ScrollToTop

Dziecko

Testowałam pieluszki wielorazowe – jaką decyzję podjęłam?

  • Joanna Janaszek
  • 4 497
  • 8 komentarzy

Po raz pierwszy o wielopieluchowaniu usłyszałam jak Tosia była mała. Pośmiałam się trochę, stwierdziłam, że niektórzy to lubią dokładać sobie dodatkowe obowiązki i do tematu więcej nie wróciłam. Przez cały czas pieluchowania używałam pampersów, całkowicie pozbyłam się pieluch z domu ok. 2-3 miesięcy przed 2 urodzinami Tosi. Nigdy nie planowałam używania wielorazówek, po co jeżeli w sklepach dostępne są tak wygodne i chłonne jednorazówki? Co takiego spowodowało, że postanowiłam jednak po nie sięgnąć?

Hmm… Po pierwsze to względów ekologicznych. Mieszkamy w domu jednorodzinnym, śmieci wywożą nam co dwa tygodnie, sumiennie oddzielamy plastik od papieru i szkła, segregujemy je w kolorowych workach, a odpadki organiczne wywozimy dla zwierząt. Do momentu pojawienia się Franki pojemnik na pozostałe odpadki wystarczał nam bez problemu, aż do naszego powrotu ze szpitala… Nagle okazało się, że worki ze zużytymi pieluchami sterczą już ponad kosz zaledwie po tygodniu od wywiezienia. Halo, halo! Produkcja naszych śmieci z dnia na dzień kilkukrotnie się powiększyła. Byłam przerażona ilością produkowanych odpadów, ale nie byłam jeszcze gotowa na wielopieluchowanie.

Zaczęłam bardzo powoli interesować się tematem i stwierdziłam, że pieluszki wielorazowe podobają mi się wizualnie. Na pampersa też można założyć kolorowe majteczki, ale patrz punkt pierwszy.

Jednym z ważniejszych argumentów (poza ekologią), który do mnie przemówił była cena. W skali całego pieluchowania jest to duża oszczędność, a ja wolę kupić sobie w końcu mój wymarzony wózek dla Franki niż wywalać pieniądze do kosza. Noo można też te pieniądze przeznaczyć na inne cele, ale ja chcę Cameleona.

Ostatecznie, żeby moc wyrazić swoją opinię na dany temat najpierw trzeba go poznać, prawda? No więc postanowiłam, że spróbuję wielopieluchowania! Odezwałam się do znajomej, która korzysta z pieluszek wielorazowych, żeby podpytać i uzyskać kilka cennych informacji. A tu BANG, niespodzianka, okazuje się, że w Kielcach (i nie tylko, sprawdźcie w swoim mieście!) funkcjonuje coś takiego jak Pieluchoteka. Wszystkie mamy z okolicy zainteresowane tematem zachęcam do polubienia Pieluchoteki Kieleckiej (kliknijcie w zdjęcie).

⬇⬇⬇

Na czym to polega? Umówiłam się na spotkanie z jedną z dziewczyn, która prowadzi pieluchotekę, podpisałam umowę i zapłaciłam kaucję (zwrotną). Dostałam pakiet pieluch, wkładów, otulaczy, odkażacz i jednorazowe biułki oraz instrukcję i wsparcie – tak zaopatrzona wróciłam do domu, pełna optymizmu i chęci zmiany jednorazówek na wielorazówki.

Wyprałam całość i zaczęłam wielopieluchowanie. Podeszłam do tematu bardzo entuzjastycznie, ale z dnia na dzień i z przecieku na przeciek mój entuzjazm opadał. Wyjechaliśmy na święta, spakowałam ze sobą cały wór pieluch, ale wzięłam też jednorazówki. Czara goryczy przelała się, kiedy tuż przed wyjściem Franka zrobiła kupę, jedną z tych, które trzeba spierać nawet z kocyka… Zapierając wkład i otulacz, porzuciłam swój pomysł, przyznałam rację mężowi i stwierdziłam, że to nie dla nas. Po powrocie umówiłam się na zwrot wypożyczonych pieluszek, ale kiedy przygotowywałam je i składałam poczułam niedosyt. W dalszym ciągu podobało mi się wielopieluchowanie, czułam, że nie przetestowałam ich wystarczająco, nie chciałam tak szybko się poddać. Napisałam do Pauliny i poprosiłam o dodatkowy tydzień, po jego upłynięciu podjęłam ostateczną decyzję…

KUPUJĘ WIELORAZÓWKI! 🙂

Z wypożyczonego pakietu moimi ulubieńcami okazała się polska marka Ecodidi. Planuję zamówić od nich kilka wkładów i na 100% pieluszkę (otulacz? – wybaczcie, ale nazewnictwa jeszcze nie opanowałam) w kwiatki, bo poza tym, że urzekł mnie wzór, najwygodniej mi się jej używało. No właśnie… Jak to się stało, że zmieniłam zdanie? Potrzebowałam po prostu spokoju i czasu na naukę. Duży wpływ na moją decyzję miał fakt, że chciałam przekonać się do wielopieluchowania i podoba mi się cała jego idea. Wiem na pewno, że nie będę używać wyłącznie wielorazówek (przynajmniej na początku) i zostawię sobie pampersy, ale chciałabym utrzymać przewagę pieluch wielorazowych.

