ScrollToTop

Ciąża

Co nieco o ZUSie – czyli zachęcanie do prokreacji po polsku

  • Joanna Janaszek
  • 1 033
  • 14 komentarzy
Na samo słowo ZUS większość z nas ma ciarki. No dobra, większość, której ten wspaniały urząd dał się we znaki. Jak wszyscy wiemy mamy niż demograficzny, a nasze władze robią wszystko aby to zmienić. Zachęcają do rodzenia dzieci, dają bonifikaty, baaa nawet becikowe dostaniemy w wysokości 1000zł, przy którym trzeba załatwiać tyle, że niejednemu się odechce. Jednak na czele zachęcania do prokreacji w naszym kraju stoi  ZUS.
Wyobraźcie sobie taką oto sytuację. Młoda dziewczyna po stażu załapuje się na pracę biurowo – handlową. Codziennie przez prawie rok dojeżdża komunikacją miejską po 2h w jedną stronę – system pracy ośmiogodzinny, w weekendy studia, umowa oczywiście śmieciowa, a wypłata nie starcza na przysłowiowe waciki.Ostatnie 3 miesiące obfitują jednak w zamówienia, sytuacja diametralnie zmienia się na lepsze, przyszłość w firmie wygląda już bardziej kolorowo, nowe umowy, zlecenia. W końcu dostaje umowę o pracę – w obecnych czasach nie lada wyczyn. Po drodze jednak w jej brzuchu postanawia zamieszkać nowy obywatel, który trochę za szybko chciałby pojawić się na świecie. Lekarz wypisuje zwolnienie i lojalnie informuje, że będzie już do końca ciąży, wszak trzeba się oszczędzać. W pracy informację przyjmują prawie z zadowoleniem, gorzej, że na zwolnienie trzeba iść, ale jak mus to mus. Wszystko idzie sprawnie, pierwsza pensja z ZUSu trochę opóźniona, druga w terminie, trzeciej brak. Po krótkim dochodzeniu okazuje się, że tym razem zawiniła Poczta Polska gubiąc przesyłkę ze zwolnieniem – no trudno, zdarza się chociaż nie powinno… Mąż jeździ, załatwia kopie, podpisy, zawozi do firmy, trzeba czekać. Czekanie nie będzie jednak upływać spokojnie, bo do dziewczyny parę dni później przychodzi list o rozpoczęciu postępowania wyjaśniającego w sprawie jej zatrudnienia. ZUS ma swój plan – na koniec ciąży zestresują, może szybciej urodzi, będą krócej płacić. Tak widzę to ja, a Wy?
Nie mam już siły. Rozumiem, że trzeba kontrolować, bo wielu jest nieuczciwych ludzi, ale niektóre kontrole to już przesada. Może ktoś potrafi mi wytłumaczyć dlaczego w takim razie nie czepiają się tych, którzy całe życie jadą na zasiłku, dlaczego nie wykrywają prawdziwych oszustów ciągnących pieniądze z MOPSu, z ZUSu i każdej innej instytucji jakiej się da, dlaczego czepiają się nas – uczciwych, pracujących obywateli którzy chcą mieć odrobinę spokoju, szczególnie pod koniec ciąży, która nie należała do łatwych… To jest nagminne czy to ja po prostu mam pecha? I tak się zastanawiam, co by było gdybym była w innej sytuacji niż jestem. Gdybym np. utrzymywała się tylko z tej jednej pensji – 2, 3 może 4 miesiące bez pieniędzy, nie wiem za ile przyjdzie kolejna transza, kiedy skończy się kontrola. Ale co to kogo obchodzi, że nie miałabym co włożyć do garnka, ani za co kupić dziecku pieluch, kontrolować trzeba!

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Mi z pierwszym macierzyński wstrzymali 3 miesiące l4 wyplacali normalnie a potem coś im nie pasowało…. Na szczęście wszystko było ok

    • Ehh czyli niestety nie jestem jedyna :/ musze wysłać im wszystkie dokumenty oraz odpowiedzieć na 37 (!!!) rozbudowanych pytań…

    • Dzisiaj dostałam macierzyński za czerwiec wiec tym razem obyło się bez problemów.

  • Anonimowy

    Ja na 1 wypłatę na zwolnieniu czekałam 2 mc. Też się zastanawiałam jak można tak ludzi traktować, bo co miałabym zrobić gdybym faktycznie nie miała co do garnka włożyć?do tego wizyty lekarskie i badania wszystko niestety płatne. Później pieniądze przyszły w terminie ale a to o 100 zl za mało, 150 zl za mało. Muszę zadzwonić i to wyjaśnić ale odkładam to w czasie bo jakoś szkoda mi nerwów w tej chwili:(

    Mama Tośki :*

    • 2 miesiace byś nie jadła Kochana najwyżej, albo zaciągała kredyt w banku żeby przeżyć… Zadzwoń do nich – na infolinii akurat pracują same pomocne anioły, przynajmniej ja na takich trafiałam, a uwierz, że dzwoniłam dużo razy 😉

