ScrollToTop

Mama

Dębki – mój nadmorski, prywatny raj wspomnień.

  • Joanna Janaszek
  • 1 443
  • 5 komentarzy

Początek dębkowej historii naszej rodziny sięga lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to siostra mojej mamy wraz z mężem wybudowali w środku pola, daleko od morza dom w kształcie choinki. Były to czasy, kiedy w Dębkach nie było nic, poza kilkoma turystami, którzy w większości składali się z artystów, rybakami, i plażą nudystów. Krowy pasącej się obok domku już nie pamiętam, ale pomimo swoich zaledwie dwudziestu trzech wiosen, pamiętam jeszcze stare Dębki…

Kiedy pytacie się mnie czy poleciłabym Dębki zawsze bez zastanowienia odpowiem Wam, że TAK! Po chwili zaś dodam, że jestem zupełnie nieobiektywna w tym, co mówię, bo dla mnie Dębki to nie tylko nadmorska miejscowość. Dla mnie to taki mój mały raj, do którego wracam z ogromnym sentymentem i radością, że kolejny raz mogę znów tam być. Każdy z nas na pewno ma takie swoje miejsce. Dzisiaj ja opowiem Wam o swoim…

To tam mama i ciocie nauczyły mnie zbierać grzyby i zaszczepiły we mnie miłość do tego “sportu”. Chodziłyśmy po lesie i ilekroć któraś z nich jakiegoś znalazła, wołała małą Asię i mówiła, że coś jej pachnie. Ja oczywiście zaraz znajdowałam pięknego podgrzybka i dumna niosłam do koszyczka, w którym zawsze miałam najwięcej grzybów.

To tam na letniej scenie z moją ukochaną ciocią G. słuchałyśmy szant i tańczyłyśmy do nich.

To tam szalałyśmy z koleżanką, również pięciolatką, na dyskotece przy disco polo, umalowane przez starsze dziewczyny na niebiesko po same brwi, do późnej nocy w salonie gier wujka.

To tam ciocia E. malowała nam na niebiesko paznokcie.

To tam w roku ’96 dostałam od wujka swoją pierwszą książkę kucharską Kaczora Donalda, którą mam do dzisiaj.

To tam, ponad kilometr od morza, na czarnoziemie zbierałam do plastikowej butelki, z której wcześniej piłam mleko bursztyny.

To tam po raz pierwszy miałam do czynienia z hazardem, kiedy to z jednych wakacji przywiozłam wór pluszowych maskotek wyłowionych z maszyny, do której trzeba było wrzucić 2zł żeby mieć szansę na misia.

To tam spędzałam najpiękniejsze, ciepłe, wakacyjne dni, na ręczniku z CocaColi wyżebranym od cioci G. z mamą nad Piaśnicą.

To tam zawsze robiłyśmy zdjęcia przy kutrze, którego numeru co roku zapominałyśmy i do tej pory nie pamiętamy.

To tam spędzałam zawsze najpiękniejsze wakacje.

Dębki kojarzą mi się z zapachem twarogu z rzodkiewką, ogórkiem i szczypiorkiem, który zawsze na śniadanie robiła ciocia E.

Kojarzą mi się z chrupaniem korników, które słychać było w środku domu od zawsze.

Kojarzą mi się z najpiękniejszą plażą na świecie. Z białym piaskiem, ciszą i spokojem. I nawet tłum ludzi, głośny deptak, wszechobecne knajpki i stragany nie są w stanie zmienić obrazu, który mam w głowie ja. Osoba, dla której Dębki to nie jest tylko kolejna miejscowość nad morzem.

Dla mnie Dębki to najpiękniejsze wspomnienia z dzieciństwa i okresu dorastania, a teraz także dorosłości. W tym roku zabrałam tam dwie najważniejsze osoby w moim życiu. TT i Antoninę. Później pojechałyśmy do Dębek we dwie i to właśnie wtedy, podczas długich spacerów pokochałam Dębki jeszcze mocniej, a moje wspomnienia nabrały na sile. To tam odczuwam je najmocniej. Marzę o tym, żeby moja córka za dwadzieścia lat miała co najmniej takie wspomnienia jak ja teraz.

kormoran3

kormoran2

kormoran4

zachód

Dziękuję Ci Mamo, Ciociu E i  ś.p. ciociu G. Dziękuję Wam, że z taką radością i sentymentem wracam do miejsca, w którym spędzałam z Wami każde wakacje. Dziękuję, że każde wakacje mogę wspominać tak pięknie.

Powiedzcie mi czy też macie takie wspomnienia? A może macie jakieś swoje magiczne miejsce, do którego wracacie lub chcecie wrócić? 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Paulina Wilk

    Wakacje z dzieciństwa kojarzą mi się przede wszystkim z Kolobrzegiem. Jako, że mój tato jest kolejarzem jeździliśmy tam na wakacje z jego pracy.

    Dlaczego zawsze były to wyjątkowe wakacje?
    Bo jeździłam tam od 2roku życia aż do 16.
    Bo czułam się tam jak w domu.
    Bo kocham tamto morze i plażę.
    Bo spaliśmy w wagonach kolejowych..
    Tak tak w wagonach 🙂
    I to zawsze w tym wszystkim było najlepsze. Łóżka pietrowe, salonik z kuchenką, łazienka też była 😉 I cały wagon tylko dla naszej rodzinki. A w wagonie obok znajomi rodziców z dzieciaki i psem. My też zawsze zabieraliśmy ze sobą naszego ratlerka Czarka.
    Pamiętam do dziś to uczucie kiedy się budziła i pierwsze co wyglądałam przez okno, żeby zobaczyć jaka jest pogoda. Słońce = plaża! Od razu ubierałam się w strój kąpielowy, jedliśmy szybkie śniadnko, leżaki, ręczniki i inne akcesoria pod pachę i maszerowaliśmy ;D

    Ach.. ♡ Chciałabym móc zafundować takie wakacje mojemu mężowi i synkowi, ale niestety tych wagonów już nie ma 🙁

    • Cudownie mieć takie wspomnienia 🙂 Kurczę, poszperaj w necie, może znajdziesz coś podobnego! 🙂

  • Piękne zdjęcia, cudownie mieć takie miejsce na ziemi.

  • My pamiętamy coroczne wyprawy z rodzicami nad Bałtyk. Fantatycznie, że masz takie piękne wspomnienia

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close