ScrollToTop

Ciąża

Schudłam 30kg

  • Joanna Janaszek
  • 4 407
  • 39 komentarzy

Do swojej wagi w ciąży podchodziłam całkiem optymistycznie. Obżerałam się na potęgę, jadłam wszystko na co miałam ochotę, w hurtowych ilościach i bez krzty rozumu. Nie słuchałam jak TT czasem wspominał,  że po porodzie będę marudzić, nie słuchałam jak mama nieśmiało mówiła, żeby nie dokładać sobie tej 3 porcji Carbonary. Byłam w ciąży, więc jadłam. Tfu, żarłam. Nie zwracałam uwagi, że coś może być niezdrowe, a tydzień bez co najmniej jednej pizzy był stracony. Jaka byłam głupia dotarło do mnie dopiero jak urodziła się Antosia…

Pierwszy raz wybieraliśmy się do Warszawy jak Tosia miała miesiąc. Stwierdziłam, że muszę kupić sobie coś innego niż dres, bo w ciuchy sprzed ciąży dziwnym trafem nie wchodzę. To były najgorsze zakupy w moim życiu. Wzięłam największe spodnie jakie znalazłam w sklepie  i najzwyczajniej w świecie się w nie nie zmieściłam. Niestrudzona i pocieszająca się tym, że to dopiero miesiąc, że przecież to pierwszy sklep i na pewno znajdę coś dla siebie, weszłam do kolejnego. Wzięłam kilka największych par spodni z wysokim stanem i parę bluzek, które miały pięknie ukryć brzuch. Skutek był taki, że zapłakana chyłkiem wybiegłam ze sklepu. W końcu kupiłam sobie spodnie ciążowe i jedną luźną bluzkę, w których przechodziłam kolejny miesiąc… Tamte zakupy były momentem przełomowym, w którym obiecałam sobie, że kolejne nie będą już tak wyglądać.


Po cesarce nie mogłam od razu zacząć ćwiczyć, więc zaczęłam się zdrowo odżywiać i pić głównie wodę. Zaczęłam patrzeć na składy produktów, ograniczyłam ilość smażonych potraw, wyeliminowałam słodycze. Jedynym odstępstwem są domowe ciasta, które też staram się jeść w granicach rozsądku. Czasem rozsądek jednak zamyka oczy i rzucam się na pączki czy bezę przywiezione przez rodziców. Jeżeli ochota na coś słodkiego zaczyna przejmować nade mną kontrolę staram się zabić ją suszonymi owocami lub jedną kostką gorzkiej czekolady. Nie płaczę i nie mam wyrzutów sumienia, kiedy zjem domowego burgera, albo napiję się pół szklanki coli. Cóż, jestem tylko człowiekiem, a z silną wolą nigdy nie miałam najlepszych stosunków. Nic się nie stanie jeśli jest to wybryk jednorazowy, chociaż myślę, że opóźnia mi dotarcie do celu. Regularność też nie jest moją mocną stroną, ale staram się jeść częściej i mniejsze porcje. Nie dopuszczam do zbyt dużego głodu i nie zjadam “czegokolwiek”. Reasumując, zmieniłam swoje nawyki żywieniowe i sukcesywnie dążę do całkowitego przejścia na zdrową dietę. Jem dużo warzyw i nabiału, staram się gotować na parze lub smażyć na patelni grillowej, przegryzam suszonymi owocami i piję głównie wodę. Nie jem sklepowych słodyczy, całkowicie wyeliminowałam batony, mleczne czekolady i tym podobne. Ograniczyłam ilość spożywanej soli. Czytam składy produktów i nie faszeruje się chemią.


Zdrowe odżywianie pozwoliło mi zrzucić sporo nadprogramowych kilogramów, ale w pewnym momencie waga stanęła. Pod koniec grudnia zaczęłam też ćwiczyć. Początki były trudne, szczególnie dla kogoś kto od wszelkiego rodzaju ćwiczeń zazwyczaj stronił. Zebrałam się w sobie i rozpoczęłam codziennie treningi z Mel B. Na początek trening 20minutowy, z licznymi przerwami i odpoczynkami, który teraz wykonuję już sprawnie. Mieszam go z ćwiczeniami na pośladki i brzuch. Obowiązkowa jest rozgrzewka i rozciąganie po treningu, które sprawia mi ogromną przyjemność. Czasami cholernie boli, więc zdarza mi się krzyczeć, piszczeć, wzdychać przez co Tosia czasem patrzy na swoją mamę jak na wariatkę. Właśnie! Antosia zawsze ćwiczy ze mną. Leży na swojej macie i obserwuje. Jak jej się znudzi mam przygotowane zabawki, które co jakiś czas podrzucam jej pod nos. Rzadko zdarza się, że muszę przerwać trening, więc kompana do ćwiczeń mam świetnego!


