Niejadek – zaskakujący sposób, który sprawił, że moje dziecko zaczęło jeść.

niejadek

Mam w domu niejadka i w pewnym momencie chwytałam się każdego sposobu na zachęcenie Antoniny do jedzenia. Odeszłam od BLW, namawiałam, wygłupiałam się, robiłam samoloty, a nawet posłużyłam się bajkami w celu wpakowania nieświadomemu dziecku pokarmu do buzi . Na szczęście ten etap trwał krótko, powróciłam do idei BLW i odpuściłam, a wtedy na swojej drodze spotkałam JĄ i mój niejadek zaczął jeść!

Znamy wiele przyczyn braku apetytu u dzieci. Po wykluczeniu wszystkich aspektów zdrowotnych takich jak alergie, niedobory żelaza czy zespół złego wchłaniania, rodzice przeważnie bezradnie rozkładają ręce i albo wmuszają w dziecko jedzenie na siłę (co często przynosi jeszcze gorsze rezultaty, świetnie problem ostatniej łyżeczki opisał Fathersday.pl KLIK) albo czekają aż dziecko po prostu zacznie jeść. Przez chwilę byłam rodzicem wmuszającym. Nie przybrało to u mnie skrajnej postaci wpychania jedzenia za wszelką cenę, ale zdarzyło mi się kilkukrotnie karmić podczas oglądania bajki (moje dziecko zjadło pół filiżanki zupy, pół filiżanki!!!). O dziwo Tosia jadła wtedy bardzo chętnie, szeroko otwierając buzię – zapewne dlatego, że robiła to całkowicie nieświadomie, zafascynowana kręcącymi się kołami autobusu czy śpiewającymi jagódkami… Cóż, mój błąd, szybko się opamiętałam i powróciłam do idei BLW, bo dziecko kategorycznie odmawiało karmienia.

Antonina mając 13 miesięcy w dalszym ciągu żywiła się wyłącznie moim mlekiem, czasem skubnęła owoc, kawałek mięsa, polizała łyżkę od zupy. Lubiła pomarańcze, cytrynę, śledzie, łososia, szczypior, cebulę i jogurt naturalny – tego potrafiła zjeść ciutkę więcej. Wyniki książkowe, rozwój prawidłowy, waga piórkowa i ten brak apetytu…

niejadek

 Wszystkiemu winne może być MLEKO!

Wtedy na naszej drodze stanęła trzydniówka i lekarka, do której poszłyśmy. Od słowa do słowa przeszłyśmy do kłopotów z brakiem apetytu i tym, że trwa on u nas w zasadzie od zawsze. Padło pytanie o mleko. Zwykłe, krowie mleko i nabiał. A, że ze mnie mleczna dziewczyna i życia bez co najmniej litra mleka dziennie sobie nie wyobrażałam, z radością odpowiedziałam, że tak, mleka i nabiału spożywam ogromne ilości.

Kiedy matka karmiąca piersią spożywa duże ilości mleka i przetworów mlecznych, do jej mleka przenika enzym (zabijcie mnie, ale nazwy nie zapamiętałam), który w niektórych przypadkach może być odpowiedzialny za brak łaknienia u dziecka. Może, ale nie musi. Niestety przekopując internet wzdłuż i wszerz nie znalazłam żadnych badań, które potwierdzają tę tezę, dlatego przetestowałam ją na Antoninie. W ciągu trzech tygodni niemal wyeliminowałam nabiał i mleko krowie ze swojej diety i widzę poprawę! Serio! Moje dziecko chętnie siada do posiłków i je! Dzisiaj przeszła samą siebie wołając „mniam, mam, mama, am” i pokazując na talerz makaronu, który odstawiłam do przestudzenia. Tośka nie dość, że chętniej siada z nami do posiłków to zjada swoje porcje (małe, bo małe, ale zjada!) i domaga się jedzenia. Ponadto sama zaczyna ograniczać pierś i w zamian domagać się pokarmów stałych. Wsunęła cały jogurt (pomijając resztki rozsmarowane na stole i bluzce), jajko, kawałek pomarańczy, plaster szynki, popiła wodą, zagryzła kiwi i jeszcze ukradła mi ciastko i zjadła kawałek – w ciągu jednego dnia zjadła tyle, ile nie zjadała w ciągu całego tygodnia.

