ScrollToTop

Dziecko

Od tego jest specjalista!

  • Joanna Janaszek
  • 302
  • 58 komentarzy

„Córeczko, mówiłam że pomarańcze i mandarynki to samo zło i Antonina nie powinna ich jeść” rzekła przez telefon z przejęciem w głosie moja mama. „Jestem właśnie u Marzeny* i powiedziała, że niemowlęta i dzieci nie powinny jeść cytrusów, to może być przyczyną biegunki!”.

W związku z tym, że humor po chorobie Antoniny miałam ‘bez kija nie podchodź’ to odwarknęłam, że dziękuję, sprawdzę to na pewno, ale niech każdy zajmie się swoimi sprawami. O cytrusy zapytam dietetyka, a stomatolog niech wróci do leczenia zębów.

Jak bardzo niegrzecznie wtedy to nie zabrzmiało, to nadal podrzymuję swoje zdanie. To, że ktoś skończył wydział medyczny, nie oznacza od razu, że wie wszystko, co z medycyną związane. Owszem, jest wiedza ogólna, ale później każdy lekarz robi specjalizację. Czyli na zdrowy rozum – każdy lekarz specjalizuje się w innej dziedzinie, posiada inną wiedzę i naprawdę nie wie wszystkiego o wszystkim!

W gwoli wyjaśnienia, oznaczona gwiazdką *Marzena to nasza cudowna stomatolog, prywatnie znajoma mojej mamy, dzięki której moją największą bolączką była plamka na zębie wielkości główki od szpilki i aparat w wieku nastu lat. Nie boję się dentysty i do dzisiaj nie wiem, co to ból zęba. Jest świetna w tym co robi i zna się na zębach jak nikt inny, bo jest STOMATOLOGIEM. Dlatego groźne cytrusy skonsultowałam z osobą posiadającą wiedzę i wykształcenie odpowiednie, aby rozwiać moje wątpliwości, z DIETETYKIEM – dziękuję Moniko. Oczywiście, cytrusy tak samo jak inne owoce, dzieci i niemowlęta mogą jeść. Wystarczy je tylko dokładnie umyć. Cytrusy oczywiście, nie dzieci. Chociaż dokładne mycie dzieciom też nie zaszkodzi. Na zdrowie i smacznego.

W naszym spoleczeńswie zakorzenione jest przekonanie, że położna, lekarz, w szczególności pediatra, a o neonatologu na oddziale już nie wspominając wie absolutnie wszystko, co z dziećmi związane. Często słyszę, że lekarz kazał dokarmiać po porodzie mieszanką, bo dziecko za duże, albo po cesarskim cięciu pokarmu nie ma. Lekarz kazał wprowadzić mleko modyfikowane, bo za mało przybiera, bo mleko jest mało treściwe, bo alergia. Położna na wszelki wypadek zaleciła dietę eliminacyjną bez wskazań medycznych, a pediatra zaproponował rozszerzanie diety już po czwartym miesiącu, bo na słoiczkach jest napisane…

Położna, pediatra, neonatolog ≠ doradca laktacyjny.

I nie! Ja w żadnym wypadku nie podważam kompetencji lekarzy. Chcę unaocznić problem, przez który wiele matek kończy swoją przygodę z karmieniem piersią, zaczyna zbyt wcześnie rozszerzać dietę lub popełnia inne błędy żywieniowe. Położna, pediatra, neonatoog – każdy z nich ma swoją specjalizację, do ktorej uczył się wiele lat, siedział nad książkami, później uczył się na praktykach. Ma wiedzę popartą doświadczeniem w swojej dziedzinie. Potrafi zdiagnozować podstawowe choroby, ocenić, kiedy wypisać skierowanie na badania lub do innego specjalisty. Niestety przeważnie jego wiedza o laktacji i żywieniu dzieci jest znikoma, a jednak nadal udziela porad i wprowadza rodziców w błąd. Dlaczego szmery w sercu mają być podstawą do skierowania dziecka do kardiologa, a problemy z żywieniem nie wymagają konsultacji specjalisty? Oczywiście, że wymagają, ale dopóki my matki nie zdamy sobie z tego sprawy i w dalszym ciągu zamiast szukać pomocy u specjalisty będziemy podawać jedną butelkę mieszanki (która z czasem zamienia się w dwie, trzy, cztery, bo piersi nie dostają sygnału, żeby zwiększać produkcję, więcej o tym pisałam TUTAJ) lub pchać w dziecko marcheweczkę i kaszki od 4 miesiąca, bo lekarz zalecił profilaktycznie, a  doktor przecież wie co robi – wtedy nic się nie zmieni.