W ćwiczeniach ukazuje się niestety moja kolejna zła cecha – brak systematyczności. Staram się z nią walczyć i nawet jak bardzo nie mam ochoty na jakikolwiek wysiłek, poćwiczyć chociaż te 15 min. Dzisiaj podjęłam również pierwsze wyzwanie. Rozpoczęłam Skalpel, Ewy Chodakowskiej i mam zamiar ćwiczyć go 6 dni w tygodniu przez miesiąc. Wykonałam pomiary i zrobiłam zdjęcia sylwetki. Przyznam Wam po cichu, że liczę na duży efekt, bo trening jest niezwykle wymagający i do tej pory czuję każdy mięsień!


Jednak po tym, co napiszę teraz uznacie mnie za wariatkę. Rozmawiam z własnym ciałem! Łapię się za fałdę i dosłownie zaczynam ją zastraszać. Czy przynosi rezultat? Myślę, że się mnie boi, bo z każdym dniem znika 😛 Poza tym mam mega pozytywne nastawienie, które ważne jest w każdym aspekcie naszego życia, a szczególnie w odchudzaniu. Efektów nie widać po tygodniu od zmiany diety i rozpoczęcia ćwiczeń. Na efekty trzeba poczekać. Codziennie powtarzałam sobie (i nadal to robię), że dam radę i będę mogła latem wskoczyć w bikini.


Pomimo, że obecnie waga pokazuje 30 kilogramów mniej (88kg -> 58kg), nie jestem jeszcze zadowolona ze swojego wyglądu. O tyle, o ile akceptuję już siebie będąc ubraną i często nawet z uśmiechem spoglądam w lustro, tak do bikini mi jeszcze sporo brakuje. Mam jednak zamiar do wakacji osiągnąć swój cel. Hmm… Nie, ja do wakacji na pewno go osiągnę!


A Wy jak szybko wróciłyście do formy sprzed ciąży? 🙂


3xja2

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • szacun, mała!!! ja powinnam skrobną post o tym, jak przytyłam 10 kg, bez ciązy 😉

    • Joanna Janaszek

      hue hue, ja też wiem jak to zrobić 😛 Może nie 10, ale kilogram miesięcznie waga sukcesywnie szła w górę – bez ciąży 😛

  • Nie przytyłam w ciąży jakoś dużo. Uważałam na to, co jem, ale bez przesady. Do tego miałam podejrzenie cukrzycy, więc unikałam słodyczy w drugiej połowie ciąży (na początku i tak nie mogłam na nie patrzeć). Mimo to po porodzie nie mogłam na siebie patrzeć. Nie było tragicznie, ale mój brzuch wg mnie wyglądał strasznie. Teraz nadal nie osiągnęłam wagi przed ciąży, ale mieszczę się spokojnie we wszystko, co mam w szafie (a niektóre rzeczy nawet ze mnie lecą). Zasługa ćwiczeń 🙂

    • Joanna Janaszek

      Oj tak, ćwiczenia naprawdę zmieniają nasze ciało i samopoczucie! 🙂

  • Mega! Gratulacje!!! Oby i mi się tak udało 😉

    • Joanna Janaszek

      A dlaczego miałoby się nie udać? Uda się! Dziękuję 🙂

  • Gratulacje! Jak mi się uda, też dam znać! :))

    • Joanna Janaszek

      Czekam, bo na pewno się uda! :*

  • Sophiepapavero.blogspot.com

    Gratulacje, piękny wynik. Zazdroszczę Ci mimo wszystko systematyczności, bo moja przy Twoje to totalna porażka :(.
    Ja w ciąży przytyłam 14 kg. Miesiąc po miałam – 22.a teraz mam więcej niż przed ciążą :(. Okazuje się, że moja tarczyca oszalała. A jestem mamą wrześniową. Musze się naprawdę zabrać za siebie i obiecałam sobie, że blw będzie również zmianą mojego życia. Będę się Tobą inspirować i jak zabraknie mi wiary, że się udać może ten plan, wejdę i poczytam o Twoich osiągnięciach. :*

    • Joanna Janaszek

      Uda się, uda 🙂
      Często po porodzie pojawiają się problemy z tarczycą… Mam nadzieję, że leki to wyregulują i będziesz mogła cieszyć się szczupłą sylwetką 🙂 A co do systematyczności – czasem trzeba się po prostu zmusić 😉

  • Asia, super! Gratulacje, wynik mega!

