ScrollToTop

Bez kategorii

NanoKnife. Nie dla wszystkich.

  • Joanna Janaszek
  • 59
  • 14 komentarzy

Rak zabija około dwudziestu tysięcy osób dziennie. Pomimo, że medycyna wciąż idzie do przodu, w dalszym ciągu niektóre odmiany nowotworu są wyrokiem. Tak jest m. in. z rakiem trzustki – zazwyczaj nieoperacyjny, nie dający żadnej nadziei choremu. W ubiegłym roku walkę z nim przegrała Anna Przybylska, a w tym moja ukochana ciocia. O publikację tych słów poprosił mnie wujek.

W sieci próżno szukać informacji o NanoKnife, ponieważ jest to stosunkowo nowa metoda leczenia nowotworów nieoperacyjnych. Poza tym 55 tysięcy zł jest ceną zaporową dla wielu chorych. NanoKnife to ogromny postęp medycyny w leczeniu nowotwórów i nadzieja w leczeniu raka, ale niestety też pożywka dla oszustów…


Podczas konsultacji w Bydgoszczy lekarze po przeanalizowaniu wyników badań i konsultacji z pacjentką uznali, że rak nie kwalifikuje się do operacji NanoKnife. Ciocia jednak się nie poddawała i wierzyła, że wygra tę nierówną walkę. Trafiła na konsultacje do dr M.C., który dał jej nadzieję. Powiedział, że widzi szanse na wyleczenie oraz, że rak kwalifikuje się do operacji. Chory nie analizuje, chory chwyta się każdej możliwej formy ratunku i chce wierzyć w to, co słyszy, szczególnie jeśli mówi to lekarz. Ciocia przed operacją musiała podpisać szereg dokumentów, m. in. że godzi się na operację dobrowolnie jak również to, że operacja może nie przynieść obiecanych rezultatów.


Mówiąc wprost NanoKnife jest w dalszym ciągu w fazie eksperymentalnej i nie byłoby w tym nic złego gdyby pacjent dobrowolnie i świadomie zgadzał się na leczenie eksperymentalne, a operacja nie byłaby finansowana przez niego. Nie chcemy z nikim walczyć, wchodzić na drogę sądową, domagać się odszkodowania, bo to nie przywróci życia mojej cioci Małgosi. Chcemy ostrzec inne osoby, które są w podobnej sytuacji, żeby nie dały się omamić. Rak trzustki w 3 i 4 fazie jest praktycznie nieuleczalny, a operacja może narazić pacjenta wyłącznie na dodatkowe cierpienia.


A gdzieś w Polsce umiera właśnie kolejna osoba, która operowana była w tym samym czasie, kiedy moja ciocia i leżała z Nią na sali pooperacyjnej. Jej rak również był nieoperacyjny…


Poniżej zamieszczam list mojego wujka:

23 stycznia 2015 r, o godzinie  0. 25 w nocy, zmarła moja ukochana żona i przyjaciel, Małgosia. Przyczyną Jej śmierci był nowotwór  trzustki, który został  wykryty  w pierwszych dniach stycznia 2014r. Ta okrutna wiadomość spadła na Nas  jak grom z jasnego nieba, ale Małgosia nie poddała  się. Wspólnie rozpoczęliśmy walkę o życie, która trwała ponad  rok i która ku mojej rozpaczy została przegrana.  Diagnozy wystawione przez 2 różne konsylia lekarskie były zbieżne – nowotwór złośliwy o wymiarach 50 x 28 x 40 mm zlokalizowany na  trzonie trzustki,  z zanikającym  ogonem trzustki. Guz szerzył się na otoczenie. Z powodu nacieku naczyń i zmian w otrzewnej nie kwalifikował się do radiochirurgii.


Już w połowie lutego 2014 r. została podjęta chemioterapia w Centrum Onkologii na Ursynowie, która  składała się z kilkunastu zabiegów. W trakcie chemioterapii zastosowano także radioterapię. Organizm Małgosi w różny sposób reagował na prowadzone leczenie.  Czasami kolejny zabieg podania chemii nie mógł się odbyć z powodu znacznego osłabienia organizmu, co uwidaczniało się w niekorzystnych wynikach analiz krwi.


Poszukując innej, skuteczniejszej  drogi leczenia zdecydowaliśmy się na wykonanie na nasz koszt zabiegu  elektroporacji guza trzustki generatorem NanoKnife. Wykonana przed operacją tomografia komputerowa potwierdziła guz na trzonie trzustki o wymiarach  jak wyżej. Zaobserwowano  zmiany w wątrobie .  W czasie wizyty w szpitalu św. Elżbiety w Warszawie dr M. C. zalecił zabieg  elektroporacji guza po 8 tygodniach od zakończenia radioterapii i po 2 tygodniowej przerwie w chemioterapii. Operację wykonano 05 czerwca 2014 r.


