, a mleko z każdą następną podaną butelką powoli zanika…

Antosia po około godzinie przebudziła się, zjadła mleko, które dosłownie od razu popłynęło z piersi i poszła spać dalej. Piersi zostały poinformowane, że produkują za mało, jutro laktacja się zwiększy.

IMG_1134

IMG_1140

IMG_1145

Pamiętajcie, że nie jestem lekarzem. Opisuję swoje doświadczenia i wiedzę zdobytą podczas ostatniego roku. W przypadku gdy coś Was niepokoi, skonsultujcie się z certyfikowanym doradcą laktacyjnym lub pediatrą posiadającym wiedzę nt. laktacji.

fot. Monika Kozera – fotografia

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Przepiękne zdjęcia ! Tak naturalne, delikatne. Chciałabym, by za drugim razem poszło mi lepiej :).

    • Dziękuję 🙂 Na pewno, bo za drugim będziesz już więcej wiedzieć! :*

  • Oliwia

    Cudowne zdjęcia… brak słów… <3 szkoda, że nie było takich wpisów u Ciebie wcześniej zanim się poddałam z kp… fajnie byłoby gdybyś poruszyła kiedyś temat powrotu do karmienia piersią, bo słyszałam nawet o powrotach po półrocznej przerwie, zaciekawiło mnie to.

    • Dziękuję Ci 🙂 Zapiszę w notatniku i mam nadzieję, że dokopię się do informacji, a może nawet uda mi się znaleźć kobiety, którym udało się tego dokonać! Bo to jest wspaniały temat <3

  • Marta Bruska

    piękne zdjęcia!!! 🙂
    przy pierwszym dziecku przeszłam gehennę laktacyjną, byłam sama przeciwko całemu otoczeniu ale bardzo chciałam karmić i się udało. Za drugim razem poszło jak z płatka. Uwielbiam karmić 😉
    Pozdrawiam

    • Dziękuję 🙂 Oj, teraz też uwielbiam <3 Doskonale Cię rozumiem. Pamiętam dobrze jak w pewnym momencie nawet mój mąż, który zawsze mnie wspierał, zaczął się na mnie denerwować, ale w końcu trafiliśmy na dobrych specjalistów i wrócił na moją, karmiącą stronę barykady 😉

  • Dziękuję! 🙂
    Niezmiernie się cieszę, że mogłam Cię nim uspokoić 🙂 I powiem Ci jeszcze, że w wieku 3,4 msc Tosia dawała się karmić niemal wyłącznie przez sen, a tak to w ogóle nie chciała jeść.

  • A.

    Ja jestem na skraju. Nie wiem co robić. Mleko jest, ale zęby… Mam wielkie dziury na każdej z brodawek. Chcę mi się wyć, a synek zaciska na brodawce zęby. Chciałam dłużej, a właśnie zaczęliśmy 10m i zaczynam marzyć, żeby nie chciał piersi 🙁 kochałam go karmić. Zasypiam wtulony we mnie, pierś rozkosznie mu ciamkała… A teraz znajduje wręcz wszystko, żeby karmić tylko do spania, a i to jest koszmar.

    • W czerwcu jak wychodziły górne jedynki przeżyłam horror! Pomógł nam zimny jogurt i Dentinox, a na gryzienie po prostu nie reaguję. Czasem jak weźmie mnie z zaskoczenia to krzyknę z bólu, a Ona wtedy się śmieje i znowu próbuje. Nie pomagały tłumaczenia, mówienie, że nie wolno, pomógł kompletny brak reakcji (trochę to bolesne, ale u mnie zdało egzamin). Powodzenia!

  • Karolina Matyjaszczyk

    Nie wypowiem się, bo nie wiele wiem, ale pozycje i miny Tosi są nie do podrobienia 😀

    • #minkiantoninki 😀 Z każdym dniem zaskakuje mnie coraz to nową pozycją 😉

  • magda

    Karmie ponad 6 miesiecy i gdzies od 2 miesiecy u nas taka sytuacja jest praktycznie codziennie 🙁 potem jeden-dwa dni nawalowe gdy dziecko przeszczesliwe a pozniej znow karmienia co pol godziny godzinę z walka przy piersi. Az czasami sama sie zatanawiam czy tego pokarmu nie jest za malo, tym bardziej,ze dziecko drobne 🙁 cieszy mnie, ze napisalas ten tekst bo ogromnie mnie ta sytuacja stresuje

    • No to u nas wygląda to podobnie. Trzymam kciuki i nie daj sobie wmówić, że nie masz mleka! 🙂 Mleko zawsze będzie, jeżeli tylko pozwoli się dziecku kontrolować laktację. Powodzenia!