    • Joanna Janaszek

      Dziękuję! 🙂 Będzie więcej! 😀

  • Mama Antosia

    Ciąża była moim największym sprzymierzeńcem w walce z niechcianymi kilogramami. Przytyłam 10kg i właściwie już kilka dni po porodzie je straciłam, a nawet więcej. Dieta związana z karmieniem (m.in. zero litości dla słodyczy i smażonego) zrobiła swoje. Niestety teraz po ponad 10 miesiącach kiedy pozwalam już sobie na wszystko waga wraca do tej sprzed ciąży i, co gorsze, nie mam jakiejś większej motywacji do działania. Co prawda chodzę na basen i zumbę, ale traktuję to raczej jako relaksującą odskocznię więc podejrzewam, że z przyjemnością w lustro będę spoglądać dopiero trzymając w ramionach kolejnego bobaska. Tymczasem trzymam kciuki i życzę powodzenia!!!

    • Joanna Janaszek

      Dziękuję i życzę w takim razie kolejnego potomka 😉

  • Karolina

    Ja nie ćwiczę, nie mam do tego nerwów 😉 Ważę 48kg przy 165cm i szczerze mówiąc, źle mi z tym 🙂 Po pierwsze – źle wyglądam. Zawsze (od gimnazjum na pewno) ważyłam 58kg i to była moja normalna waga. Parę miesięcy przed pierwszą ciążą schudłam do 52 – jak to zauważyłam to płakałam jak bóbr przerażona, że coś mi jest, bo jak to tak schudnąć bez zmiany diety i bez ćwiczeń 🙂 Pod koniec ciąży (2 dni przed porodem) dobiłam do 60kg i na każdej wizycie musiałam słuchać, że ważę za mało i mam przestać się odchudzać… Po porodzie miałam maaaaaaasę nerwów (po 7 tygodniach od porodu początek sesji na uczelni, cały czas karmienie piersią, po 10 tygodniach ślub a po kolejnych 3 przeprowadzka do teściów), więc schudłam nagle, nie wiadomo kiedy… Miałam płaski brzuch jak nigdy przedtem… Po troszkę ponad 2 latach zaszłam w drugą ciążę, w której dobiłam wagowo do 58kg w dniu porodu. U innego lekarza a znowu słuchałam, że mam zacząć jeść… 3 tygodnie po porodzie i 46kg. Rozpacz czarna. Nie mam już płaskiego brzucha, bo się objadam 🙂 ale waga stoi na 48/49kg. 50kg widzę tylko u rodziców, ale ich waga podobno nie jest zbyt dokładna :/ No i tam to już w ogóle jem non stop bez ograniczeń 😉 Brzuch mam wystający, jak w 3 miesiącu ciąży a ogólnie jestem tak brzydko chuda, na rękach widać każdą żyłę, policzki “wklęsłe”… No nie podoba mi się to :/ Czasem się śmieję, że może powinnam zacząć ćwiczyć, schudłam bez ćwiczeń, więc jak zacznę to może przytyję? 😉

    Aaaaale się rozpisałam…
    A chciałam napisać tylko, że Cię podziwiam, bo znam naprawdę wiele matek kilkuletnich dzieci, które swoją nadwagę tłumaczą tym, że “to po ciąży”… A guzik prawda! Moja mama urodziła nas siedmioro, ma 52 lata a nosi rozm. 36/38. Jak się chce to się da 😉

    • Joanna Janaszek

      Bo i tak źle i tak nie dobrze 😛 Widocznie taka Twoja uroda 😉
      Dziękuję bardzo i przekaż mamie, że bardzo Ją podziwiam!

  • Jestem pod ogromnym wrażeniem…. Ja bez ciąży miałam problem ze zrzucenie zbędnych kilogramów 🙂

    • Joanna Janaszek

      Ja bez ciąży też 😛 Zabierałam się kilka razy za dietę, ćwiczenia i nigdy nic mi z tego nie wychodziło, a waga systematycznie rosła. Aż nagle bach – ciąża i dodatkowe +30kg. Dopiero to mnie zmotywowało…

  • ewe

    Jejku gratuluje. Ja w 3 trymestrze przytylam 30kg. Pozniej przez 1 rok zrzucilam 18kg i przez kolejne dwa nabylam 25kg… Ale w koncu cos do mnie zaczyna docierac…

    • Joanna Janaszek

      W takim razie trzymam kciuki. Przychodzi w końcu taki moment, kiedy chcesz coś zmienić. Mi dziecko dało mega dużego powera i szybciutko Ci go przesyłam. Łap i zacznij coś robić, a w wakacje będą już pierwsze efekty 🙂

  • Gratuluję. Ja jeszcze walczę z blizna po cięciu a tu już miesiąc minął a wszystko goi się ze tylko płakać

    • Joanna Janaszek

      Kochana, dopiero miesiąc 🙂 Masz jeszcze czas żeby zacząć ćwiczyć, u mnie blizna zagoiła się ekspresowo, a i tak przyzwolenie na ćwiczenia dostałam dopiero jakieś 3m po porodzie.

