ScrollToTop

Dziecko

Czego NIE kupować dziecku w prezencie?

  • Joanna Janaszek
  • 670
  • 26 komentarzy
Szaleństwo świątecznych zakupów powoli się rozkręca. Reklamy krzyczą do nas z każdej strony, producenci zachwalają swoje produkty, kampanie reklamowe też ruszyły z kopyta, a wejście do dziecięcego sklepu przyprawia o oczopląs niejednego twardziela.

Oj można się w tym wszystkim pogubić, szczególnie kiedy nie ma się swoich dzieci, a w rodzinie na pewno jakieś dziecko do obdarowania się znajdzie, Jeśli chcecie wiedzieć czego według mnie nie kupować dziecku w prezencie, (nie tylko na Święta), oto moja lista:

 

1. Pluszaki
Pierwsza najczęściej dawana rzecz. Zupełnie nie rozumiem fenomenu pluszowego misia. Ok, jeden, drugi, nawet piąty, no ale po co dziecku kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt pluszaków? I tak zazwyczaj ma swojego ulubionego, którego nie wymieni nawet na najpiękniejszego i najdroższego.
2. Ubrania
Oj lubujemy się w kupowaniu ciuszków. Po primo o gustach się nie dyskutuje, nie wszystko, co podoba się Tobie spodoba się rodzicowi (mówię tu o maluchach). A co z ciuszkami dla starszego dziecka? Myślisz, że ono naprawdę ucieszy się z kolejnej sukienki czy spodni mając nadzieję na super zabawkę?
W punkcie tym są jednak wyjątki – jeśli znasz dobrze gust rodziców, ubranko jest naprawdę urocze i chwyta za serce nie tylko Ciebie albo dziecko jest jeszcze maleńkie kupuj ciuszek bez obaw. Ale ma być większy niż Ci się wydaje, pamiętaj! 🙂
3. Grające, krzyczące, piszczące, święcące i przesadnie kolorowe zabawki.
I pewnie jeszcze na baterie, co? No to teraz wyobraź sobie sytuację – siedzisz w pokoju z dzieckiem, bardzo ciekawym świata dzieckiem, które ma wokół siebie milion grającyc, krzyczących, piszczących, świecących i przesadnie kolorowych zabawek. Wciska wszystko po kolei. Jest coraz głośniej i głośniej, a melodyjki doprowadzają Cię do szewskiej pasji. Chciałbyś mieć tak codziennie? Nie? No to nie narażaj na to rodziców obdarowanego dziecka. Może zabrzmiało to nieco egoistycznie, bo dzieci lubią takie perełki, ale pamiętaj – szczęliwy rodzic to szczęśliwe dziecko, więc nie narażaj go na utratę tego szczęśćia,
4. Przedmioty codziennego użytku
Pieluchy, smoczki, kosmetyki, butelki… Chcesz dostać garnek, dezodorant, gacie lub szczotkę do czyszczenia kibla? No właśnie. Są rzeczy, które rodzice kupują swoim dzieciom sami i nie należy dawać ich w prezencie. Poza tym dziecko może być uczulone i wtedy Twój ‘prezent’ i tak się nie przyda.
5. Słodycze
Wiadomo, słodkości działają na dzieci jak lep na muchy. Pamiętaj jednak, że niektórzy rodzice (jak np. my) nie zamierzają dawać swoim pociechom słodyczy ze sklepów, których składy przyprawiają o zawał serca, a wolą robić je sami. Nie stwarzaj problemów.
Jeśli przeraziła Was czarna lista prezentów i teraz już zupełnie nie wiecie, co kupić maluchowi – bądźcie spokojni. Niedługo zaserwuję Wam moje typy prezentów dla niemowląt.

A czy Wy macie jakieś rzeczy, które chętnie wrzucicie na listę prezentów zakazanych?

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Anonimowy

    Na jakiej podstawie wysnułaś te wnioski? Bardzo subiektywne oponie są tu wyrażone. A dziecko masz dopiero od kilku miesięcy,

    • Na podstawie rozmów z kilkoma znajomymi mamami oraz tego, czego jako rodzic nie chcę dostać w imieniu swojego dziecka, a przynajmniej na razie. Pojawiły się komentarze dt szczególnie pluszakow jako ulubionych prezentów dzieci – może Antonina tez kiedyś będzie chciała, wtedy droga wolna, może mieć i sto jeśli sprawi jej to radość, ale dopóki prezenty w jej imieniu odbieram ja są rzeczy, których dostawać nie chcę. I są to rzeczy ww.

