ScrollToTop

Kulinaria

Kurczak na antybiotykach? 

  • Joanna Janaszek
  • 51
  • 3 komentarze

Jesz drób? Na dodatek podajesz go dziecku i męczą Cię wyrzuty sumienia? Mnie też męczyły, bo Antonina jest miłośnikiem kurczaka, my z resztą też. Jest smaczny, prosty i szybki w przygotowaniu, no i tani. Nic dziwnego, że jest częstym gościem na talerzach wielu Polaków, w tym również naszych. Ale co z tymi antybiotykami, hormonami wzrostu i innym świństwem, którym faszerowany jest drób?

Dwa tygodnie temu uczestniczyłam w fantastycznych warsztatach – Drób na Świątecznym, Stole organizowanych przez Krajową Radę Drobiarstwa. Zazwyczaj nie opisuję tutaj takich wydarzeń, ale spędziłam przemiły dzień, a dodatkowo poznałam kilka ciekawych, kulinarnych sztuczek i dowiedziałam się rzeczy, które całkowicie zmieniły  moje podejście do drobiu. Jeżeli miałaś kiedykolwiek wyrzuty sumienia ze względu na obecność w Twojej lub diecie Twojego dziecka  drobiu, mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Ale o tym w dalszej części wpisu. No i przetestowałam jeden z przepisów w domu z okazji odwiedzin taty TT, oczywiście przepis również zamierzam Ci zdradzić – mam nadzieję, że nie dostanę po uszach, iż dzielę się tą sekretną wiedzą ;). Co prawda byłam tak stęskniona za mym mężem, że z tej miłości i zakochania przesoliłam kurczaka i pieczarki, na szczęście jabłkowy chutney wyrównał smak i całe danie pomimo kilku błędów wyszło pyszne. Nie omieszkam oczywiście wspomnieć, co zrobiłam nie tak, w końcu najlepiej uczyć się na błędach. Cudzych błędach. 😉 W każdym razie przepis, który dzisiaj Ci zdradzę na pewno będzie jednym z moich popisowych dań. Dlaczego? Jest prosty, szybki, przepyszny i można zaserwować go z różnymi dodatkami.

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

KURCZAK W CIEŚCIE FRANCUSKIM (4 os.)

SKŁADNIKI:

  • 1 podwójna pierś z kurczaka;
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego;
  • 250 g pieczarek;
  • 3 szalotki;
  • 3 łyżki oliwy;
  • 1 jajo;
  • olej do smażenia (pieczarki podsmażam na maśle klarowanym);
  • 2 łyżki masła w temperaturze pokojowej;
  • mąka do oprószenia stolnicy;
  • Szczypta gruboziarnistej soli (ja używam himalajskiej i jeszcze nie nauczyłam się jej obsługiwać, dlatego wciąż zdarza mi się przesalać. Zwalam to oczywiście na ciągłe zakochanie w mym mężu, bo przecież wiadomo, że przesala się tylko z miłości ;))

W tym miejscu napisałabym zapewne jak zazwyczaj – kurczaka dokładnie myjemy, ale… Czas na pierwszą ciekawostkę, przez którą omal nie spadłam z krzesła – kurczaka wcale NIE myjemy!

Jak to nie myjemy?!

W domu przeważnie jemy pierś z kurczaka lub kurze udka i podudzia. Na instagramie pokazywałam jakiś czas temu szybki przepis na pieczone nóżki (zdjęcie niżej), a kaszotto z kurczakiem i porem niezmiennie podbija serca zabieganych matek – ja się nie dziwię, szybkie i przepyszne. Zawsze zaznaczałam, że kurczaka przed przygotowaniem trzeba myć, możesz sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy usłyszałam, że absolutnie nie należy tego robić! Dlaczego? Bakterie znajdujące się na mięsie podczas płukania rozbryzgują się wokół i zostają na nas, na kranie, blacie i wszystkim co znajduje się wokół! A wszystkie bakterie i tak padną pod wpływem wysokiej temperatury, ponieważ nie spożywamy drobiu w surowej postaci (jak np. wołowiny w postaci tatara bądź carpaccio).

 Jak więc należy prawidłowo postępować z drobiem?

  • nie myć mięsa;
  • poddać jej wystarczająco długiej obróbce termicznej w ponad 70 (mięso nie może być surowe);
  • dokładnie myć ręce.

Warto dodać, że zamrażanie nie zabija bakterii.

