ScrollToTop

Dziecko

A czym dla Was jest szczęście?

  • Joanna Janaszek
  • 2 626
  • 3 komentarze

Czym dla Was jest szczęście? Potraficie cieszyć się z małych rzeczy, spełniacie swoje marzenia? Ja przeszłam długą drogę zanim spotkałam w swoim życiu odpowiednie osoby, przy których nauczyłam się być szczęśliwa, akceptować siebie w 100%, nie dostrzegać wyłącznie tego co złe  i cieszyć nawet z najmniejszych rzeczy…

Teraz czuję, że decyzja o drugim dziecku i pojawienie się Franciszki w naszym życiu wypełniło ostatni kawałeczek, który był odpowiedzialny za pełnię mojego szczęścia. I niechaj brzmi to tęczowo, kolorowo i bajkowo, ale tak jest naprawdę. Codziennie czuję przepełniającą mnie radość, której nie potrafię wyrazić słowami, bo ciężko jest opisać uczucie, które rozpiera mnie od środka z taką siłą, że z przyjemnością witam każdy nowy dzień.

Każdego dnia uczę się też od moich dziewczyn czym jest szczęście, wspólnie z nimi odkrywam na nowo świat, spełniam marzenia Tosi, ale też swoje, niespełnione, na które dzisiaj jako dorosła osoba mogę sobie pozwolić. Ja uczę się od nich, a one ode mnie, codziennie obserwując swoją mamę uśmiechniętą. No dobra, przesadziłam z tym lukrem – mamę warczącą, mającą gorszy dzień, smutną też znają, ale w zdecydowanej większości jestem właśnie tą uśmiechniętą matką.

Moim zdaniem bycia szczęśliwym można się nauczyć. Trzeba spojrzeć na świat trochę oczami dziecka, trochę odpuścić w pewnych kwestiach i zdać sobie sprawę, że najpiękniejsze, co możemy dać naszym dzieciom to szczęśliwa i uśmiechnięta codzienność.

 

Zawsze patrzyłam na świat dość optymistycznie, ale byłam tą osobą, która w momencie, kiedy nie miała nic sensownego do powiedzenia zamiast milczeć – narzekała. Na pogodę, na kraj, na wszystko, na co w danej chwili można było ponarzekać. Dzisiaj wiem, że w takich chwilach milczenie jest złotem.

Skupiając się na negatywnych rzeczach mimowolnie przyciągamy je, natomiast wyrabiając w sobie umiejętność pozytywnego myślenia, przyciągamy dobrych ludzi i ściągamy do siebie szczęście. Pomyślicie, że łatwo mi to mówić, bo jestem szczęśliwa, ale blog to przecież tylko mały fragment mojego życia, który Wam pokazuję. I tak, potwierdzam – jestem szczęśliwa, bo nauczyłam się tego, co najcenniejsze. Nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy, dostrzegać te dobre, które dzieją się wokół mnie i przestałam skupiać się na negatywach. To nie jest tak, że omijają mnie wszystkie nieszczęścia, że jestem zamknięta w szklanej kuli – ja po prostu patrzę na nie z innej perspektywy.

Zastanówcie się dlaczego tak dobrze pamięta się czyjeś potknięcia, tak łatwo wypomina w trakcie kłótni złe rzeczy, a zdecydowanie rzadziej wspomina to, co spotkało nas dobrego – a przecież tych chwil jest w naszym życiu zdecydowanie więcej! Spróbujcie spojrzeć na świat inaczej, pomyślcie, że dzięki temu że dzisiaj leje, jutro zieleń wybuchnie ze zdwojoną siłą, że marudzenie starszego, zazdrosnego dziecka i ciągłe wiszenie przy piersi młodszego, w dniu w którym macie ochotę wystrzelić się w kosmos za chwilę się skończy. Starszak wieczorem da Wam najsłodszego buziaka i powie, że kocha tak mocno, a młodsze zaskoczy nową umiejętnością, bo to marudzenie to był tylko skok rozwojowy…

A czym dla Was jest szczęście?