  • Bardzo fajny tekst! Bardzo pomocny dla mam bez wsparcia w kp
    “jest popyt – jest podaż ” – to mówię wszystkim zaskoczonym, którzy zadają kultowe pytanie “nadal karmisz?!”
    no i jeszcze szok, że mam mleko w tak małych piersiach 😉
    synka karmię już prawie 3 lata, a zdarza mi się po całym dniu w pracy, gdy on pije z jednej piersi, z drugiej kapie pokarm, jak na początku

    • Dziękuję Ci! I gratuluję tak długiego stażu kp 🙂 Ja mam na to sposób – trzeba delikatnie wcisnąć sutka, zupełnie jak guziczek i pokarm przestaje lecieć! Dzięki temu niemal od początku nie używam wkładek 😉

      • ewa

        O muszę wypróbować, bo też tak mam 🙂

  • Mama notuje

    Mi też powtarzano że nie mam pokarmu albo że to sama woda leci. Że ona tak tylko z przyzwyczajenia ciągnie ale przecież się nie najada. Tak słyszałam od rodziny od jakiegoś 5 miesiąca. A tymczasem karmię już 14 i jakoś dalej mam czym. Gdybym słuchała innych to pewnie bardzo szybko przeszłaby na mm.

    • Niestety i wiele mam się wtedy poddaje, bo się najzwyczajniej w świecie boją o dziecko… 🙁 Ciekawe czy kiedykolwiek wyzbędziemy się tych mitów nt. karmienia piersią?

  • Dobrze wiedzieć. Dzięki za wpis!

  • Weronika

    W jakiś niewyjaśniony sposób przeoczyłam ten artykuł i dopiero dziś na niego trafiłam:-) Przez ponad dwa tygodnie moja 4-miesięczna córka odstawiała cyrk przy każdym karmieniu za wyjątkiem nocnego. Wieczorne karmienie to już całkiem był horror… Trochę pomagało karmienie na stojąco i leżąco. Rozmawiałam z kilkoma doświadczonymi wydawałoby się mamami i żadna nie miała takiej sytuacji. Nawet położna nie wiedziała co może być przyczyną. A problem, jak szybko się pojawił, tak szybko minął. Dalej się karmimy, choć mała wysysa ze mnie co się da:-) Dzięki za artykuł, robisz świetną robotę z blogiem! Tak trzymaj i wytrwałości życzę!

    • Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa. W okolicy 4 miesiąca jest jeden z najcięższych kryzysów laktacyjnych, także możliwe, że to było przyczyną cyrków 😉

      • Aga

        …”W okolicy 4 miesiąca jest jeden z najcięższych kryzysów laktacyjnych” … Ale co kryzys laktacyjny ma wspólnego z wiekiem dziecka? Odsyłam matki raczej do poczytania o tzw. skoku rozwojowym. W ciągu pierwszego roku życia dziecka jest ich kilka a im dziecko starsze tym dłużej “okres marudzenia” brzdąca trwa. i jest to NORMALNE. Nie ma się czym tak przejmować, przeczekać i nie poddawać się z KP. Wiele horrorów jeszcze przed nami ale jeszcze więcej cudownych momentów ^^__^^
        Pozdrawiam

  • starsza mama

    Oczywiście, że jeżeli kobieta chce to przy odpowiednim wsparciu i będzie
    miała mleko i będzie karmić nawet jeżeli będzie to jej piąte dziecko.

    Pani się udaje karmić – cudownie. Znam jednak z otoczenia co najmniej 15 mam, które miały wielkie problemy z karmieniem i pomimo płacenia za porady laktacyjne, pomimo czytania różnych rad w sieci, poległy. Nie miały siły walczyć (a raczej nie widziały sensu walki i głodzenia swojego dziecka, a siebie doprowadzania do wyczerpania i depresji). Często problem powtarzał się przy drugim dziecku. Niestety, w artykule podaje Pani radę, aby poczekać, mleko przyjdzie. Otóż naprawdę nie zawsze tak jest. I obawiam się, że jeśli jakaś matka, która ma problemy w tym zakresie, przeczyta Pani radę, to tylko się załamie. Bo jak to, to proste, 15 minut na odstresowanie, Pani się udaje i wszystko dalej idzie świetnie, a jej nie? Zgadzam się, że stres nas paraliżuje, także laktacyjnie, ale naprawdę nie zawsze udaje się wszystkim odstresować. Jeszcze nie tak dawno urlop macierzyński to było 5 miesięcy, matki wracały do pracy i próbowały dalej karmić, ale wtedy zaczynały się “schody”. Nie wspomnę już o matkach, którym macierzyński nie przysługiwał i coś musiały po porodzie robić (czyli pracować), żeby się utrzymać. To nie jest takie proste. Nie u wszystkich.