Oprócz tego, że wiedza medyczna aktualizuje się co 10 lat (jutro będę miała dla Was smaczek – koniecznie zajrzyjcie na bloga!) istotną kwestią są braki w nauczaniu o laktacji. Jeżeli lekarz chce wiedzieć więcej, musi kształcić się na własną rękę, a to kosztuje. I to nie mało.

Nie każda położna, pediatra czy neonatolog jest doradcą laktacyjnym, lecz każdy może nim być. Dlatego Droga Mamo, jeżeli coś Cię niepokoi, a jedyną, słuszną radą pediatry Twojego dziecka jest podanie „magicznej” mieszanki mlekozastępczej lub wczesne rozszerzanie diety, udaj się po pomoc do specjalisty – doradcy lub konsultanta laktacyjnego, a o problemach z rozszerzaniem diety porozmawiaj z dziecięcym dietetykiem.

Pamiętaj! Żaden lekarz nie jest specjalistą od wszystkiego!

Światowe organizacje promujące zdrowie (WHO, AAP, ESPGHAN) oraz Ministerstwo Zdrowia zalecają wyłączne karmienie piersią do 6. miesiąca życia dziecka, a następnie kontynuowanie go podczas wprowadzania pokarmów uzupełniających. Jest to obecnie najaktualniejsza wiedza dotycząca karmienia i rozszerzania diety. W związku z tym, że niektórzy lekarze mogą odwoływać się do „Zasad żywienia niemowląt” wydanych przez Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci, których zalecenia dotyczące karmienia piersią oraz rozszerzania diety są inne, szczerze polecam Ci lekturę OŚWIADCZENIA POLSKIEGO TOWARZYSTWA KONSULTANTÓW I DORADCÓW LAKTACYJNYCH w sprawie ZASAD ŻYWIENIA ZDROWYCH NIEMOWLĄT – [KLIKnij TUAJ]

Będzie mi niezmiernie miło jeżeli pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza i/lub udostępnisz ten wpis. To dla mnie znak, że jesteś, czytasz i doceniasz moją pracę i serce w nią włożone. 🙂

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Popieram, udostępniam!

  • Brawo! 🙂

  • Dorota

    Sama prawda

  • xenia

    Ja właśnie uslyszałam od pediatry, że od 5 miesiąca mam dawać małej przeciery warzywne bo to dodatkowe kalorie a mała za wolno przybiera na wadze. No i nie wiem – kłócić się czy udawać że słucham i robić po swojemu?

    • Ola

      Mleko jest bardziej kaloryczne niz przeciery warzywne, wiec jesli karmisz na zadanie, to ta rada jest bez sensu. Ja wspomnialabym o tym pediatrze i wspomniala o aktualnych wytycznych, moze do niej trafi i sie douczy.

      • manowce

        a jak dziecko nie przybiera na wadze, to tez olewać lekarza i robić po swojemu, aż umrze z głodu? świetna rada…

  • Alex

    Witam,
    moja córka właśnie kończy 4 mc i pediatra poleciła nam po 17 tyg podawać po troszku na łyżeczce danego warzywa przez 3 dni i obserwować czy nie ma alergii, potem następne warzywo i tak do 21 tyg, że względu na to że podobno w tym czasie jest jakieś okienko alergologiczne i dzięki temu jest duża szansa że dziecko nie będzie uczulone. Jak się na to zapatrujesz/zapatrujecie??
    pozdrawiam

    • Ola

      Badania potwierdzaja, ze nie ma okienka alergicznego. Po 6 miesiacu mozna dawac wszystko, z wyjatkiem miodu. Powinno sie tez uwazac z sola, cukrem, jajkami na miekko (salmonella).

  • beti

    Dlatego nie chodzę ze zdrowym dzieckiem po lekarzach a diete rozszerzam po ukończeniu 9 m-ca gdyż dopiero wtedy sama usiadła 🙂

    • manowce

      nie ma się czym chwalić! WHO zaleca karmienie wyłącznie mlekiem tylko do 6 miesiąca, więc nie wiem czemu pani czekała do 9. /: rozumiem, że jest pani dietetykiem/pediatrą? czy to tylko takie własne widzimisię?

      • Ilona

        Czytanie ze zrozumieniem się kłania. WHO zaleca karmienie do 6 miesiąca TYLKO piersią a nie TYLKO przez 6 miesięcy.

        • manowce

          no właśnie, się kłania, bo napisałam to samo, co pani, tylko innymi słowami. WHO zaleca karmienie WYŁĄCZNIE MLEKIEM (i niczym więcej) tylko do 6. miesiąca, czyli po 6. miesiącu powinno się rozszerzać dietę (i dalej karmić mlekiem jako podstawą diety).