  • WOW!!!!!!!!!! pełne uznanie! 🙂

    • Joanna Janaszek

      Dziękuję 🙂

  • Brawo!! Świetny wynik, oby tak dalej! Ja po tej ciaży, miesiąc “po” mam tylko 1 mały kilogram na plusie… +15 innych, pozostałych po poprzedniej ciąży i rzuceniu palenia 🙂 Ale biorę się ostro do roboty 🙂

    • Joanna Janaszek

      O właśnie! A może do mojej wagi w ciąży przyczyniło się również rzucenie palenia… Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Trzymam kciuki i bardzo dziękuję! 🙂

  • ja po pierwszej nigdy nie zeszłam do wagi sprzed ciąży – ale wtedy przed pierwszą sporo schudłam i to była najniższa uwaga jaką osiągnęłam od wielu lat. Teraz w drugiej ciąży przytyłam znacznie mniej, bo 9 kg. I 1,5 m-ca po porodzie waga wskazała tyle ile podczas pierwszego ważenia u gin. 😉 Teraz zostało mi jeszcze zrzucić kg z pierwszej ciąży :p
    A mel b polubiłam tuż przed 2 ciążą ( nie wiem czy to nie ona przyczyniła się do mego zajścia :P)

    • Joanna Janaszek

      To trzymam kciuki za zgubienie tych dodatkowych kilku kg. Mel B. jest fajna, ale z Chodakowską efekty widać dosłownie po tygodniu ćwiczeń 😉

  • Świetna historia i super zmiana. Gratuluję :).

    Chciałabym cię zapytać czy poza wodą pijesz herbatę czy kawę?

    • Joanna Janaszek

      Dziękuję! 🙂
      Tak, piję zieloną herbatę, karmelowego roiboosa, no i kawę, a w zasadzie mleko z kawą 😉 A dzisiaj zgrzeszyłam nawet szklanką soku, ale jednak głównym napojem jest woda.

  • Karolka

    Ja w ciąży przytyłam 15kg, schudłam 21 w 9 miesięcy. Z 70 na 49, przy wzroście 168cm to trochę mało… Teraz ważę 51,4 i mam sie świetnie 😉

    • Joanna Janaszek

      Rzeczywiście trochę za mało z tą 4 z przodu 😉 Super, że Ci się udało! 🙂

  • Gratuluję! Mi jeszcze zostało 7kg ale też ostro biorę się za siebie i do wakacji może schudnę, zwłaszcza że karmię piersią a to trochę pomaga:0

    • Joanna Janaszek

      Powodzenia! Powiem Ci, że po skalpelu efekty są zaskakujące! Ja też cały czas karmię i mam nadzieję, że to też mi pomaga. 😉

  • Udało się! To najważniejsze… ja w 4 miesiące schudłam 20kg. Tylko po porodzie takie cuda 🙂
    Niestety z kg ubywało mi i włosów 😛

  • Kurka, ja w pierwszej ciąży przytyłam 25kg, dwa dni po porodzie do zrzucenia zostało mi tylko 10kg, które same spadły w 2 miesiące po porodzie. Dalej tylko lepiej, a jak przestałam karmić to znów przytyłam. Teraz jestem w 2 ciąży (2 trymestr) i już przytyłam 10kg :(. Boję się bardzo mety i ostatecznej wagi, no i tego, że NIGDY tego nie zrzucę. Całe życie tylko tyję. Nawet na kilkumiesięcznej diecie i z często wykorzystywanym karnetem na siłowni potrafiłam przybrać z 5-10kg w kilka miesięcy… Masakra.

  • Aga z www.makeonewish.pl

    jesteś wielka, nie rozmiarem a hartem ducha! brawo 🙂

  • Dominika Litwin

    Gratuluję! i przyznaję, że na See Bloggers nie mogłam sie na Ciebie napatrzeć! Jesteś śliczną kobietką ;*

  • pillma

    Superstycznie. Ja mam jeszcze troche extra kg po 1 ciazy, a Tu drugi cxloeiek ma juz prawie 9 mcy. Uwielbiam czarna mocna herbate…och I tego jest mi yrudno sie pozbyc. Piekna czarna lisciasta. Pozdrowionka I gratulacje

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek - starszej Antoniny i młodszej Franciszki. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close