ScrollToTop

Ciąża

Matka Natura po cesarskim cięciu rodzi naturalnie

  • Joanna Janaszek
  • 1 229
  • 8 komentarzy

Czy cesarskie cięcie przekreśla szanse na urodzenie kolejnego dziecka drogami natury? Zapewne większość z Was kiwa teraz twierdząco głową. Ba! Sama jeszcze do niedawna byłam o tym przekonana. Święcie przekonana, że już nigdy nie będzie mi dane urodzić naturalnie. A gdybym teraz Wam powiedziała, że to wcale nie jest prawdą. Uwierzylibyście mi?

 

Marzę o kolejnym dziecku i marzę o porodzie naturalnym. Większość z Was puka się pewnie teraz w czoło, że chyba zwariowałam. Ledwo jeden poród zakończył się cesarskim cięciem, a ta nie dość, że chce kolejne dziecko to chce urodzić je naturalnie (więcej o moim porodzie przeczytacie TU i TU).  Ano tak. Cały mój poród był dla mnie traumatycznym przeżyciem, a zwieńczenie go cesarskim cięciem i zabraniem dziecka na kilkanaście godzin było zgniłą wisienką na kiepskim już i tak torcie. Odkąd pierwszy raz przeczytałam o VBAC zatliła się we mnie iskierka nadziei, że można, że się da. Ta mała iskierka teraz płonie, a moje pragnienie o porodzie drogami natury (a najlepiej siłami) jest dla mnie czasem niezrozumiałe. No, bo jak można pragnąć czegoś, co tak bardzo boli? Powiem Wam tylko, że można, wytłumaczyć nie umiem, gdyż sama nadal nie do końca swoje pragnienie rozumiem.

 

Przed napisaniem artykułu rozmawiałam z dwiema kobietami, które mają za sobą udany VBAC. Dwie różne, piękne historie. Jedna z nich potwierdza moje obawy dotyczące reakcji społeczeństwa. Justyna napisała, że wszyscy uważali Jej pomysł za fanaberię. Argumentowali to tym, że cesarskie cięcie to wygoda, że można ustalić sobie indywidualny termin, załatwić na ten czas opiekę nad starszym dzieckiem. Dodawali nawet, że jest głupia, że walczy o ból, który zaserwuje jej poród naturalny zamiast bezboleśnie przejść ponownie cesarskie cięcie, które przecież wspomina dobrze. Zuzanna ma natomiast zupełnie inne dośiadczenie. Nikt z personelu medycznego nie podważał Jej decyzji, znajomi i rodzina pytali tylko czy nie boi się i czy jest pewna. Jest jednak jedna rzecz, która łączy obie dziewczyny – miały ogromne wsparcie ze strony mężów, które przy VBAC jest bardzo ważne.

 

VBAC (Vaginal Birth After Ceasarian) jak sama nazwa wskazuje jest naturalnym porodem po cesarskim cięciu. Próbę urodzenia dziecka siłami natury może podjąć każda kobieta, której ciąża przebiega bez komplikacji (VBAC został wspomniany również TUTAJ). Bardzo istotne przy porodzie naturalnym jest nastawienie psychiczne rodzącej. Decyzja o porodzie powinna być przemyślana (więcej TUTAJ) i poprzedzona konsultacją z lekarzem. Jeżeli nie widzi on przeciwskazań do porodu naturalnego, kobieta dostaje zielone światło. W Polsce poród po cesarskim cięciu niestety nie może odbyć się w domu rodzącej, ani nawet w przyszpitalnym domu narodzin. Musi odbyć się w szpitalu, na bloku porodowym.

 

Co ma istotny wpływ na udany VBAC?

Na udaną próbę porodu drogami rodnymi po cięciu cesarskim istotny wpływ ma zaawansowanie ciąży i przebyty poród drogą pochwowąMakrosomia płodu w wywiadzie oraz przebyte poronienia miały znaczący negatywny wpływ na poród droga pochwową po przebytym cięciu cesarskim. Kobiety otyłe z nadmierną masą ciała przed ciążą i nabytą w trakcie ciąży gorzej rokują udanym porodem drogą pochwową po przebytym cięciu cesarskim.

Podsumowanie autorów „Rodząca po cięciu cesarskim – powtórne cięcie czy poród siłami natury?” 