  • Dorota Klocek Tętnowska

    No tak ja mam tyle pytań i wątpliwości zw z rozszerzeniem diety mojego dziecka … teraz już wiem gdzie iść. ..

  • Karol

    A jak wracasz do pracy w 4 miesiacu to troche trudno odciagac wystarczajaca ilosc mleka, by do konca 6 miesiaca starczylo.

    • Ola

      Karolu, karmiles kiedys piersia? Odciagales pokarm? Jesli taka sytuacja faktycznie ma miejsce i matka wraca na pelne 8h, to mysle, ze wczesniej przemyslala sytuacje i ma zapas mleka, moze tez odciagac je podczas pracy. Wydaje mi sie jednak, ze to hipotetyczna sytuacja. Nie zaleca sie przyspieszania diety z takiego powodu, dzieci w tym wieku i tak wiele nie zjedza (maja ciagle odruch wypychania cial obcych z ust), zapotrzebowanie kaloryczne lepiej zaspokaja mleko. Mleko i tak stanowi podstawe zywienia do roku. Ale nawet jesli mama wraca do pracy po 9 czy 12 miesiacu (co jest czestsze niz po 4), to spokojnie moze nadal karmic piersia, laktacja dostosowuje sie do potrzeb, a dziecko nadrabia godziny, w ktorych nie przebywalo z mama.

    • mamajagody

      To ja napiszę ze swojego doświadczenia, że może i trudne, ale możliwe. I nie jest to sytuacja hipotetyczna 🙂 Córkę urodziłam mieszkając w Holandii, a tam macierzyński kończy się po 3 miesiącach życia dziecka. I oczywiście wiele osób to bulwersuje, ale naprawdę mamy wracają do pracy tak wcześnie. Znam mnóstwo mam (Polek i Holenderek), które odciągały pokarm dla dziecka w pracy i już. Lodówki w żłobkach zawsze były pełne świeżych zapasów 🙂 Ja od drugiego miesiąca życia Jagódki musiałam mleko tylko odciągać (niemijająca bolesność karmienia, zapalenia, setki konsultacji i pani doradca, która rozłożyła ręce), wróciłam do pracy, gdy mała miała 4 miesiące i karmiłam ją tylko moim mlekiem do 6 miesiąca. Karmiłabym ją dłużej, gdyby poza pracą piła z piersi, to byłoby oczywiste, odciąganie mleka 5-6 razy dziennie przy 8 godz. pracy było jednak wyczerpujące, dlatego wyszło nam ‘tylko’ 6 miesięcy

    • nat

      Jestem żywym przykładem na to, że się da. Co prawda nie wracałam do pracy po 4 miesiącach, ale jestem mamą karmiącą inaczej – swoim pokarmem, ale z butelki. I mniej więcej właśnie w 4 miesiącu doszłam do takiego “wytresowania” piersi, że mleko ściągałam 2-3 razy dziennie i spokojnie zostawała mi porcja, czasem dwie, na czarną godzinę.

  • Ja skonczylam dietetyke dlatego często usmiecham się pod nosem na wizytach u pediatry i słuchając rodziny. Wrdlug nich powinnam była karmić córkę piersią tylko do 6 miesiąca bo potem przecież i tak nic już tam nie ma. A ostatnio nasluchalam się że mój 4miesieczny synek powiniem już jeść pokarmy stałe bo potem nic nie bedzie chcial jeść.

  • Ewelina

    No niestety lekarze nadużywają często swojego autorytetu. Ja usłyszałam od pediatry, że dziecko nie siedzące nie może być noszone w chuście inaczej niż na leżąco (!). Ta sama pediatra zdiagnozowała też u mnie i u syna alergię na gluten.. bez badan oczywiście, na oko. Syn jest pod kontrolą alergologa, więc zostało nam tylko zmienić pediatrę… Z kolei alergolog wypowiadał się autorytatywnie na temat rozwoju ruchowego mojego dziecka a rehabilitant na temat żywienia. A najlepsze /st to, ze wszystkie opinie się wzajemnie wykluczały…

    • Pani Nałsowa

      Mi rehabilitantka gdy usltszala ze dostawiqm dziecko co 1-1,5do piersi bo mam słaba laktacje bo mała nie chce jeść,to opierdzielila mnie tłumacząc ze pani tez by nie chciała jeść co h, uwielbiam określenia na zdrowy rozum,i dorosły by nie chciał a co dopiero dziecko. Gdzie Ci ludzie kupują trn pakiet jestem lekarzem wszystko wiem, to jak mamy na forum “jestem specjalistka od wychowania mam dwójkę dzieci” -znów sory za generwlizowanie,ale nie kumam skoro zgadzamy się ze każde dziecko rozwija się inaczrj a normq jest od a do z to o co kaman?