Dla mnie to uśmiech Franki i jej słodkie głużenie, które budzi mnie codziennie rano, podglądanie jak Tosia po cichu skrada młodszej siostrze buziaki, śniadanie zrobione przez męża i wieczorne mruczenie kota, który po całym dniu zabaw mości się na moich kolanach i głośno mrucząc zasypia. Szczęście to ulotne chwile, które składają się w całość, rodzinne wyjazdy, dzień spędzony na basenie i pani w sklepie, która pomimo zmęczenia odwzajemna mój uśmiech. Dobro, które z siebie dajemy, wraca do nas. Złość, zawiść i negatywne emocje też. Tylko od nas zależy czy będziemy szczęśliwi.

“Kto potrafi cieszyć się z małych rzeczy, mieszka w ogrodzie pełym szczęśliwości.”

Phil Bosmans

Od dawna chciałam Wam to napisać, ale wciąż mialam wrażenie, że to co piszę jest takie oczywiste, a przecież wiem, że wcale nie jest! To staje się jasne jak już osiągnie się balans pomiędzy codzienną gonitwą, a szczęściem, jak nauczy się bycia szczęśliwym. W innym wypadku rzeczywiście to wszystko może brzmieć banalnie, więc zanim zjecie mnie w komenatrzach, zwróćcie uwagę, co tak naprawdę łączy ludzi szczęśliwych.

Lubię rozpieszczać siebie, korzystają na tym też moje dzieci.

Ostatnio spełniłam swoje dwa marzenia – mówię tutaj o wózku Bugaboo Cameleon, który wywołał niemałą dyskusję pod zdjęciem na Facebooku’u i dywanie piankowym Skip Hop, który był polecany przez wiele z Was. Dlaczego piszę sobie, jeżeli są to rzeczy dla dzieci? Cóż, dziecku obojętne jakim wózkiem jeździ – ma być po prostu wygodnie, a jeżeli chodzi o matę do zabawy to maluchowi początkowo też nie robi różnicy czy leży na piankowych literkach czy designerskim dywanie. Dopiero starszak będzie mieć frajdę z miasteczka, które jest motywem przewodnim piankowej maty od marki Skip Hop. A matka? Cóż, lubię ładne, dziecięce gadżety i przyznaję, że mam na ich punkcie lekkiego świra. No właśnie… Obiecałam Wam zrecenzować piankowy dywan Skip Hop, jak tylko będę miała go w swoich rękach, a mam go już od jakiegoś czasu. W zasadzie śledząc nas na instastory (klik), wiecie, że  dywan uwielbiam, dlatego od razu powiem Wam…

Dlaczego warto kupić piankowy dywan Skip Hop?

Obecnie najpopularniejszymi rozwiązaniami dla niemowląt i dzieci dostępnymi na rynku są puzzle lub dwustronne dywany piankowe. Mam to szczęście, że posiadam obie rzeczy, obie z resztą marki Skip Hop. Pierwszą z nich jest piankowa mata Skip Hop, którą kupiliśmy Tosi w grudniu 2014 r i do tej pory wychowało się na niej już dwoje dzieci, drugi to wspomniany już wyżej piankowy dywan Skip Hop, który jest w naszym domu od kilku tygodni. Do momentu, kiedy nie znałam tego produktu myślałam, że mata – puzzle w zupełności nam wystarczą, a później wpadłam jak śliwka w kompot. Mata jest świetna, ale dywan w tym starciu bije ją na głowę w jednym, ale za to bardzo ważnym aspekcie: jest bardzo prosty w utrzymaniu w czystości. To była moja nawiększa zmora w przypadku puzzli, do których kurz, włosy i paprochy przylegały od spodu pojawiając się niewiadomo skąd. Aby utrzymać puzzle w czystości trzeba było je dość często przecierać wilgotną szmatką i raz na jakiś czas rozkładać, żeby wyczyścić również od spodu. Dywan piankowy odkurzam, przecieram szmatką, pryskam specjalnym odkarzaczem do dziecięcych zabawek i gotowe! I to jest dla mnie HIT, szczególnie przy maluchu, który jeszcze dość często poznaje świat buzią i językiem. I kocie uwielbiającym wylegiwać się na dziecięcych rzeczach.

