ScrollToTop

Kulinaria

Chatka – szybkie i efektowne ciasto bez pieczenia.

  • Joanna Janaszek
  • 1 406
  • Brak komentarzy

W ostatnim czasie najfajniejsze przepisy na ciasta mam od teściowej. Tak było i tym razem, po raz pierwszy ciacho spróbowałam właśnie u niej, później zrobiłam je na święta i miałam wrzucić Wam przepis, ale nie zdążyłam zrobić zdjęć – tak szybko zniknęło! Na szczęście mam, w końcu mam zdjęcia i mogę podzielić się z Wami przepisem na chatkę.

CHATKA 
SKŁADNIKI:

  • 42 herbatniki
  • ok. 250 g masła roślinnego (w temperaturze pokojowej)
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 500 g białego sera
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 2 czubate łyżeczki kakao
  • ok. 200 – 300g czekolady (mleczna lub gorzka wg uznania)
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego
  • 1 szaszetka różdżki smaku 
  • garść suszonej żurawiny

Herbatniki układamy na dużym kawałku twardej folii spożywczej w trzech rzędach po 7 sztuk. Masło ucieramy dokładnie z cukrem pudrem i cukrem waniliowym i powoli dodajemy biały ser. Cała masa musi by delikatna i puszysta, nie powinna mieć grudek. Jeżeli używacie zwykłego białego sera (jak ja) powinniście go zmielić przed dodaniem do masła (ja mieszam wszystko w Thermomixie, więc pod koniec wrzucam na chwilę na bardzo wysokie obroty i dzięki temu nie muszę mielić sera wcześniej) albo użyć serka typu Philadelphia/Twój Smak. Połowę masy wykładamy na herbatniki i przykrywamy je drugą warstwą herbatników, a drugą połowę masy mieszamy z kakaem i wykładamy na ciastka. Przy pomocy folii aluminiowej formujemy z całości trójkąt, który na noc wędruje do lodówki.

Najlepszą polewę czekoladową przygotowuję z czekolady i oleju kokosowego. Czekoladę (ok. 200 – 300 g) rozpuszczam w kąpieli wodnej i dodaję ok. 1 łyżeczki oleju kokosowego. Chociaż powiem Wam, że tutaj trzeba wyczuć – polewa powinna być lejąca, ale ani za bardzo, ani za mało. Ostatnim razem przesadziłam z olejem koko i niestety wszystko spłynęło i zastygło na dole chatki. Tym razem dodawałam minimalne ilości i po prostu wyczułam odpowiednią konsystencję. Musi być na tyle lejąca, żeby bez problemu rozprowadzić ja pędzlem na ciastkach. I to wszystko. Polewa zastyga w ciągu kilku minut w lodówce – można jeść albo pobawić się jeszcze w ozdabianie. Nie podobał mi się wygląd ciasta, więc podkradłam Tosi różdżkę smaku (KLIK) i posypałam je, a na wierzch wrzuciłam garść suszonej żurawiny. Smacznego!

***
Jeżeli spodobał Ci się przepis, będzie mi niezmiernie miło jeżeli udostępnisz go swoim znajomym, dasz kciuka w górę lub pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE (o TUTAJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi.  Smacznego i do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek - starszej Antoniny i młodszej Franciszki. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close