  • Ewelisia

    Wczoraj wyszłam z dzieckiem że szpitala, na sali leżała z nami mama dwumiesieczniaka z kolkami. Pielęgniarka pyta jej, to co Pani je ze dziecko ma takie kolki?!
    Nóż w kieszeni mi się otworzył. A biedna mama zastosowana, że zjadła kropkę chleba razowego.

    • Pani Nałsowa

      Heheh taaak,mi też położna kołki na głowie ciosala ze kalafior absolutnie,to nie,tamto nie, jakby któraś się wysilila i poczytala jak powstaje mleko to by bzdur nie puszczaly świat,a wiadpmo mama chce jao najlepoej dla dzidziusia, sama obolala,zestresowana to i słucha takiej licencjat położnictwa 30lat temu, ok nie każda taka jest,ale te ktorw tak gadają (masować piersi i ciasno,przepalac piersi, dokarmiać mm bo pokarm cienki, dziecko ma kołki bo pani chleb rwzowy zjadła,itd) niestety tworzą stereotyp niedouczonej starej daty poloznej

  • Doskonaly tekst. Ja popelnilam taki błąd przy pierwszym dziecku. Co prawda karmilam 9 miesięcy, ale pierwszy pokarm ,w wieku 5 miesięcy. Czasem dokarmianie mm. Bo lekarz kazał. Przy drugim dziecku obecnie 20 miesięcy wciąż sie karmimy, nie słucham lekarzy a promotora karmienia piersią.

  • Moja kumpela pakowała zupki małemu jak miał 3 miesiące , wtf 😀 ! Bo mamusia się tak znała heheh Oczywiście się nie wtrącałam bo nie mam takiego zwyczaju

  • An

    Zgadzam się w 100%!! Nasza pediatra wielokrotnie mówiła co innego niż alergolog, gastroenterolog i doradczyni laktacyjna, święcie przekonana że ma rację. Zresztą nie ważne. Sama jestem stomatologiem. I możecie myśleć że po prostu jestem niedouczona (choć egzamin z pediatrii zdany na 4,5) ale wiedzy praktycznej w tej kwestii mam tyle że martwię się o Synka 3 razy bardziej bo w każdej krzywej mince widzę objaw choroby dzieci których spotkanych na oddziale podczas ćwiczeń…

  • Agata Filewicz

    Wybacz, nie doczytałam do końca, bo się we mnie gotuje. Nie z Twojego powodu, ale tego o czym napisałaś. Doskonale znam to przekonanie, że biały kitel oznacza wszechwiedzę medyczną. Dlatego też korzystam w miarę możliwości z porad specjalistów. Niestety czasami czekanie jest długie, ale … czekamy no, cóż zrobić 😉

  • Anna Kowalska

    Udostępnione 🙂

  • Asiu, poruszyłaś bardzo ważny temat. Oby dotarł do jak największej ilości osób.

  • Karmiłam piersią jedno 3,5 roku, drugie karmię rok i końca nie widać 😛 Spjorzenia pediatry na wieść o tym, że karmię dwulatka – bezcenne. Pewnie jakby dowiedziała się, że karmiłam jeszcze dłużej to by na zawał zeszła. Ale za to moja gin wcale się nie dziwiła i nawet jak byłam w ciąży nie kazała przestać.

    • manowce

      sama jestem mamą i też bym dziwnie patrzyła na kobietę karmiącą 3-letnie dziecko piersią.

  • ddawid

    Znajoma bardzo krótko karmiła z cyca a potem tylko mleko krowie UHT i dzieci zdrowe, więc nie ma reguły

  • Bardzo dobry wpis Asia! 🙂 Brawo!

  • Simona

    ja razem z mężem i naszą 21 miesieczna Zosia bylismy w Nowy Rok w szpitalu we Wrocławiu…okazało się, że Zosia ma zapalenie spojówek, no ale nie o tym….po zapisanych lekach dla małej, mówię lekarce, że nadal karmię Zosie piersią, na co Pani wytrzesczyła oczy i mówi “JESZCZE?! chyba czas najwyższy przestać, co?” na to mąż mówi “myśli Pani ze mleko żony jest już bez wartości?” a lekarka “Prosze Pana! oczywiście ze tak. teraz to juz tylko przyzwyczajenie małej, traktuje to jako smoczek. Mleko matki ma wartości odzywcze do roku.”. Rece mi opadły….a męża jak przekonać, że jednak lekarka guzik wie? I że bardzo się myli…?