Wiele z Was pytało o to czy nie boję/nie brzydzę się wypożyczyć pieluszki wielorazowe. Ja nie, ale to jest kwestia indywidualna. Dorośli i niemowlęta mają zupełnie inne odchody, poza tym wszystko prane jest w odkażaczu. Ponadto jeździmy przecież do hoteli, wycieramy się hotelowymi ręcznikami, śpimy i kochamy się na łóżkach i w pościeli, w której przed nami robiło to samo mnóstwo innych osób. Dlaczego więc miałoby obrzydzać mnie wypożyczenie pieluch? Oczywiście przed użyciem wyprałam wszystko jeszcze raz w odkażaczu.

A Wy używacie jednorazówek czy wielorazówek? Dlaczego? 🙂

***
Podobał się wpis? Udostępnij, skomentuj, daj kciuka w górę – jest mi bardzo miło, kiedy widzę, że doceniasz moją pracę. Ponadto klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE i #instastory (o TUT AJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi. Do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Daga Uliasz

    My również rozpoczęłyśmy przygodę z wielorazowkami oczywiście na dzień dobry zielona w temacie zakupiłam chińskie wkłady, które przeciekają z każdej możliwej strony a były tak pięknie opisane 😂😂😂 jednak nie zraziłam się i czekam na nową partię wkładów 😁 tym razem trochę poczytałam, dopytałam i jestem mądrzejsza a pieluchowanie wielorazowe mega mi się podoba i te prześliczne pieluszki 😍

  • Anna Kwiatek-Kucharska

    Z synem mieszanie, ale z córką od 2 tygodnia życia tylko wielo. Najgorzej, że one są takie piękne, mam już stos po synu, ale nowe kuszą 😉 Każda jednorazówka, której nie zużyjemy to jest zysk dla środowiska.

  • Monika

    My od samego początku wyłącznie na wielo. Dla mnie głównym powodem było to, że sama się odparzam od podpasek i uznałam, że nie mogę pupy maluszka wpakować w plastik. Potem się okazało, że są inne zalety, ekonomiczne i ekologiczne😉 dla mnie plusem jest też to, że umiem szyć i sporo pieluszek mogę uszyć sama 😊

  • paulina

    uzywam wielo od wyjścia ze szpitala 🙂 cieszę się, że nie produkujemy góry śmieci, jest zdrowiej, ładniej i oszczędniej 😀

  • Używam wielo, niestety zaczęłam dopiero po pół roku – bardzo żałuję, że nie wcześniej. Wcale nie mam więcej roboty i nie “babram się w kupie” jak niektórzy myślą. W przeciwieństwie do jednorazówek wielo nigdy nie przepuściły mi kupy. Nie śmierdzą i są śliczne 😍😍😍

  • My używamy jednorazówek, chociaż mała już prawie się ich pozbywa całkowicie. Ma już ponad dwa lata. No, ale w drodze kolejne dziecko i też raczej będziemy używać jednorazówek. Jakoś sobie nie wyobrażam używania wielorazówek, szczególnie poza domem. Chociaż muszę przyznać, że wielorazówki wyglądają dużo ładniej. 🙂

  • Karolina Zimińska

    Ja używam i wielo i jednorazowych, np. jak wychodzę i wiem, że może być problem z przewinięciem dziecka. I mąż jak w nocy przewija, to też zawsze pampersy – nie dziwię mu się 😛
    Żeby się odnaleźć i zakochać w wielo, trzeba nauczyć się co z czym i jak, dalej jest prosto. A w razie problemów jest świetna grupa na fb Pieluchy wielorazowe, tam zawsze dziewczyny coś doradzą 🙂

  • przy drugim dziecku używałam jednych i drugich pieluszek – jednorazówek poza domem. Może dzięki temu młody tak szybko oduczył się siusiania w pieluszki?
    Moimi ulubionymi firmami była Milovia i Grovia, w nich nic nie przeciekało. Lubiłam też Pupus (za cenę i jakość!) i Close Parent, ale te ostatnie były dosyć grube po założeniu.

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek - starszej Antoniny i młodszej Franciszki. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close