Znalazłam w sieci ciekawy filmik, który idealnie obrazuję to, o czym piszę:

No dobra, jak już Cię postraszyłam i zapewne zburzyłam dotychczasowe przyzwyczajenia dotyczące mycia drobiu (moja teściowa jaj jej to powiedziałam pół dnia chodziła i zastanawiała się „Myć tę kurę, czy nie myć – oto jest pytanie”), możemy przejść do przygotowania naszego głównego dania. Pierś dokładnie oczyszczamy ze wszystkich błonek, tłuszczu i żyłek. Nacieramy oliwą i solą, następnie obsmażamy przez chwilę na jednej i drugiej stronie (ok. minuty). Odkładamy do ostygnięcia.

Pieczarki kroimy w bardzo cienkie plastry, szalotkę w drobną kostkę. Na maśle klarowanym podsmażamy porcjami pieczarki każdorazowo dodając odrobinę soli. Ważne jest aby wrzucać je małymi garściami, żeby nie puściły za dużo wody i zesmażyły się na złoty kolor, tylko wtedy oddadzą swój smak (Jakubie, zdradzam Twoje kulinarne sekrety!). Usmażone przekładamy na talerz i smażymy kolejną porcję. Na koniec na tej samej patelni musimy zeszklić szalotkę, dodać pieczarki i dokładnie wymieszać. Odstawiamy do ostygnięcia.

Stolnicę oprószamy mąką, i delikatnie rozwałkowujemy ciasto francuskie. Całe smarujemy masłem i wykładamy pieczarki z szalotką. Na to podsmażone filety z kurczaka, dokładnie zawijamy i łączymy na brzegach. Najlepiej, żeby ciasto nie tworzyło na sobie kilku warstw, nadmiar należy odciąć (I tutaj nadszedł czas na błąd, który popełniłam w domu – nadmiar ciasta „zawinęłam” na kurczaku, przez co musiałam dłużej piec, więc mięso było zbyt wysuszone. Nadmiar zawsze odcinaj!) Trzeba się spieszyć, aby nie złapało za dużo ciepła. Ciasto smarujemy z obydwu stron roztrzepanym jajkiem i naszą „roladę” układamy na blasze wyłożonej pergaminem. Pieczemy przez 12 -15 minut w temperaturze 180  i następnie zostawiamy przez kilka minut w piekarniku, aby doszło.

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

 

CHUTNEY Z CIHILI

SKŁADNIKI:

  • 1kg kwaśnych jabłek;
  • 3 świeże papryczki chili;
  • 50 ml octu (użyłam winnego, jabłkowego);
  • 100g cukru.

Kupiłam w miarę słodką odmianę jabłek i 100g cukru to było zdecydowanie za dużo, dlatego chciałabym Cię na to uczulić. Następnym razem użyję połowę porcji, dodatkowo zamierzam wzbogacić smak szczyptą chili w proszku. Jeśli lubisz pikantnie, również możesz dodać sproszkowane chili.

Jabłka dokładnie myjemy, obieramy i kroimy w dość drobną kostkę. Z chili pozbywamy się pestek i siekamy. Wszystko wrzucamy do garnka, zasypujemy cukrem i dusimy. Dolewamy octu i odparowujemy. Opcjonalnie dosypujemy szczyptę chili w proszku (do smaku).

Mięso zamknięte w cieście będzie soczyste i wilgotne, ciasto powinno mieć złoty kolor – chutney dopełnia całości. Idealne danie na świąteczny obiad, prawda?

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

No dobrze, ale gdzie kupić dobry drób? Ja tak naprawdę zawsze kupuję w dużych sklepach, rzadko w mniejszych, gdzie mięso nie jest zapakowane… Dlaczego pakowany kurak przekonuje mnie bardziej niż nie oraz czemu nie do końca ufam „wiejskim” kurom z pobliskiego bazarku?

Swego czasu kupowało się wiejskie jaja, lepsze i oczywiście droższe od (powiedzmy) Pani Krysi z pobliskiej wsi. Czar prysł, kiedy okazało się, iż Pani Krysia ma tak duży popyt na jaja, że jej gromadka nie wyrabia, więc mąż cichaczem dowozi nie wiadomo skąd brakujące setki jaj – słabe prawda? Kupujesz od „zaprzyjaźnionej” gospodyni, a okazuje się, iż jajka, które zjadasz są niewiadomego pochodzenia.

Kiedy przeprowadziliśmy się do Kielc, do moich teściów przyjeżdżał pan przywożąc świeże mleko od krowy. Może jest to z mojej strony kompletnie absurdalne, ale ja takiego mleka nie byłam w stanie przełknąć… Sam zapach mnie odrzucał. Poza tym nie przekonywało mnie przywożenie mleka na rowerze,  w środku lata, w plastikowej butelce po wodzie.