  • Monika

    Karmię butelka i moje dziecko jest zdrowe jak ryba. Żadnej choroby nawet gdy domownicy zakatarzeni, zapalenia oskrzeli, zatok i innych. I mający stały kontakt z dzieckiem. Więc nie powiesz mi ze sposób karmienia wpływa na odporność dziecka bo to nie prawda. A dziecko karmilam przez miesiąc piersią bo miałam wklęsłe brodawki i nie dałam rady ani psychicznie ani fizycznie ani w żaden inny możliwy sposób. I tak, uważam że karmienie 2 czy 3latka nie jest normalne.

    • qwerty

      Popieram Pani zdanie. Moja kolezanka karmila piersia do troche ponad roku (dziecko samo odstawilo). Obecnie synek choruje non stop… Moja siostra karmila sztucznie od poczatku a dzieci choruja malo… Naprawde nie ma reguly, wiec nie ma sie co wymadrzac, ze karmilam piersia to dziecko zdrowe, a kolezanka karmila mm i dziecko chore. To nie jest wyznacznik.

      • Katrin

        Drogie Panie, mówienie “moje dziecko na mm jest zdrowe, więc to nieprawda, że karmienie ma wpływ na odporność” jest tak samo głupie (proszę wybaczyć mi to słowo), jak mówienie “dzieci mm chorują, a kp nie chorują”. Badania potwierdzają, że dzieci kp mają statystycznie większą odporność, natomiast nie znaczy to, że żadne nie zachowuje (i odwrotnie u tych na mm), bo i tu są silniejsze i słabsze osobniki, a do tego jeszcze dochodzi szereg czynników jak dieta, hartowanie, itp. Pozdrawiam

  • Ola Bak

    Jestem mamą. Jestem stomatologiem, co nie oznacza że swoją edukację zakończyłam na zębie, irytuje mnie szufladkowanie lekarzy i odbieranie im prawa do własnych opinii spoza swojej dziedziny. Lekarz jest zobowiązany do ustawicznego uczenia się, nie co 10 lat. Poza tym wiedza na temat wpływu cytrusów na uzębienie mleczne czy mieszane ( mleczno-stale) leży w kompetencji stomatologa. Co do wpływu cytrusów na biegunki pozostawiam opinie specjalistom – dietetykom ( zauważając że i wśród dietetykow zdania pewnie będa podzielone, a i tak trzeba mieć swój rozum i wybrać to co nam najlepiej Pasuje) Kwasy z cytrusów są bardzo niebezpieczne dla szkliwa szczególnie mleczakow i świeżo wyrznietych zębów stałych. cytrusy W zbyt dużych ilościach,zbyt długo przetrzymywane w buzi przez dzieci chomiki i podawane ze zbyt duża częstotliwością mogą powodować demineralizacje ( odwapnienie) szkliwa, co w przypadku mleczakow gdzie szkliwo jest bardzo cienkie, a cały ząb słabo zminimalizowany szybciej powodować opryskiwanie szkliwa, ścieranie go a także próchnicę zębów. Zęby stałe świeżo wyrzniete są też narażone na kwasy bardziej niż po kilku latach gdy szkliwo “dojrzeje” i się porządnie zmineralizuje, a człowiek nauczy się prawidłowo czyścić zeby. Dlatego jeśli mogę coś dodać od siebie odnośnie cytrusów to nie pozwalajcie jeść cytrusów w niekontrolowany sposób, nie pozwalajcie na przetrzymywanie ich w buzi- jeśli wiecie,że dziecko tak robi podawajcie cytrusy rzadko. Wiem,że zabawne jest jak dziecko gryzie plasterki cytryny i się krzywi,ale nadal zajada cytryne, bo dzieci często lubią kwaśny smak, ale przesada we wszystkim jest niewskazana. ważne jest po cytrusach nie myć od razu zębów, należy odczekać z 30 min żeby ślina mogła zneutralizowac kwasy. Umycie zębów bezpośrednio po cytrusach usuwa osłonke nabyta z zębów i wystawia szkliwo na bezpośrednie działanie kwasów,które pozostały niewyszczotkowane. Można pomoc slinie poprzez wypłukanie buzi woda bezpośrednio po cytrusach. Można podać coś do jedzenia czy picia po cytrusach co zneutralizuje kwasy. Jeśli zastanawiacie się kiedy iść z dzieckiem na pierwszą wizytę to podpowiem,że najpóźniej to jest z pojawieniem się pierwszego mlecznego zęba w buzi- czyli dolne jedynki.
    P.s. Mała plamka na zebie może okazać się wielką “dziura” i wielkim problemem. Więc jeśli widzicie małe plamki wielkości główki szpilki( co w skali zęba jest już solidna plamka): biała czy szara,czy brązowa nie zwlekajcie, nie bagatelizujcie- idźcie do dentysty, bo przecież nie jesteście spacjalistami 😉
    P.s. Co do wprowadzania stałych pokarmów to nie dam się zwariować i nie uwierzę w to,że wyłączne karmienie piersią do 6 go miesiąca jest dobre dla każdego dziecka. Jesteśmy różni, jedni rozwijają się szybciej inni wolniej, jedni rodzą się wcześniej inni później. Każde dziecko jest inne i zapotrzebowanie na pokarmy stale może pojawić się wcześniej przed szóstym miesiacem, zależy od wagi dziecka i jego ruchliwosci, a poznać to można po tym czy dziecko dobrze spi, czy jest zadowolone, czy marudna. Nikt z nas nie jest podręcznikowym przypadkiem. Nie znam dziecka, którmu równo z terminami z ksiązek wyrzynaja się zeby. Pamiętajcie,że wszystkie wytyczne są jedynie zaleceniami, zasiegajcie opinii,ale używajcie przede wszystkim swojego rozumu.

