ScrollToTop

Kulinaria

Sposób, dzięki któremu zrzuciłam 40 kg + przepis na boskie, fasolowe brownie

  • Joanna Janaszek
  • 400
  • 9 komentarzy

Uwielbiam słodycze. Wielbię niezdrowe jedzenie, rozpływam się nad kolejną porcją ciasta i w rodzinie (ku uciesze cioć) znana jestem z tego, że jedzenia i słodyczy nie odmawiam. Poza dobrą przemianą materii oraz karmieniu piersią, które w moim wypadku pozwoliło mi dość szybko pozbyć się nadprogramowych 40 (słownie czterdziestu!!!) kilogramów mam jeszcze jeden sposób, którego staram się trzymać od porodu. Czasem z lepszym, innym razem z gorszym skutkiem, ale cały czas się staram i widzę efekty!

Dążę do całkowitego wyeliminowania ze swojej diety:

SKLEPOWYCH SŁODYCZY, KUPNYCH CIAST i innych chemicznych i bogatych w cukier smakołyków.

Nadal nie osiągnęłam perfekcji i nader często sięgam po “zakazany owoc”, ale idzie mi coraz lepiej. Od porodu, przez ponad pół roku prawie w ogóle nie jadłam słodyczy. Mówię tutaj o tych słodyczach ze sklepu, bo ciast nie wyrzeknę się chyba nigdy. Starałam się też zdrowo odżywiać i nawet zdarzało mi się ćwiczyć (jak nie wrócę do ćwiczeń to o tegorocznym bikini mogę zapomnieć i znowu będę musiała stosować tajemne techniki ukrywania pociążowych zaległości – KLIK). Z resztą, w wpisie o tym jak pozbyłam się 30 kilogramów w pół roku opowiedziałam chyba wszystko, dzisiaj skupię się na moim głównym sposobie (poza karmieniem piersią), dzięki któremu tyle schudłam. Takim detoksie cukrowym po mojemu, z rozsądkiem i bez skrajności, bo te pomimo, że lubię jakoś nigdy nie potrafię w nich za długo wytrwać.

W zasadzie mam dla Ciebie jedną, najważniejszą radę…

Wyeliminuj ze swojej diety słodycze. Znajdź swój własny sposób jak to zrobić, ale pozbądź się ich raz na zawsze!

14vs16

sierpień 2014 vs. marzec 2016 -40 kg różnicy

Najbardziej optymalnie byłoby pozbyć się wszystkich słodyczy, ale zdaję sobie sprawę, że jest to bardzo trudne. Dlatego jak widzisz, ja staram się nie jeść słodyczy ze sklepowej półki, ale domowego ciasta nie potrafię sobie odmówić (szczególnie jeżeli jest to beza, której porcja zawiera jakieś 50 g. cukru, a to o zgrozo ok. 10 łyżeczek! albo szyszunie, które robię na bazie kajmaku i czekolady – czasami nie potrafię oprzeć się pokusie, ale czasami nie znaczy ciągle). Poza grzeszeniem swoimi ulubionymi ciastami staram się też szukać alternatywnych przepisów jak np. ciasto fasolowe, którym jestem absolutnie zachwycona! Kiedy nachodzi mnie dzika ochota na coś słodkiego (średnio kilka razy dziennie) w zależności od czasu, którym dysponuję staram się zabić ją na kilka różnych sposobów: suszone owoce, kanapka/biały ser z miodem lub owsiane ciasteczka [KLIK]. Ostatnim hitem jest jednak fasolowe brownie, które jest zdrowe, banalnie proste, szybkie i z każdym dniem od upieczenia coraz smaczniejsze, dlatego spokojnie możesz cieszyć się jego smakiem nawet przez kilka dni.

FASOLOWE BROWNIE

SKŁADNIKI:

  • 2 puszki czerwonej fasoli
  • 2 duże banany
  • 6 jaj
  • 4 łyżki oleju kokosowego
  • 3 pełne łyżki miodu
  • 4 łyżki kakao
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • bakalie, orzechy, pestki dyni, słonecznika (wg. upodobań)

Jedną puszkę fasoli odsączamy, a drugą wlewamy razem z wodą i wszystkie składniki (poza bakaliami) bardzo dokładnie miksujemy (ja wrzucam do Thermomixa – 45 sekund, obroty 10). Przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (smaruję blachę w kilku miejscach masłem, aby papier lepiej się trzymał). Bakalie rozsypujemy równomiernie po cieście, niedbałym ruchem mieszamy i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180°C. Pieczemy ok 50 minut i gotowe! 😀 Jest wilgotne, zdrowe, zaspokaja słodkie zachcianki, ale najlepsze jest po dwóch, trzech dniach od upieczenia. Niebo w gębie! Inspiracja przepisowa zaczerpnięta od @Kamaszama.

DSC_0130

DSC_0143

DSC_0192

***

Jeżeli spodobał Ci się przepis, będzie mi niezmiernie miło jeżeli udostępnisz go swoim znajomym, dasz kciuka w górę lub pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza. Klikając like na Facebook’u (TUTAJ) będziesz zawsze na bieżąco, a na INSTAGRAMIE (o TUTAJ) podejrzysz, co robimy i gdzie nas nosi. Smacznego i do zobaczenia! 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Ostatnio robiłam ciasto z fasoli i się zakochałam! 🙂 Chętnie wypróbuję Twojego z orzechami i pestkami 🙂 Wygląda przepysznie 🙂

    • I jak? próbowałaś przygotować ciasto z tego przepisu? 😉

  • Renata Murza

    Jestem świeżo upieczoną mamą, moim uzależnieniem od zawsze są słodycze w każdej ilości i w każdej postaci 🙂 karmię dopiero 2 miesiąc i zastanawiam sie czy mogę zjeść ciasto z fasoli ? Nie jest wzdymająca ? Staram się jeść wszystko oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku. Chętnie spróbowałabym w/w ciasta ale nie wiem czy dla 2 miesięcznego dziecka to nie za wcześnie.

    • Karmiąc maluszka możesz jeść wszystko (o ile nie ma alergii) bez obaw o wzdęcia. 🙂 Układ pokarmowy dziecka nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, stąd kolki i stres mamy, że “zjadła coś niedobrego dla brzuszka maluszka”. Pokarmy, które spożywasz nie są odpowiedzialne za problemy brzuszkowe brzdąca, także spokojnie możesz grzeszyć ciastem fasolowym! 😉

  • ciasto z fasoli to jest to!!
    ja ostatnio polubiłam czeko-ciasteczka z ciecierzycy 🙂
    http://e-prolinea.pl/blog/2016/02/15/szybkie-ciasteczka-z-ciecierzycy/

    • W ogóle ja ostatnio dopiero odkryłam cieciorkę i się zakochałam! <3

  • Musze koniecznie wypróbować 🙂

  • Angela

    Asiu, nie moge sie juz doczekac kiedy wyprobuje ten przepis (obecnie jeszcze 1,5 tyg jestem na bardzo restrykcyjnej diecie i moja tesknota za slodyczami jest niesamowita), mam tylko jedna watpliwosc: jestes pewna ze tę zalewę z fasoli mozna dodać? zawsze bylam uczona ze wszystko z puszki trzeba bardzo dokladnie przeplukac i teraz mam jakas blokade psychiczna przed wlaniem tego do ciasta 😛

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek (jedną z nich noszę jeszcze pod sercem), ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close