Ponadto dywan Skip Hop jest wykonany ze specjalnej, miękkiej pianki, która nie zawiera szkodliwych dla dzieci substancji. Niestety nie jestem w stanie pokazać Wam tego na zdjęciach, ale jego miękkość jest bardzo fajnie zrobiona. Stając całym ciężarem będziecie mieli wrażenie, że zapadacie się w super miękki materiał, ale jest on na tyle twardy, że dziecko bez problemu będzie mogło ćwiczyć prawidłowe pozycje już od samego początku. To właśnie na tym dywanie Frania wykonała swój pierwszy obrót z pleców na brzuszek i teraz dzielnie ćwiczy nową umiejętność. 🙂 O tym, że bardzo łatwo utrzymać go w czystości już wspominałam, ale jest to na tyle ważne, że powtórzę raz jeszcze – BARDZO ŁATWO. No i najważniejsze – wzór “Wesołe podwórko” sprawia dużą frajdę starszym dzieciom, bo grafikę mogą wykorzystywać do wielu zabaw. Co jest jeszcze bardzo ważne dla mnie i zapewne właścicieli pupili, które lubią ostrzyć pazurki? Ten materiał kompletnie nie interesuje naszego kota w przeciwieństwie do piankowych puzzli, które w mig zostały podrapane. Dywan jest dwustronny, a wzór na odwrocie jest bardzo uniwersalny – będzie pasować do większości wnętrz. Zwija się go w minutę (chyba, że wcześniej trzeba posprzątać zabawki :P), a dzięki specjalnemu rzepowi, który jest bardzo mocny, dywan nie rozkłada się.

A kiedy dzieci śpią… wykorzystuję go do ćwiczeń! 🙂

Jedynym minusem jest jego cena, dlatego z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka i Dnia Matki (a co! w końcu w większości domów głównym centrum dowodzenia jest salon, więc dywan do zabawy będzie pełnił również funkcję dywanu ozdobnego ;)) i Dnia Ojca w sumie też, razem ze sklepem Popaopa przygotowałam dla Was specjalny rabat.

Obiecany RABAT ⬇⬇⬇

Na hasło ANTOONOVKA kupicie piankowy dywan Skip Hop (klik) aż 15% TANIEJ! Pssst… Wiem, że liczba dywanów dostępnych od ręki jest ograniczona, a nasza promocja trwa tylko przez najbliższe dwa tygodnie tj. do 20.05.2018r., więc nie przegapcie tej okazji, jeżeli chcecie mieć ten dywan u siebie. 😉

 ***
Przydatny artykuł? Udostępnij, skomentuj, daj kciuka w górę – jest mi bardzo miło, kiedy widzę, że doceniasz moją pracę. Ponadto klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE i #instastory (o TUT AJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi. Do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Super jest ten dywan! Ja zdecydowałam się na skiphopowe puzzle, bo uwielbiam ich kolory i to, że można modyfikować rozmiar maty, a wymienianie kółek też jest niezłą zabawą dla starszaka. Jeśli chodzi o utrzymanie w czystości to tu zdecydowanie wygrywa jednak dywan 🙂

  • Super dzieciaczki

    Masz rację, szczęścia można się nauczyć, tylko trzeba chcieć

  • Magdalena Salamon

    Gdzieś wyczytałam, że pary mające trójkę dzieci są najszczęśliwsi, ponieważ zapominają o błahych problemach lub nie mają na nie czasu. 🙂
    Liczy sie tylko rodzina i jej szczęście :*

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek - starszej Antoniny i młodszej Franciszki. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close