    • Jak ja lubię jak ktoś mówi żeby używać własnego rozumu 🙂 Polecam kp i polecam konsultacje u specjalistów. Ale i polecam myśleć. Każde dziecko inaczej się rozwija i dlatego wszędzie podaje się “zalecenia nie “nakazy”.ja jestem przypadkiem ze z małej plamki na zębie pracy było na połowę. Pozdrawiam:-)

      • manowce

        ja polecam być mniej chamską w stosunku do innych ludzi…

    • Pani Nałsowa

      Hm widać jednak braki w tej “rozszezanej wiedzy nie co 10lat”, proponuje zaproznac się z anatomicNymi uwarunkowaniami które to determinują rozszerzanie diety dopiero po 6mz. Nie chciałam być złośliwa,pewnie jest pani świetnym stomatologiem,i ma ogromną wiedzę w różnych dziedInach,dodatkowo doswiadcsenie dobrej mamy,ale autorka ma rację nikt nie wie wszyatkiego.i o taką pokorę do tego tu chodzi, bo ktoś kto uważa się się doksztalca powinnien w myśl zasady im więcej wiem tym wiem ajk mało wirm powinnien być tego świadomy. To nie był atak na lekarzy,tylko uświadomienie ze lekarz to tez czlowiek, i często omylny bo wszystkiego nie wie. Fakt jest ogrom ludzi z pasją i determinacja w doszkalaniu się, ale dalej przeważa podaj mm, sciskaj piersi,dawaj zmielone zupki, co chyba pani również wie jaki może mieć wpływ chociażby na rozwój mowy. Nie dajmy się zwariować,owszem,ale nie wierzmy ślepo bo ktoś ma dr przed nazwiskiem.pozdrawiam serdecznie

      • Katrin

        Chętnie poczytam o tych anatomicznych uwarunkowaniach. Mogę jakąś podpowiedź, gdzie szukać? Książka, link… 🙂 Dzięki

        • Pani Nałsowa

          🙂 fakt jelita to przecież pikuś,można im wrzucić niech sobie radzą odruch wypychania językiem toteż przecież do pokonania, wmusic/Nauczyć jakoś można:) odruch odkrztusny…no przecież dziecko to mały dorosły i schabowy na zdrowie! A tak serio, jak pokonam grupowa apokalipse to postaram się odnalesc, bo może źle się wyrqzilam,ale chodzi o to ze dziecko zwyczajnie nie jest gotowe,i tu nie o moje “wydaje mi się” chodzi tylko o badania w tym kierunku,które mi osobiście oczy trochę otworzyly

  • MartaHelena85

    Super napisane 🙂 bardzo lubię czytać Twoje wpisy zawsze czekam z niecierpliwością na nowy 🙂

  • manowce

    o ile mi wiadomo, rozszerzanie diety dopiero po 6. miesiącu dotyczy dzieci karmionych piersią, nie mm. nawet WHO twierdzi, żeby karmić dziecko wyłącznie piersią do 6. miesiąca, więc niektóre komentarze “ja rozszerzałam dopiero po 9. miesiącu” nie świadczą wcale dobrze o ich autorkach. nie popadajmy w skrajności, że tylko mleko matki i nic więcej. jest mnóstwo powodów, dla których kobieta nie może lub nie chce karmić piersią, albo rozszerza dietę trochę wcześniej (mój syn np. zaczął dostawać warzywa w 5. miesiącu). z jednej strony wiele mam pisze, że lekarze często mówią bzdury (co się zdarza), ale z drugiej strony zachowują się tak, jakby same były pediatrami i dietetykami w jednym /:

    • Ilona

      WHO zrownalo dzieci kp i mm wiec w obu przypadkach żywienia zaleca się rozszerzanie diety po 6 miesiącu.

      • manowce

        jakoś niedawno to chyba wprowadzono? też o tym słyszałam, ale jeszcze jakiś czas temu na stronie WHO było tylko o dzieciach karmionych piersią.

