ScrollToTop

Mama

Siema Rysiek!

  • Joanna Janaszek
  • 963
  • 1 komentarz

Powinnam się przyzwyczaić, że w naszym życiu wiele decyzji podejmowanych jest spontanicznie, ale nadal bywam zaskoczona niektórymi zwrotami akcji. Wraz z przeprowadzką do #StaryNowyDom mieliśmy zaopiekować się Reksem (owczarkiem niemieckim), niestety nie dane nam to było, nie doczekał naszej przeprowadzki…  Przez pewien czas żyłam nadzieją, że przygarniemy jednak jakiegoś psa, w końcu duży dom i jeszcze większe podwórko dają nam taką możliwość, ale po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wygrał rozsądek. Przez kilka miesięcy mieszkaliśmy tylko we troje, aż do ostatniej soboty…

Pamiętacie jak wrzuciłąm Wam to zdjęcie?

Moja radość z pustego kosza na pranie trwała aż do wieczornego spaceru. 😂#zZyciaKazdejMatki

Opublikowany przez Antoonóvka na 17 listopada 2017

To właśnie tego wieczoru, mały, czarny kot spędził pierwszą noc w naszym garażu. (Kurtka się doprała. ;)) Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu TT zapytał czy chcemy go przygarnąć. Nie musiałam się długo zastanawiać, analizować – kocham zwierzęta i pomimo, że prędzej w naszym domu spodziewałam się psa niż kota to mała, czarna znajda wydawała się świetnym kompanem na najbliższe lata.

W sobotę, w drodze do weterynarza zastanawialiśmy się, co dalej. Kot był zbyt oswojony jak na dzikie zwierzę. Wspólnie z TT i Tosią ustaliliśmy, że jeżeli znajdzie się właściciel kota będzie trzeba oddać. Ku naszej radości po prześledzeniu drogi jaką znajda do nas przywędrowała okazało się, że kociak może zostać.

Kochani! Przedstawiam Wam dzisiaj Ryszarda Janaszek, ok. 7 -miesięcznego, czarnego jak smoła kocura. Rysiek jest uosobieniem szaleństwa i pieszczocha. Na razie się poznajemy i oswajamy ze sobą.

Gruby czarny kot – tak wyglądałby gdybym miała serce i dawała mu jeść gdy tylko spojrzy na mnie tymi swoimi ślepiami. Jak tylko przekroczę próg kuchni, Rysiek materializuje się pod nogami, zagląda do lodówki, mruczy, miauczy, łasi się… Jestem twarda, zjada dziennie swoje wyliczone porcje, noooo i czasami jakiś kawałeczek szynki. Dzięki Ryśkowi w końcu zaczniemy jeść przy dużym stole, bo przy kawowym teraz już się nie da. 😉

Ulubione miejsca na drzemki  – Ciepły parapet i moje cycki, tak w szczególności upodobał sobie mój biust. Mruczy donośnie, co utwierdza mnie w przekonaniu, że jest mu z nami dobrze. Pakuje się na kolana, brzuch, wchodzi na głowę – uwielbia się tulić.

Zabawa – Najlepszą zabawką jest ta zrobiona z żółtego opakowania po kinder niespodziance i kawałka wełny. Przyczepiam ją do nogi od stołu, odczepiam, kiedy Tosia chce się pobawić z Ryśkiem. Drugim hitem są stare rękawiczki na sznurku, z którymi biega po całym domu i koralik, który znalazł pod kanapą. Aha i jest jeszcze zabawa, którą tępie – atakowanie włosów Antoniny, kiedy młoda już śpi. Nie wiem, co go w nich pociąga, ale muszę tej dwójki mocno pilnować. Właśnie zainteresował się Tosi rajstopami wiszącymi na suszarce, już ich na tej suszarce nie ma.

Higiena – Pierwszy dzień pod jednym, już domowym, a nie garażowym dachem był trudny. Po tym jak pół dnia trzymałam go na rękach, on mruczał, ja głaskałam i tak w kółko chciałam pobwić się z Tosią. Przyszedł, próbował nas zaczepiać, aż w końcu wszedł na łóżko Tośki i ostentacyjnie patrząc mi w oczy obsikał jej pościel. Czyżby zazdrość? Później znaleźliśmy dwie niespodzianki w pokoju Tośki i gabinecie, a natępnego dnia zastaliśmy obsikaną kanapę.

Wiecie, jaką radość czułam, kiedy zobaczyłam Ryśka następnego dnia czmyhającego w stronę kuwety, a za dwie minuty usłyszałam grzebanie w żwirku? Taaaak, byłam dumna i zadowolona, ale profilaktycznie zamykam wszystkie pomieszczenia na piętrze, chociaż z kuwetą na szczęście się zaprzyjaźnił. 😛

Jedno jest pewne – nudzić się z Ryśkiem na pewno nie będziemy.

– Tosia nie strasz kota!
– Rysiek przestań atakować Tośkę!
– Mysza, jak będziesz za nim ganiać to normalne, że będzie uciekać…
– Rysiek wyjdź z tej zmywarki!

Wiecie co mnie zaskoczyło? Karmy. W tych dostępnych w sklepach jest 4-8% mięsa. I nie mówię tutaj o najtańszych zamiennikach, ale głównie o tych, co kosztują krocie i są tak wspaniałe dla naszych kociąt. Za radą koleżanki – kociary (dziękuję Karolina! ) skompletowałam wyprawkę Ryśka w ZooPlus, zaopatrując się tam m.in. w karmy o 70% zawartości mięsa. Czujecie różnicę? A jak Wam powiem, że te karmy mają nie tylko o niebo lepszy skład, ale na dodatek są tańsze?

Dobra, zmykam spać, a Was pozostawiam z Ryszardem, coś czuję że nasz czarny kocur będzie częstym gościem moich fotografii. 🙂

***
Lubisz Ryśka? Udostępnij, skomentuj, daj kciuka w górę – jest mi bardzo miło, kiedy widzę, że doceniasz moją pracę. Ponadto klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE i #instastory (o TUT AJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi. Do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Kochana, z karmami dla psow jest podobnie. To co dostepne w marketach to sie nie godzi zwierzeciu dawac 🙂
    Prosze Ryszarda podrapac po brzuszku od cioci 😀

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek (jedną z nich noszę jeszcze pod sercem), ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close