    • Oni chyba zawsze ciężarnym wypłacają zasiłek po 2 miesiącacch. Mają na to 30 dni od monentu zakończenia się zwolnienia

  • Dziewczyny – z Zus-em i macierzyńskim, a także ze zwolnieniami – to jest tak, że można się zalogować na konto internetowe i dokładnie śledzić, co się dzieje ze zwolnieniem i kiedy pieniądze zostaną przelane. U mnie też były opóźnienia, ale to wina mojego pracodawcy. Druga sprawa – wysokość macierzyńskiego zależy od liczby dni w danym miesiącu, więc co miesiąc może się różnić o kwotę tzw. jednej dniówki jeśli miesiąc ma np. 30,a nie 31 dni. Najtrudniej zawsze jest z pierwszą wypłatą na macierzyńskim, potem już jest w terminie.

    • Z tym zalogowaniem mnie zainteresowałaś, co prawda kiedyś próbowałam, zanim przyszła pierwsza transza, ale coś mi nie szło i się poddałam. Natomiast to, że opóźnienie z pierwszą wypłatą na macierzyńskim jak i na zwolnieniu – ok, mówi się trudno. Ale mi tutaj chodzi o postępowanie wyjaśniające, gdzie w ciągu tygodnia muszę im dostarczyć sterty dokumentów i odpowiedzieć na 37 pytań w bardzo rozbudowanym kwestionariuszu – i to dla mnie jest już chore… Kto przejął Pani obowiązki? Jaka była kwota wynagrodzenia i z czego wynikała? Czy na stanowisku, na którym pani pracowała byli zatrudnieni inni pracownicy (proszę wymienić z imienia i nazwiska). itd…. :/

  • Ja prowadzę własną działalność gospodarczą od ponad 3 lat, nic nie podnosiłam, nic nie kombinowałam, a przez całą ciążę nie wzięłam ani jednego L4, chciałam jedynie zasiłek macierzyński i pierwsze co… postanowiono rozpocząć kontrolę czy przypadkiem moja działalność nie jest fikcyjna. Dopiero teraz, po 4 miesiącach, dostałam pieniądze, ale co nerwów miałam to tylko ja wiem…

    • Nóż się w kieszeni otwiera jak to czytam…

  • Polska. W tym chorym kraju już chyba nic mnie nie zdziwi. Śmieciowe umowy, beznadziejne instytucje, które nie szanują ludzi – to wszstko sprawia,że młodzi albo bez mrugnięcia okiem wyjeżdżają szukac szczescia i zakładac rodziny za granicę, albo rezynuja z prokreacji, bo zwyczajnie ich na to nie stac !

    • Dokładnie tak! Istnieje jeszcze jeden rodzaj polityki – umowy z niską stawką lub na pół etatu i nadgodziny, a jak zachorujesz albo chciaałabyś w końcu zostać mamą to "radź se sam"!

  • Anonimowy

    Hmm ja jak na razie mam pozytywne doświadczenia z ZUS – od 2,5 roku prowadzę działalność, podwyższyłam składkę do maksymalnej (przez 3 miesiące) i po miesiącu l4 dostałam zasiłek na konto w pełnej wysokości, ale po waszych wypowiedziach boję się, co będzie dalej…

  • An

    przeczytałam ten wpis dzisiaj i jest mi bliski… Gdy rodziłam (wcześniaka zresztą) to przez mój dwutygodniowy pobyt w szpitalu i konieczność natychmiastowego kupna nosidełka, pampersów, czegoś dla mnie i paliwa na dojazdy męża, jego wypłata się niemal natychmiast skończyła, a zus nie mógł się dogadać z moim pracodawcą co do papierologii i raz nie wypłacili pieniędzy, a raz nie mogli się dogadać kto wypłaca. I jak wyszłam ze szpitala to prawie nie mieliśmy na jedzenie, cieszyłam się, że dziecko piersią karmię, bo nie miałabym pieniędzy na mleko modyfikowane, dobrze, że pampersy dostaliśmy od rodziny. To było w połowie października a pieniądze wypłacili dopiero na początku stycznia i tylko dlatego że pojechałam do zusu i do pracy i zrobiłam awanturę… Jeszcze teraz mnie wstrząsa…

O mnie

Czeeeść! Jestem Asia i na drugie mam chaos 🙈 A poza tym sporo gadam o poprawnym zapinaniu pasów i bezpieczeństwie w podróży, jestem ambasadorką Kocham Zapinam, współpracowałam z Tylem.pl i założyłam pierwszą w Polsce grupę poświęconą fotelikom RWF, nad jej merytoryką od początku czuwają eksperci z grupy Bezpieczni. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią i mam fisia na punkcie pięknych, codziennych kadrów. Lubię ułatwiać sobie gotowanie i KOCHAM piec. Początkowo sceptyczna - dzisiaj fanka wielopieluchowania. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close