        • Ilona

          Nie wiem, czy dobrze pamiętam ale chyba jakoś w listopadzie. Na pewno to było po 2 października, bo moje dziecko było już na świecie gdy to czytałam.

    • Kinga

      Zalecenie dotyczy dzieci KP i MM. Obowiązuje już na pewno ponad rok.
      A komentarze “Ja rozszerzałam dopiero po 9. miesiącu” świadczą o wsłuchaniu się mam w potrzeby dziecka. Jest wiele przesłanek świadczących o gotowości dzieci do rozszerzania diety. Mamy dały dzieciom czas i takie podejście przynosi efekty. Moja mama rozszerzyła mojej mlodszej siostrze dietę po 12 m-cu. Wiktoria nie chciała wtedy jeść nic innego. Była KP ok. 3,5 roku życia.

      • manowce

        faktycznie, to było wprowadzone stosunkowo niedawno, tuż po urodzeniu mojego dziecka, dlatego mi umknęło. natomiast nadal nie zgadzam się z tak późnym rozszerzaniem diety, to jest bardziej fanaberia rodzica niż potrzeba dziecka, karmienie wyłącznie mlekiem jest zalecane jako dieta do maks. 6 miesiąca przez WHO i jak dla mnie logiczne.

  • Oj, widzę, że tu zażarta dyskusja się rozwinęła… A ja jestem zdania, że mądrze prawisz. Na własnej skórze przekonałam się o tym. Są lekarze i lekarze, jedni bardziej zaangażowani, inni mniej, jedni się dokształcają, drudzy tylko zerkają na zegarek ile zostało im do fajrantu 😉
    Ja też mam wykształcenie przyrodnicze (ochrona środowiska), a nie uważam się za alfę i omegę we wszystkich powiązanych dziedzinach nauki. Podobnie jest z medycyną, z tym, że tu specjalizacje są jeszcze węższe. Poza tym zauważyłam, że wielu lekarzy po prostu źle uczono na studiach, ich wiedza jest przestarzała i później nikt tego nie zweryfikował. Trafiłam na ortopedę, który twierdził, że nasz Synek musi płakać, żeby ćwiczyć płuca (a myślałam, że już nikt w to nie wierzy!) , trafiłam na pediatrę, która od góry do dołu zlinczowała mnie za nocne kp, wspólne spanie i generalnie opiekę w duchu rodzicielstwa bliskości (choć przyszliśmy z zupełnie inną sprawą), trafiałam na pediatrów, którzy stawiali zupełnie przeciwstawne diagnozy… tych przykładów możnaby mnożyć.
    Zresztą środowisko lekarskie jest podzielone w wielu kwestiach (zaczynając od szczepień, kończąc na pielęgnacji siusiaka), więc nikt nie może mieć pretensji do rodziców, że mamy ograniczone zaufanie i szukamy najlepszych specjalistów w danej dziedzinie: doradcy laktacyjnego w przypadku laktacji, wykwalifikowanej położnej w przypadku porodu, sprawdzonego ginekologa w przypadku problematycznej ciąży itd. Problem tkwi również w tym, że wiele specjalizacji jest mało popularnych (gastroenterolog, parazytolog i inne), a wtedy inni lekarze, posiadający dość ogólną wiedzę w danej dziedzinie (jakąś, ale jednak niepełną i nieaktualną), wchodzą w kompetencje tych specjalistów, a ich diagnozy i zalecenia często są nietrafione.

  • qwerty

    Ja bylam u dwoch doradcow laktacyjnych. Zaplacilam za to niemale pieniadze. Pierwsza Pani byla okropna, druga wspaniala… Podejscia obu Pan calkowicie inne… Niestety zadna nie byla mi w stanie pomoc. A gastrolog zalecila rozszerzanie diety po 4 miesiacu ze wzgledu na sztuczne karmienie i sprawy zdrowotne. Pamietajmy, ze specjalistow w danej dziedzinie jest wielu a kazdy ma jednak swoje zdanie, wiec to my rodzice i tak powinnismy decydowac. Nie ma jednej slusznej racji tylko dlatego, ze jedeb dietetyk, kardiolog, stomatolog czy inny specjalista tak powiedzial.