    Jeśli widzę, że Pani ma czas na piękne sesje fotograficzne w plenerze i prowadzenie bloga, a ubiera się Pani w m. in. Zarze i Primarku (ta ostatnia sieć nie ma w Polsce stacjonarnych sklepów), to wnioskuję, że ma Pani mało stresów. Może wtedy mleko płynie strumieniami… Zapewniam jednak, że nie wszystkie mamy mają komfortowo w życiu.

    Jako prowadząca bloga, który można komentować, wystawia się/naraża Pani na ocenianie. Proszę przyjąć to, że być może czasem jakaś zamieszczona rada nie działa, nie jest pomocna. Naprawdę ocenianie nie jest bezczelne.

    A w portfel nie zaglądam. Tylko jak czytam artykuł napisany fajnym językiem, pisany od serca, a podpisany na końcu jak sponsorowany (info o markach ciuchów), to jednak jest jakiś niesmak. Nie lubimy artykułów sponsorowanych bo są… nieszczere? Chodzi tylko o sprzedaż/ reklamę towaru? Nie pytam o to, czy Pani coś zarobiła, ale w zakładce “współpraca” jest Pani jak najbardziej otwarta na sponsoring. W oczach niektórych czytelniczek to może być jednak zgrzyt.

    Chyba rozładowałam atmosferę (?)

    • Ola

      Ja od siebie mogę dodać,że takie cyrki miałam przez 2,5miesiąca aż. Całe dnie mała wisiała na mnie. Niestety wieczorem musiałam już trochę dokarmiać,ale z czadem zmniejszałam porcję mm i dzięki wytrwałości dziś już od 3miesiecy karmimy się tylko naturalnie. Ważny jest sen,posiłki regularne,zmienianie piersi w karmieniu nawet kilka razy i..czasami jedno karmienienie trwało i 3h. Mi każdy mòwił,że nie mam mleka-teściowa,położna,pediatra…ale ich nie słuchałam.Czas i cierpliwość to najlepsze lekarstwo w tej sytuacji.

      • Hanna

        Bo karmienie piersią to w 90% nastawienie, a tylko w 10% rzeczywiście natura 🙂

  • karola

    A co, gdy dziecko wyje na widok cycka? ja się poddałam. zaczęło się od zbyt malej wagi, zalecenia pediatry by ważyć przed i po karmieniu (głupia posłuchałam), zalecenia położnej by dokarmiać moim odciągniętym mlekiem z butelki.. szóstego dnia dziecko kategorycznie odmówiło cycka, była głodna, płakała, pojechałam po mm, bo nawet nie miałam czego ściągnąć, ze stresu wcięło mi mleko… karmiłam wyłącznie piersią prawie 3 miesiące. w sylikonowych nakładkach, ponieważ mam wklęsłe brodawki. teraz jeszcze ściągam dwa razy dziennie, ale to na tyle, nie dużo po niecałe 100 ml wychodzi ostatnio. próby przystawienia kończą się wrzaskiem. dla mnie dalej ta sytuacja jest podświadomie źródłem stresu. tak jakby sposób karmienia dyskwalifikował mnie jako dobrą matkę… a do takiego wniosku można dojść przeglądając “laktacyjny” internet..

  • W…

    Pierwsze dziecko karmiłam długo, drugie zamierzam krócej, skoro je już różne rzeczy nie ma sensu podawać piersi biegającemu dziecku. Całe pierdzielenie o bliskości jest dość dziwne. Można dziecko normalnie przytulić, wycałować i tez jest bardzo dobry kontakt z maleństwem. Karmienie piersią zdecydowanie Tak , ale nie u rocznego dziecka, bo to lekka przesada.

    • W..

      A już u dziecka 3 letniego i to chłopca to w ogóle wg mnie normalne nie jest

      • Tomasz

        Co ?! Bozia rozum zebrała? Kto tworzy takie kobiety.

  • ewa

    Albo jak sterczy nad tobą facet i mówi: “czy ty lubisz jak ona płacze?!”….

  • Ech, skąd ja to znam… Dałam radę przez 1,5 roku, a jedyne czego żałuję to tego, że się szybko poddałam i przeszłam na karmienie mlekiem odciąganym. PS: Przedostatnie zdjęcie mega – te zamknięte oczy mówią wszystko <3

  • Basia Potocka

    Karmię synka 10 miesięcy i ostatnio usłyszałam, że powoli powinnam oduczać Bartka od cyca bo już jest za duży! 🙁 a to właśnie teraz zaczął fajnie reagować jak tylko zobaczy, że odsłaniam bluzkę 😀 miałabym mu to teraz zabrać? No way! 😀

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close