 

Jednak jak zauważa autorka NATURALNIE PO CESARCE, Magda:

większość opracowań medycznych dotyczących porodu po cięciu cesarskim skupia się wyłącznie na elementach czysto fizycznych, empirycznych, namacalnych, możliwych do zmierzenia: wielkość dziecka, wiek matki, przebyte porody, poronienia, powikłania, itd. Analizy te pomijają zaś właściwie całkowicie całą sferę psychiczną, duchową, emocjonalną. A przecież przeszkody i źródła komplikacji leżą często właśnie tutaj. I właśnie sfera emocjonalno-duchowa częstokroć decyduje o powodzeniu „próby porodu”.

Ja osobiście zgadzam się zarówno z jednym cytatem, jak i z drugim. Wskazania medyczne są bardzo istotne i chyba żadna z nas nie zaryzykowałaby zdrowia oraz życia własnego dziecka byleby tylko urodzić naturalnie i spełnić się w tej roli. Myślę jednak, że nastawienie psychiczne odgrywa w powodzeniu próby VBAC ogromną rolę i często jest kluczowe w pozytywnym rozwiązaniu ciąży. Naprawdę niesamowite historie i porody, które nie miały prawa się udać, a jednak się udały możecie znaleźć na stronie Magdy NATURALNIE PO CESARCE.

 

Czy do VBAC trzeba się specjalnie przygotować?

Specjalnie nie, ale warto poświęcić czas na przygotowanie się zarówno fizyczne jak i psychiczne tak samo jak do porodu naturalnego. Warto przygotować plan porodu, spotkać się kilka razy z położną lub doulą, która odpowie na nasze pytania i wyjaśni wątpliwości.  Warto też poświęcić czas na zapoznanie się z prawami, jakie przysługują nam na porodówkach (więcej TUTAJ). Znając swoje prawa będziemy wiedzieć czego możemy oczekiwać od personelu i po prostu będziemy czuły się pewniej. Jak już wspominałam, konieczne jest pozytywne nastawienie psychiczne i chęć do podjęcia próby VBAC. Kobieta, która decyduje się rodzić naturalnie po cesarskim cięciu musi być tego pewna i musi tego pragnąć.

 

Czy wybór lekarza i szpitala ma znaczenie?

Oczywiście. Warto wybrać lekarza, który jest zwolennikiem porodu naturalnego, lekarza od którego uzyskamy wsparcie w naszej decyzji. Lekarz, który jasno uprzedzi nas o potencjalnych zagrożeniach, ale nie będzie nas straszyć. Wybierając szpital trzeba wziąć pod uwagę odsetek wykonywanych cięć cesarskich.

 

Jakie zagrożenia niesie ze sobą VBAC?

Jedynym zagrożeniem jaki niesie ze sobą sam VBAC jest rozejście się blizny po cesarskim cięciu i pęknięcie macicy, które zdarza się bardzo rzadko. Czy wiecie, że wynosi ono zaledwie 0.5% jeżeli odstęp pomiędzy porodami wynosi ponad 1,5 roku? (źródło). Trzeba do tego dodać możliwe komplikacje jakie niesie ze sobą poród naturalny, ale nie mają one już nic wspólnego z VBAC.

 

Właściwie dlaczego decydujemy się na VBAC?

Tutaj nie ma jednej odpowiedzi, jest ich tyle ile kobiet, którym się to udało lub tego pragną. Często jest to poczucie niespełnienia, czasem trauma po cesarkim cięciu, w innym wypadku chęć urodzenia naturalnie ze względu na zapewnienie lepszego startu dziecku. Zapewne pytając się kobiet, którym się udało, odpowiedzi na to pytanie będą podobne, ale za każdą z nich będzie kryła się zupełnie inna historia…