  • A my z Polką kochamy pluszowe misie i ona cieszy się z każdego. Fakt, czasami się kurza, ale często tez są w użyciu.
    Ubranka to zależy od kogo, ale nie lubię ich dostawać. Pola ma pełną szafę, bo sama mam manię kupowania.

    • Może Antonina pokocha kiedyś pluszaki i będę musiała odszczekac to, co napisałam? 😉

  • Nie do końca to mój typ.ale przypomniała mi się historia z dzieciństwa, kiedy mama już dwa tygodnie przed świętami tupała nóżkami i cała rozemocjonowana opowiadała jaki wspaniały dostanę prezent na święta, że będzie duży i mięciutki, cóż może pomyśleć sobie dziecko, no że to na pewno jakiś misiu duży, zawsze marzyłam o misiu.Nie mogłam już doczekać się wigilii a pod choinką nie było nic takiego.Nie śmiałam się zapytać, o ten prezent, mama zapomniała!Na drugi dzień ją zapytałam, i sobie przypomniała…to były dywaniki do pokoju- trzy kudłate wełniane dywaniki do mojego pokoju…A teraz tak sobie myślę, że chyba u mnie też o tym napiszę, zupełnie zapomniałam o tej historii:).Bardzo fajna lista, jeśli pozwolisz to podlinkuję w odpowiednim czasie u siebie, bo sama lepiej bym tego nie ujęła:)Pozdrawiam

    • Ojej, wyobrażam sobie Twój zawód, no ale mama chciała przecież jak najlepiej;) oczywiście możesz podlinkowac 🙂

  • Anonimowy

    Wszystko sie zgadza :d jeszcze jedno… Jak kuzwa jeszcze raz dostane jakis kocyk, to chyba zeswiruje.. Dzis babcia do nas ze musi mu kupić super kocyk!! A ja ze absolutnie, super kocykow to on juz 4 dostal… "oj.. I tak kupie" . Krew zalewa.

    • Hihi jeśli chodzi o kocyki to tym razem ja mam manie. Sama mam chyba z 10, a Tosia ma już 3 i szukam kolejnych 😉

  • Dodalabym wszystkie rzeczy, ktorych sobie jako rodzice nie zyczymy, a ktore inni, kierujac sie tzw. dobrocia serca, przemycaja podczas okazji jak urodziny, gwiazdka itp.

    • Tak, zdecydowanie… Słodycze mogą być właśnie takim przykładem, uszczesliwianie dziecka wbrew zasadom rodziców…

  • Zdecydowanie zgadzam się z tą listą. Jeśli chodzi o przedmioty codziennego użytku to ja np. przy malutkim dziecku wolę dostać paczzkę pampersów niż kolejną bluzę która nijak ma się do mojego stylu ubierania córki.
    Pozdrawiam:)

    • No widzisz, a ja pampersów nie chcę. Poluje na promocjach, zawsze kupie po okazyjnej cenie, wolę żeby Tosia dostała coś, co będzie dla niej 😉

  • Zgadzam się z Tobą z pewnymi wyjątkami. Ja bardzo lubię jak ktoś mi przyniesie pieluchy dla malucha, ale jeżeli przyniesie te, co używamy. Kiedyś koleżanka przyniosła mi jakieś dziwna i wywaliłam, bo się z tym nic nie dało zrobić. To samo z ciuchami. Jeżeli zabawki grające to tylko FP lub Vtech, bo one mają przyjemne dźwięki.

    • Jeśli chodzi o grające zabawki to oczywiście nie wykluczam wszystkich, bo i one są potrzebne 🙂 chodzi mi głównie o te wściekłe, grajace, delikatna medlodyjka czy inne pojedyncze dźwięki jeszcze nikogo nie zabiły, a też uszczesliwia malucha 🙂

  • Anonimowy

    A ja jestem zdania ze kupując prezent dla dziecka trzeba dyskretnie zapytac rodzica z czego maluch sie ucieszy szczególnie jak ja mam córy 2,5 i 4 lata wiec wiem co lubia i z czego sie uciesza. W ostatecznosci moga byc pieniadze za które ja kupie dzieciom np pod choinkę cos o czym od dawna marzyły bo czasem dobra wola nie wystarczy zeby dziecko było zadowolone i korzystało z prezentu.