Doprawdy nie wiem jak to działa i czy w ogóle działa, ale wiem jak zdesperowani mogą być rodzice.Wiem jak w pewnym momencie zdesperowana byłam ja.  Każdy z nas chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a brak apetytu jest naprawdę frustrujący. Przecież dla prawidłowego rozwoju potrzebna jest zdrowa i zbilansowana dieta – no i co? No i co ma zrobić ten rodzic, którego dziecko kategorycznie odmawia jedzenia… Tonący brzytwy się chwyta, dlatego dzielę się z Wami sposobem, który u nas zadziałał. Możliwe też jest to, że przyszedł po prostu czas, w którym Antosia postanowiła zastąpić sobie w końcu mleko innymi pokarmami i zbiegł się on z moją rezygnacją z nabiału i mleka krowiego. Nie wiem. W każdym razie mi też wyjdzie to na zdrowie, bo wszystko w nadmiarze szkodzi, a litr mleka dziennie dla dorosłego człowieka to było chyba lekkie przegięcie. 😉

Wszystkim rodzicom (zarówno jadków jak i niejadków) polecam lekturę książki Carlosa Gonzalesa – „Moje dziecko nie chce jeść”. Zaczęłam ją czytać i muszę wrócić do lektury, bo w zasadzie to dzięki tej książce wyluzowałam i porzuciłam chwilowy etap wmuszania jedzenia.

Jeżeli uważasz ten wpis za przydatny miło mi będzie, gdy pozostawisz po sobie ślad w postaci komentarza lub like’a. Natomiast udostępnienie będzie najwyższą formą uznania. 😉
  • Super! Moja Tosia wciąga wszystko jak odkurzacz, o ile pozwolę jej jeść samej (czyli teraz już prawie zawsze) 🙂 No ale mleka z piersi nie ogranicza niestety…

  • Nasza Tośka je wszystko od zawsze:) Trafił mi się bezproblemowy w obsłudze egzemplarz dziecka i bardzo go sobie chwalę:)

  • Doskonale wiem, że problem z niejadkami to nie mały problem. Każdy rodzic chce, by jego dziecko jadło z zapałem wszystko to, co mu podamy zwłaszcza zdrową żywność. Nie zawsze tak niestety jest…. i wiem po sobie – sama byłam dziecka które mimo głodu mówiło NIE. A dlaczego? Bo ktoś mnie do tego jedzenia zmuszał – dosłownie. Więc drogie mamy, punkt nr 1. dajcie nam porządnie zgłodnieć 🙂

  • basia

    u nas podziałał .. żłobek – wsuwa absolutnie wszystko, czasem mniej czasem więcej ale je, i na dodatek jak wracamy potrafi zjeść pół buły a w domu domagać się jedzenie, nie wiem czy tyle kalorii tam spala czy co czy widok innych jedzących dzieci ją rusza, faktem jest to, że w weekend jak siedzimy w domu nie je tak jak wcześniej nie jadła …

  • Nie wiadomo, czy coś w tym jest, czy nie. Zapamiętamy na przyszłość, może akurat się przyda.

  • Marta Kokorzycka-Duszczak

    Córka ma 9 miesięcy i też najchętniej by zyła tylko na cycusiu.Czasem mam wrażenie,że boi się łyżki,bo z tubki coś tam zje,sama do buzi też coś wpakuje, łyżeczką zje trochę i już.Czytałam Gonzaleza, trochę mnie uspokoił, do roku czasu nie bedę szaleć, później zobaczymy:)

  • O rany, bardzo ciekawe, rzeczywiście szkoda, że nie ma badań na ten temat. Ale najważniejsze, że u Was podziałało, super! 🙂
    Zapamiętam na przyszłość na wypadek problemów z rozszerzaniem diety córeczki.

  • Asia B.

    Przerobiłam już wszystkie dziecięce ksiażeczki o jedzeniu, poluję na każdą nową z nadzieją, ze ta akurat pomoże. Zośka ostatnio podspiewywała już nawet wierszyk z książki Pampi na talerzu: bardzo dobra jest pietruszka, zaproś ją do swego brzuszka. Skutek? Zgodziła się na wrzucenie pietruchy do rosołku a nie jak zwykle goły, jeśli w ogóle. Ale ile można? A może tylko ja tak świruję? Czy Wy też posuwacie się bardzo nieetycznie do różnych podstepów? Jakieś przemycanie wierszyków o jedzeniu, figurki z jedzenia itepe a później pożeranie tego ziemniacznego albo mięsnego potworka? Tak tak.. robię tak… Ale co innego jeśli czasami nic nie działa i każdy posiłek to meczarnia i stres i dla mnie i dla córki?

    • Ania Berger

      Fajna książka! Dużo tam fajnych pomysłów na zabawy. My wyskubaliśmy z dzieciakami chlebowe miasto a potem zatopiła je pomidorowa powódź. Pierwszy raz od dawna nie było marudzenia przy jedzeniu, grzebania widelcem i odliczania, kiedy będzie można już odejść od stołu.

  • Cornelia

    Ja walcze podstepami i wyłapuje chwile nieuwagi, zeby wciskac choc kawałeczek, najczesciej podczas zabawy podlatuje z czyms małym, saszetką z musem Holle najczesciej i dokarmiam dziecko jak samolot;p

  • Magdalena

    Mam pytanie – bo czytam o swojej córce tutaj (tylko lubi inne rzeczy)… Wyeliminowałaś nabiał całkowicie, czy jedynie nieprzetworzone mleko?