Wykonane w lipcu i we wrześniu 2014r. tomografie komputerowe wykazały niewielkie zmniejszenie guza, ale także drobne  ognisko  w śledzionie , zmiany w wątrobie, zapalenie dwunastnicy i twarde owrzodzenie wielkości 10 x 18 mm, co mogło być skutkiem napromieniowań  lub wynikiem leczenia Nano-Knifem. Pacjentka w dalszym ciągu pobierała chemioterapię ale stan jej się pogarszał.


Po około 4 miesiącach po operacji dr M.C. skierował chorą do Bródnowskiego Centrum Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego na ,,kalibrowanie dróg żółciowych”, celem przywrócenia ich drożności w odcinku wewnątrztrzustkowym. Zabieg wykonano dn. 22 pażdziernika 2014r. Po tym zabiegu nastąpił zdecydowany powrót choroby. Nowotwór rozszerzył się na inne narządy. Pacjentka wielokrotnie telefonowała do dr M.C. z prośbą o konsultację, jednakże ten nie miał dla niej czasu. Nie odpowiadał także na maile.


Inaczej mówiąc pozostawił chorą na pastwę losu!!!


Lekarz prowadzący dr J. K. skierował Małgosię do Poradni Leczenia Bólu, gdzie została pacjentką dr M. w szpitalu przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Od tego czasu Małgosia była trwale niezdolna do samodzielnej egzystencji i wymagała stałej pomocy innej osoby przy zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych.


W dniu  05 stycznia 2015r. w Szpitalu Kolejowym w Pruszkowie z powodu wodobrzusza, został wykonany dwukrotnie  zabieg upuszczenia płynu, co dało łącznie objętość 8 litrów. Po powrocie do domu Małgosia pozostała  w łóżku. Nie poruszała się o własnych siłach tylko na wózku inwalidzkim. Jeszcze raz została dowieziona na wizytę do dr K., który w zasadzie  nie mógł pomóc.  Ostatnim lekiem w  trwającej walce o życie były sterydy. Nastąpiło  minimalne, chwilowe  polepszenie stanu ogólnego, ale powróciło wodobrzusze, które utrudniało oddychanie.


I nadszedł ten straszny moment kiedy przestała  oddychać – 25 min po północy dn. 23 stycznia 2015 r. Miała 61 lat i 2 miesiące.


Opisałem proces rocznego leczenia Małgosi ze szczegółami, aby ostrzec wszystkich najbliższych osób chorych na raka trzustki,  że w przypadku 3 i 4 stadium rozwoju choroby w zasadzie nie ma ratunku. Lekarze o tym wiedzą ale niektórzy wykorzystują to w celach czysto komercyjnych narażając pacjentów na dodatkowe cierpienia.


                                                        Krzysztof

Jeżeli znacie fora, grupy dotyczące raka lub macie w swoim otoczeniu osoby chore, proszę puśćcie ten tekst dalej. Jeżeli chcecie skontaktować się z moim wujkiem napiszcie do mnie, przekażę wiadomość lub podam do Niego kontakt.


zdjęcie: printerest.com

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Bardzo straszne to i przykre. Nie wiem, co więcej napisać 🙁 Przekaż wujkowi słowa otuchy.

    • Dziękuję w Jego imieniu. Za każdym razem zastanawiam się jak taki człowiek może spać spokojnie żerując na ludzkiej nadziei i tragedii…

      • Anna

        Moj tato tydz temu przegral walkę z rakiem trzustki, my też przegraliśmy – pozostała ogromna PUSTKA. Jego historia podobna jest do historii Pani Małgorzaty. Byl zabieg NanoKnife w Częstochowie za jedyne 50 tysięcy zł. Potem same komplikacje i dwie operacje w Katowicach w Klinice Chirurgii Przewodu Pokarmowego, ten oddział to prawdziwa rzeźnia i umieralnia. Po tych operacjach tato juz nie chodzil, bardzo cierpiał. To dluga historia i nie życzę nikomu patrzrc jak człowiek znika, chudnie do kości a w oczach ma tylko ból! Lekarze wycisneli nasza rodzinę jak cytryne z kasy, ciągle dając nadzieję, bez łapówki nawet gadac nie chcą. Wolałabym prawdę zamiast mówienia „będzie dobrze”. NanoKnife przełożyło taty agonie o jakieś dwa miesiące. Rak trzustki to bilet w jedną stronę :-(. To bardzo boli ze juz nie walczymy:-(

        • Mężczyna-44l.

          a ja mam bóle brzucha, zrobione już wszystkie badania USG, CT, PET-CT. Wszystko niestety wskazuje na raka trzustki z przerzutem do wątroby. Na koniec października mam wyznaczony termin operacji. Szukam konsultacji, już mam jedno potwierdzenie ale jeszcze chciałbym poznać opinię jeszcze jednego specjalisty. Okazuje się, że dopiero po otwarciu można stwierdzić już z całą pewnością czy jest operacyjny czy nie. Zainteresowałem się metodą nanoknife ale jak mi powiedziano w CM Klara w Częstochowie, zabieg nie jest przeprowadzany w przypadku przerzutów.
          Niestety znam statystki dotyczące raka trzustki jednak sam znam jednego człowieka, który żyje już 4 lata po usunięciu trzustki a znajomi znajomych mają dwójkę takich, którzy żyją nawet dłużej.
          Podsumowując: napisałem powyższe chyba tylko żeby podziękować za informacje, które zamieściliście. Wydać mnóstwo pieniędzy na leczenie i zostawić rodzinę bez grosza jest chyba tylko egoizmem szczególnie jeśli chodzi o przypadki beznadziejne.
          A ja czego się boję?…. bólu… już teraz mnie bardzo boli pomimo leków przeciwbólowych i nawet nie chcę myśleć co będzie jak sprawy posuną się dalej.
          Pozdrawiam.