Tak jak wspomniałam na początku, dobrze wspominam cc, dziecko przynieśli mi od razu, był przy mnie mąż, więc razem opiekowaliśmy się corką, nikt nam jej nie zabierał, szybko doszłam do siebie, wstałam po 6h, poszłam się wykąpać, pomagał mi mąż i od razu zajmowałam się dzieckiem, przebierałam, karmiłam, a ból nie dokuczał. Poród sn był dla mnie bardziej bolesny, ale tez był magiczny. Od porodu minęły 3 miesiące, a ja codziennie wracam myślami do tamtych chwil, to najpiękniejsze wydarzenie w moim życiu, bardzo dużo dobrego wniósł w moje relacje z mężem, jakbyśmy pokochali się jeszcze bardziej. Dla mnie poród sn to była jakby ekstaza i tak jak chciałam poprzestać na dwójce dzieci, tak po porodzie marze o jeszcze jednym. Natura wie co robi:)

Od chwili gdy urodziłam B. naturalnie, gdy mogła być ona położona od razu na moim brzuchu, gdy cały czas byliśmy z mężem…. Od tej chwili jeszcze bardziej chciałabym cofnąć czas, by zrobić coś i urodzić T. również naturalnie… Choć niby wiem, że cięcie ją uratowało… Ale wiem też z czym wiąże się cesarskie cięcie i czego przez cięcie jej nie dałam..

***

PicMonkey Collage2

 

 

Matka Natura jest genialna. Jeśli tylko jej się pozwoli – nie poprawia i nie przeszkadza, potrafi pokazać swoją wielką moc. Daje kobiecie oczekującej, a później mamie siłę, instynkt i ten niezwykły szósty zmysł. Dzięki niej organizm wie, jak urodzić, a przeczucie i wiedza gdzieś tam ze środka podpowiadają co jest najlepsze dla dziecka. Pewnie – czasami Matka Natura zawodzi – biologia pokazuje swoje słabsze oblicze, a psychika sobie z nami pogrywa. Nie zawsze plany się udają, życzenia spełniają. Czasami trzeba sięgnąć po wynalazki i metody XXI wieku. Czasami zwyczajnie chcemy inaczej.

 

Trzy mamy, trzy blogerki znają Matkę Naturę z każdej jej strony. Same walczyły o dobry i zdrowy poród, o karmienie naturalne, o własne wybory. Teraz dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem oraz zapraszają na cykl wpisów, poświęconym świadomemu macierzyństwu w zgodzie z naturą. Nie będzie polemiki z innymi metodami, nie będzie dyskredytowania odmiennych przekonań. Wierzymy, że bez względu na dokonywane wybory, każda mama chce dla swojego dziecka najlepiej. My tylko pokazujemy i polecamy nasze.

Dwie Córki                        Piwnooka

 

Dotychczas w ramach cyklu ukazały się wpisy:

Matka Natura o dwóch sercach w jednym ciele.

Matka Natura o zachciankach, czyli co podpowiada nam ciało.

Matka Natura w prowadzeniu ciąży i na porodówce.

Matka Natura rodzi w domu.

Matka Natura o placentofagii.

 

Bardzo dziękuję dziewczynom z grupy wsparcia Naturalnie po cesarce za to, że poświęciły mi czas i odpowiedziały na kilka moich pytań. Dziękuję niezastąpionej Kasi Siudak, z którą konsultuję wszystkie medyczne sprawy. Korzystałam również ze strony NATURALNIE PO CESARCE, na której znajdziecie mnóstwo pięknych historii udanego VBAC oraz garść przydatnych informacji. 

fot. pinterest.com

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Lolunia

    Jestem żywym dowodem na to ze mozna urodzić naturalnie bez żadnych komplikacji mając wczesniej cesarke. Moj pierwszy porod był straszny rodziłam w Polsce. Rodziłam 10godz nameczylam sie a gdy rozwarcie stanęło na 5cm została wykonana cesarka. Rozczarowanie,smutek z mojej strony i złość ze nie dałam rady. Niestety późniejsze słowa były jeszcze gorsze ze teraz juz tylko cesarka. Przez to dostałam strasznej blokady w sobie i bałam sie następnej ciazy mimo tego ze cesarke i rekonwalescencje po niej przeszłam super i juz po 6dniach robiłam wszystko. Ale strach pozostał. Na kolejne dziecko zdecydowałam sie dopiero prawie po 4latach a to tylko dlatego ze moj syn bardzo chciał rodzeństwo. Ciaza przeszłam książkowy była prowadzona w Szwecji wszyscy namawiali mnie na porod naturalny ale tez nikt nie naciskał położna chciała zeby to był moj wybor. I tak 29 kwietnia urodziłam ślicznego chłopca siłami natury było cudownie boskie przeZycie. Fakt peklam zostałam zszyta ale zaraz po porodzie mogłam wstać, zając sie swoim dzieckiem. Każdemu teraz powtarzam ze nie ma porównania porod naturalny jest duzo lepszy. A przede wszystkim zeby nie słuchać lekarzy tylko swojego organizmu jesli cos w środku Ci mowi ze dasz rade to dasz. 😉 Pozdrawiam