    • Oj, zdecydowanie tak, pytanie rodziców jest dobrym sposobem 🙂

  • A moja Iga, pod choinkę zażyczyła sobie praktycznie same pluszaki, czyli konia, psa i tygrysa, bo ona kocha, mimo, że mamy zawalony caaały pokój, nie odpuszcza, całe szczęście robimy regularne rotacje i remanenty, a ja np na pierwszą wizytę znajomych po urodzeniu Igi zażyczyłam sobie pampersy i nawilżone chusteczki, ponieważ ciuchów i innych gadżetów miałam do obucha 🙂 z prezentami mamy spokój, ponieważ nasza córka nie lubi słodkości 🙂

    • Hmm czytam i czytam o tych pluszakach i w duchu się modlę, żeby Tośka nie lubiła ich za nadto, bo będzie duuuuuuzo odkurzania 😉

  • Anonimowy

    W zasadzie w wszystkim się z Tobą zgadzam 🙂 Kiedy urodził się nasz synek dostawał w prezencie jakieś ciuszki, zapasy pieluch, smoczki… Oczywiście wszystko się przydaje, ale szczerze mówiąc mi też wydaje się to analogiczne do dostawania garnków, dezodorantów itp. w przypadku dorosłych 😉 Od jakiegoś czasu zażegnaliśmy takie sytuacje, bo po prostu mówimy innym, co by się przydało Kubusiowi. I tak np. pod choinkę dostanie zestaw jedzeniowy skip hopa z misiem polarnym – niby podobna rzecz, ale tym razem naprawdę się przyda, a rodzina będzie miała mniejszy kłopot z wymyślaniem niestworzonych prezentów na Gwiazdkę. Też nie rozumiem fenomenu pluszaków – owszem, milusie są i mięciusie, ale faktycznie w większości zbierają tylko kurz, szczególnie kiedy jest ich w pokoiku od groma 😉

    • Tez mi się zdarza poprosić o coś praktycznego jak ktoś pyta, ale takie prezenty dawane bez konsultacji to zdecydowany błąd 😉

  • Anonimowy

    Po tym wpisie to zastanawiam się co wolno w takim razie kupić wszystko wiedzącej mamci, a raczej jej dziecku… no tak najlepszym prezentem pewnie byłaby kopertka 😉
    To chyba Twoja subiektywna lista, znaczna część rodziców woli dostać paczkę pampersów niż kolejną zabawkę (zwłaszcza dla maluszka do roku)…

    • Tak, jest to po części moja subiektywna ocena i nie, koperta jest wg mnie największym pójściem na łatwiznę – nie chce mi się wymyślać, a dam kopertę. Jeśli chodzi o pampersy to tak jak wspomniałam wyżej poluje na promocję i zawsze mam zapas pieluch (obecnie nawet na 3msc) i otrzymanie kolejnej paczki byłoby takie bezsensowne… Myślę, że nie ja jedna szuka takich promocji, wiec jaki byłby cel otrzymania paczki pieluch za 45zl, gdzie ja kupiłam je za 30, a za 20 można kupić dziecku fajna ksiazeczke, z której nie dość ze się ucieszy to go jeszcze czegoś nauczy, także pampersy nie będą dla mnie nigdy dobrym prezentem.

  • O rany 🙂 przeciez nie mozna byc az tak zblazowanym. Prezent to prezent, wyraz czyjegos zainteresowania, mily gest a taka lista swiadczy o lekkim nadeciu, mozna nie umierac z podniecenia na kolejna zabawke grajke i pieluszki ale zeby az tak myslec to dla mnie mentalna masakra…

  • Moja Tosia lubi dostawać nowe ubrania, a pluszaki – totalny obłęd, gdyby mogła wyniosłaby ze sklepów wszystkie, a potem spała z nimi, bawiła się, woziła w wózku…

  • Oooo pluszaki to najgorsza rzecz jaka może być. Jeden ukochany mis w zupełności wystarczy. Ja dorzuciłabym jeszcze złote grzechotki lub łyżeczkę na chrzest 😉 Ale co w takim razie kupić?

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close