  • Mój tata walczy z rakiem trzustki…

    • Myślałam dwa dni i jedyne, co mogę Ci w tej chwili napisać to, że bardzo mocno trzymam kciuki. Mam nadzieję, że nie traficie na takiego lekarza, na jakiego trafiła moja ciocia, i że Twój tata wygra tę walkę.

  • Ludzka podłość nie zna granic. Wyrazy współczucia.

  • Wiesz, półtora roku temu dowiedziałam się, że moja mama ma raka mózgu. Wszystko to spadło najbardziej na nas, na jej rodzinę. Ona, jakby w swej chorobie nieświadoma, bądź wybitnie odważna. Nie bała się, wszystkich nas uspokajała…
    Dla mnie guz mózgu zabrzmiał jak wyrok, dla niej to możliwość walki, zgromadzenia wokół siebie całej rodziny, odbudowanie relacji.
    Trafiła na niesamowitych lekarzy, półtora miesiąca po zdiagnozowaniu choroby miała już operację w GammaKnife w Warszawie. Potem lepsze i gorsze tygodnie. Depresja, przeróżne stany lękowe. Raz wydawało by się że jest już kompletnie zdrowa, innym razem było z nią tak źle, że dzwoniliśmy na pogotowie.

    Dziś po półtora roku po operacji, czuje się dobrze i funkcjonuje całkiem normalnie. Jesteśmy wdzięczni i lekarzom i przede wszystkim Bogu za uratowane jej życie.
    Nowotwór to potworna choroba, nie każdemu pozwala na walkę. Pozostaje mi tylko przekazać głębokie wyrazy współczucie dla Twojego Wuja.

    Jeśli chodzi o tych lekarzy – to co dajemy innym kiedyś do nas wraca. Nikomu nie życzę, ale czy „lecząc” zastanawiają się co by było, gdyby ktoś im bliski lub oni sami cierpieli na podobną chorobę…?
    To straszne, że wszystko kręci się wokół pieniędzy…

  • Patla

    Chora była leczona kilkoma metodami szkoda że nanoknife nie był użyty jako pierwszy .

  • Aneta

    moja mama walczy z rakiem trzustki. lekarze nie podali ostatniej dawki chemii z powodu uszkodzenia serca. czekamy na tomograf.

  • Ewa Pląsek

    Skuteczność leczenia z użyciem nanoknife zależy od wielu czynników. Kluczowym jest czas zastosowania metody. Ale równie ważny jest rozmiar guza, to czy u pacjenta w chwili zastosowania wystapił rozsiew, a jeśli tak – to gdzie i jak liczny. Niestety w niektórych ośrodkach komercyjnych lekarz kwalifikujący do zabiegu nie uznaje zasady, ze pieniądze to nie wszystko. Od roku czsu metoda jest stosowana w ramach leczenia chorych z nieresekcyjnymi guzami trzustki i wątroby w CSK WUM na Banacha w W-wie. Margines kwalifikacji do zabiegu jest dookreślony. Do dziś dwadzieścioro chorych zostało objętych w ramach tego projektu programem badań klinicznych przy ścisłym monitoringu ich stanu zdrowia. Jak dotąd wyniki są obiecujące i być może pierwsze już planowane publikacje dotyczące skuteczności metody pozwolą z czasem na skuteczne wystapienie do nfz o refundację metody, co skutkować będzie większą dostępności do niej dla chorych z diagnozą nieresekcyjnego raka trzustki i wątroby.

    • Aleksandra Baranowska

      A w jaki sposób można się dostać na te testy kliniczne?

      • Ewa Pląsek

        To nie są testy. To jest zastowsowenie metody w ramach leczenia chorych z diagnozą nieresekcyjnego nowotworu wg ściśle określonych kryteriów. Kwalifikuja lekarze z CSK WUM. Jeśli potrzebuje Pani kontaku – zapraszam na pw.

O mnie

Cześć! Jestem Asia i jestem autorką tej strony. Ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, więc znajdziesz tutaj rzetelne rady dotyczące laktacji. Ponadto jestem zakręcona w temacie prawidłowego noszenia dzieci, rodzicielstwa intuicyjnego i wychowania w bliskości. Cenię szczerość i pasję. Uwielbiam podróżować i rozpieszczać rodzinę niekoniecznie zdrowymi smakołykami.

Odwiedź nas na Instagramie

Close