  • Ja bym jednak nie wrzucała wszystkich pediatrów do worka “lekarzy o wąskim zakresie wiedzy”, a w domyśle ” o małej wiedzy”. Lekarz internista, rodzinny czy pediatra powinni mieć bardzo szeroką wiedzę medyczną. A czy mają, zależy od nich samych, czy czują powołanie, czy jak napisałaś, odliczają czas do końca wizyty. Możesz spotkać mądrego pediatrę i kardiologa-konowała. Mnie w dzieciństwie pediatra lepiej leczyła z zatok niż laryngolog, czytała, jeździła na konferencje, robiła kursy. Ważne, żeby znaleźć dobrego, któremu można ufać. A jak się takowego nie ma, to podejrzane diagnozy weryfikować u specjalisty. Ale podejrzane diagnozy specjalisty weryfikować u drugiego lekarza o tej samej specjalizacji. Bo przecież lekarz specjalista też może głupoty mówić. To jakie rozszerzenie, a nie polemika z Twoim wpisem 😉

  • Kinga

    Dokładnie tak samo myślę na ten temat. Zresztą sama stałabym się ofiarą neonatologa. Jeszcze w ciąży zapytałam specjalisty od noworodków (bo naprawdę myślałam, że ma wiedzę o karmieniu) czy będę mogła karmić biorąc pewien lek. I odpowiedział, że nie… Bardzo chciałam karmić, nie usatysfakcjonowała mnie ta odpowiedź więc drążyłam dalej. W 20 tc napisałam do położnej, która była w trakcie robienia kursu doradcy laktacyjnego. Nie wiedziała ale obiecała się dowiedzieć. Okazało się, że mogę kp bo cząsteczki tego leku są duże i nie przechodzą do pokarmu! Wielka była moja radość. I strach. Bo mimo wszystko gdzieś tam w podświadomości miałam zdanie pani neonatolog… Karmiłam z sukcesem 20 miesięcy. Nie bez problemów. Pokonałam je i byłam, jestem! z siebie dumna 🙂 Mam wrażenie, że wiem więcej o laktacji niż większość lekarzy.. Znowu usłyszałam, że młodej mamie zalecono przerwać kp i podać mm, bo musiała wziąć antybiotyk! (w domyśle: każdy antybiotyk przekreśla kp!) Straszne 🙁 A kiedy wyraziłam swoje zdanie, usłyszałam z pogardą, że widocznie lekarz wie mniej ode mnie.. I naprawdę uważam, że tak jest.. wiem więcej na temat laktacji niż niejeden lekarz 🙁 Przykre… Bo wiedza, którą zdobyłam nie była okupiona wielkimi wyrzeczeniami! Ot, dojście do odpowiednich źródeł…

  • Amen.

  • Joanna

    Jak byłam na zabiegu,ktoŕy musialam mieç wykonany po porodzie naturalnym, to chcieli mi własnie dokarmić mieszkanką,bo “dziecko jest głodne”. a pozniej tez chcieli ” bo dziecko duze” i się moim mlekiem nie najada- skąd takie stwierdzenie położnych? (Niewiem). na szczescie mój Damian nie wyrazil zgody na żadne dokarmianie-za co jestem mu mega wdzieczna. drugi problem jaki mnie dotknął- to nawał pokarmu który trwa i trwa. Dziecko miało 10… 15… 21 dni,a mój nawał nadal trwał.dziecko się nie najadało,bo nie nadążało łykac,i po 2-3 minutach puszczało pierś z nerwami i już dalej jesc nie chciało.. kazdy mówił “dokarm mieszanką”. jednak ja nie byłam za dokarmianiem. Było by to dla mnie porażką,poniewaz od samego początku byłam nastawiona na KP. Szukałam pomocy gdzie się da.- tym sposobem trafiłam własnie na Asię i jej blog- za co dziękuje Ci Asiu.w pewnym momencie miałam nawet załamanie nerwowe, bo ” mam tyle mleka a ja niemogę wykarmić dziecka”. Płakała mojs córka- bo niemogła spokojnie zjesc..a ja płakałam razem z nią..na szczëscie nie poddałam się,nie posłuchałam innych- nie doramiałam ani swoim mlekiem z butelki ani MM. Dzisiaj moja córka konczy miesiac a ja jestem szczesliwą mamą i dalej Karmie piersią. I wiem że jak się chce,to się da..bo najwazniejsze jest nastawienie

  • Poldek

    Ja miałam szczęście spotkać położną – certyfikowanego doradce laktacyjnego, jedną z tych osób, które kształcą się ustawicznie w swoim fachu. Niestety konfrontacja z rodziną i wszelkimi ciotkami “dobra rada” to jak walka na ugorze.
    – Na pewno mała płacze bo najadłaś się czegoś ostrego
    – Mamo, najnowsze badania potwierdzają, że pokarmy spożywane przez matkę (nie mówię o używkach) nie maja wpływu na skład jej mleka, który zawsze jest taki sam
    – …ale ty się zastanów czy aby czegoś nie zjadłaś
    I takie rozmowy 🙂

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek (jedną z nich noszę jeszcze pod sercem), ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close