    • Moje gratulację! 🙂 Uwielbiam czytać takie historie i zawsze muszę uronić łezkę. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła napisać Ci, że mi też się udało. Pozdrawiam serdecznie całą Waszą czwórkę 🙂

  • Mamy Sprawy

    Też jestem po cesarce. i też mam takie myśli, że coś mnie ominęło. czegoś nie poznałam. Ale powiem szczerze , że myśl o naturalnym porodzie mnie przeraża teraz bardziej niż jak byłam w ciąży. Naturalny poród wzbudza we mnie tyle mieszanych uczuć

    • Widzisz, u mnie jest całkiem odwrotnie. W ciąży obawiałam się porodu, teraz, pomimo, że nie jestem nawet w kolejnej codziennie myślę o porodzie. O tym jak to będzie urodzić naturalnie, czy tym razem się uda. Czuję w sobie ogromną moc i determinację, żeby tego dokonać. Kiedyś sama myśl o porodzie doprowadzała mnie niemal do omdlenia, a teraz naprawdę tego pragnę. Tak jak napisałam na początku – sama do końca nie potrafię tego zrozumieć…

  • KRZYSIEK Z MISJĄ

    Hej, bardzo ciekawy wpis 🙂 Moja żona rodziła własnie przez cesarkę, a kiedy tylko się o tym dowiedziała wpadła w straszną panikę. Według mnie cesarka to nie jest pójście na łatwiznę, czasem takie jest zalecenie i nie ma co dyskutować. Jestem najszczęśliwszy na świecie, że wszystko poszło tak jak powinno i Iga jest z nami cała i zdrowa 🙂 Zapraszam do mnie, można poczytać o moim spojrzeniu na ten temat http://www.simed.pl/blog/cesarskie-ciecie-%E2%88%92-porod-to-czy-nie-porod/

    Pozdrawiam 🙂

  • Justyna

    Mi też udało się urodzić naturalnie po cc. Już przy pierwszej ciąży chciałam, ale okazało się, że ze względu na oczy jest to niemożliwe (miałam zwyrodnienie siatkówki, musiałam mieć ją laserem “przyspawaną” na obu oczach ). Po cesarce byłam bardzo słaba, dzieckiem byłam wstanie zająć się dopiero po 1,5 doby (do tej pory nie mogę się z tym pogodzić ). Drugą ciążę udało się zakończyć porodem drogami natury, choć rodzina pukała się w głowę i pytała po co mi to, mój mąż był przeciwny, choć ostatecznie uczestniczył w porodzie do samego końca. Położna dobrze mnie poprowadziła, nic nie pękło, nie nacieli mnie, był kontakt skóra do skóry, trochę byłam słaba, ale mogłam zająć się dzieckiem. Dla mnie argumentem za porodem sn jest to, że tak to wymyśliła sama natura, więc to musi być lepsze 🙂

  • Marysia

    Ja po cc zbierałam się 2 miesiące

  • Iza

    Cały czas czytam o tym ze trzeba być zdecydowanym na VBAC i znaleźć lekarza który się na to zgodzi. Ja postanowiłam zaufać lekarzom, a właściwie lekarzowi i poprostu zapytałam czy będę rodzić naturalnie czy przez cc. (Wtedy jeszcze nie trafiłam na termin VBAC) Pan doktor odpowiedział że jak poród się zacznie zobaczymy co się będzie działo, jeśli tak jak poprzednio nie bedzie postępu porodu będą ciąć ale nie wyklucza ze urodze naturalnie. Dziwi mnie to ze na każdym blogu o tej tematyce pojawiają się informacje o prosbach i naturalny poród. Hmmm… chyba dobrze trafiłam 🙂

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek - starszej Antoniny i młodszej Franciszki. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close