Dlatego też nie kupię kury na bazarze, bo nie wiem ile czasu leży w tym pojemniku, w lodzie. Nie wiem, kiedy została zabita, w jakich warunkach była transportowana…  Nie wiem w jakim gospodarstwie była chowana i czy rzeczywiście była „szczęśliwą” kurą jak zapewnia Pani Krysia. Chętnie natomiast przyrządzę rosół na wiejskiej kurze przywiezionej od rodziny – kiedy naprawdę wiem, co jem. Zapytasz skąd wiem, co jest w sklepie. W tym wypadku ufam sterylności w jakiej pakowany był drób, w to, że na hodowle nałożone są kontrole, i że hodowcom nieprzestrzegającym obowiązującego prawa grożą bardzo wysokie kary. Ponadto koszt antybiotyków dla drobiu jest podobno kosmicznie wysoki i zupełnie nieopłacalny. Ponadto zakupy na bazarze to loteria – można kupić bardzo szczęśliwego kuraka, bądź bardzo smutnego i zarażonego. Zwłaszcza, że kontrole na wsiach (szczególnie na okolicznych bazarkach są znikome, wręcz żadne), nie mówiąc już o kontrolach weterynaryjnych. W każdym razie komuś ufać trzeba, ja więc ufam kontrolowanym hodowlom.

Wracając do drobiu, bo skupiłam się wyłącznie na kurczakach. Moja ciocia była niekwestionowaną mistrzynią w przyrządzaniu kaczki, natomiast moja teściowa robi obłędną gęś (i rosół i kurczaka, i w ogóle świetnie gotuje, co wspominałam już niejednokrotnie). Wstyd się przyznać, ale po raz pierwszy miałam okazję spróbować gęsi dopiero w ubiegłym roku, gościła na świątecznym stole idealnie wpisując się w temat tegorocznych wykładów – „Drób na Świątecznym stole”. Była delikatna, krucha i dosłownie rozpływała się w ustach. Dla takiej gąski naprawdę warto zgrzeszyć i wcisnąć w siebie tę drugą porcję. Za kaczką nie przepadam, za to dojrzałam do indyka, który coraz częściej pojawia się u nas jako alternatywa kurczaka.

Jeżeli Cię zaciekawiłam, po więcej informacji zajrzyj na stronę www.dobrydrob.pl. Ja ze swojego wygodnego fotela jeszcze raz dziękuję Krajowej Radzie Drobiarstwa  za zaproszenie na warsztaty. 🙂 Dziękuję również fantastycznemu szefowi kuchni – Jakubowi Steuermark – za atmosferę i garść cennych wskazówek. Dziękuję również i całej ekipie, dzięki której mogły odbyć się te warsztaty i współuczestnikom.

belka-z-finansowaniem-krd

https://www.youtube.com/watch?v=FrLqg92vH8U

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

Od lewej: Małgorzata Ostrowska – Królikowska, Anna Jelonek, Aleksandra Porada

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

 

Warsztaty Drób na Świątecznym Stole

Większość fotografii wykonałam osobiście, za pozostałe dziękuję organizatorom.

 

***

Jeżeli spodobał Ci się wpis – przepis, będzie mi niezmiernie miło jeżeli udostępnisz go swoim znajomym, dasz kciuka w górę lub pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE (o TUTAJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi.  Smacznego i do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Dorota Klocek Tętnowska

    Rewelacja muszę wypróbować ten przepis. U nas w domu gości głównie kura i przede wszystkim kura bo mój mąż nie przepada za innym mięsem. Więc umiem ja już na milion sposobów i chętnie wyprobywowuje nowe przepisy. Ps zawsze jak widzę Tosie z owocami to zazdroszczę moja Alice nie tknie się świeżych owoców chodź by nie wiem co 🙁 panie w żłobku pocieszają że kiedyś się przekona ale ja jakoś nie mogę im uwierzyć ;(

  • Świetny post!!! Nareszcie głos rozsądku. Bardzo racjonalne i konkretne argumenty! Ja też zazwyczaj kupuje mięso pakowane, wiadome pochodzenie, termin ważności, wszystko jest znane! Super!

  • Wika

    „Celem działalności Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej jest (…) ochrona interesów hodowców i producentów drobiu oraz przetwórców mięsa drobiowego, ich integracja, reprezentowanie krajowego drobiarstwa wobec władz państwowych.”
    To z ich strony. Członkami KRD są firmy. Oczywiście, że robią kampanie promocyjne i opowiadają jaki to drób jest bezpieczny

O mnie

Cześć! Jestem Asia i jestem autorką tej strony. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, więc znajdziesz tutaj rzetelne rady dotyczące laktacji. Ponadto jestem zakręcona w temacie prawidłowego noszenia dzieci, rodzicielstwa intuicyjnego i wychowania w bliskości. Cenię szczerość i pasję. Uwielbiam podróżować i rozpieszczać rodzinę niekoniecznie zdrowymi smakołykami.

Odwiedź nas na Instagramie

Close