ScrollToTop

Dziecko

Moda na BLW

  • Joanna Janaszek
  • 149
  • 7 komentarzy

Nie bójmy się tego powiedzieć. BLW stało się po prostu modne. I nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że matka, która wpycha w dziecko papki od 4 miesiąca robiąc samolociki i inne cuda, raz na jakiś czas rzuci flipsa na tackę i już po internecie krąży zdjęcie otagowane #blw.

I nie, nie, nie, nie mam nic do papek, karmienia łyżeczką, jedzenia ze słoiczków. Nie pochwalam jedynie zbyt wczesnego wprowadzania pokarmów innych niż mleko i wpychania dziecku jedzenia na siłę, jednak do tego też się nie wtrącam. Jeżeli czytacie mnie regularnie wiecie, że nosa w cudze sprawy wtykać nie lubię. Każdy robi jak uważa i chce dla swojego dziecka najlepiej. Mogę podpowiedzieć – jeśli ktoś pyta, w innym wypadku zazwyczaj staram się siedzieć cicho. Ale strasznie irytuje mnie, kiedy ludzie używają nazw, które mają się nijak do rzeczywistości.

Weźmy na przykład taką fobię. Według mnie słowo w dzisiejszych czasach zdecydowanie nadużywane. To, że boisz się pająków nie znaczy od razu, że masz arachnofobię.  O! Ja np. boję się wysokości. Ostatnio chciałam wyjrzeć z balkonu z 9 piętra to aż nogi się pode mną ugięły. Taki tam lęk, nigdy nie nazwany fobią. Krew to co innego. Nie jestem już w ciąży i znowu zwala mnie z nóg (więcej TU i TU). I uwierz mi – nie chciałbyś mieć fobii. Jeśli masz, współczuję, bo wiem jak ciężko jest z nią żyć.

Wracając do pierwotnego tematu chciałabym zaznaczyć, że BLW to nie tylko samodzielne jedzenie. Jest to swojego rodzaju styl życia całej rodziny. BLW powinno kojarzyć się ze zdrowym, ale i wygodnym żywieniem swojej pociechy. Dlaczego wygodnym? Przede wszystkim nie gotujemy dla dziecka oddzielnie – je to samo co my, a posiłki spożywane są wspólnie. Nie ma tutaj mowy o zimnym obiedzie rodzica czy jedzeniu w pośpiechu. Nie ma mowy o wmuszaniu. Dziecko wybiera co i ile je. Najważniejsze jest aby posiłki proponowane dziecku były zróżnicowane i zdrowe. Rozpoczęcie rozszerzania diety przy pomocy metody BLW może być również początkiem zmiany nawyków żywieniowych rodziny (tak sytuacja przedstawia się u nas), wtedy skorzystają na tym wszyscy jej członkowie

Należę na facebooku do grupy Bobas Lubi Wybór i stąd obserwacje dotyczące mody na rozszerzanie diety metodą BLW. Pod zdjęciem sześciomiesięcznego brzdąca wsuwającego marchew i brokuły pojawił się komentarz:

Matko i się nie udławi?! Moja ma też pół roku i ja jej papki daję.

Cóż… Zastanawia mnie w takim razie co ta kobieta robi na grupie dotyczącej BLW. Notorycznie spotyka się tam pytania dotyczące rozszerzania diety po czwartym miesiącu czy o początkowej fazie karmienia papkami w związku z obawą zakrztuszenia lub zadławienia. Przystępując do jakiejś grupy wiem czego ona dotyczy i robię to w jasno określonym celu. Czasem mam wrażenie, że należę do wyjątków, a większość ślepo, w zupełnej niewiedzy podąża za trendami.

Zdecydowałam się na rozszerzanie diety metodą BLW, bo przekonuje mnie ona w 100%. W związku z tym, że Antosia nie bierze nic do buzi (zabawek, a nawet rączek) postanowiłam jednak całkowicie nie rezygnować z łyżeczki. I tak oto jedząc np. jogurt proponuję Tosi odrobinę podając go Jej łyżeczką. I tutaj spotkałam się z trzema reakcjami:

  • otwiera usta
  • wyciąga rączki
  • zaciska usta

Każdą Jej decyzję szanuję. Jeżeli otwiera usta z zainteresowaniem i zjada swoją porcję z łyżeczki – podaję dalej. Najczęściej jednak przy drugiej próbie podania czegoś łyżeczką kończy się to wyciągnięciem rączek, więc pozwalam Jej samej zdecydować, co dalej się z nią stanie. Tak, łyżka zazwyczaj ląduje na podłodze, ale dzisiaj Tosia mnie miło zaskoczyła. Na tacce leżał chleb i ulubiony ogórek kiszony, a ja jadłam jajko na miękko. Zasmakowała w płynnym żółtku i za drugim razem postanowiła wziąć łyżkę w swoje ręce. Postawiła ją na sztorc i zaczęła oblizywać po czym złapała z tacki ogórka i też zaczęła go jeść. Wy matki mnie zrozumiecie… To ten rodzaj dumy, kiedy macie ochotę krzyczeć całemu światu jakie macie zdolne dziecko i co ono właśnie zrobiło. Tak, tak, obdzwoniłam babcie i nawet prababcie, żeby się pochwalić. Taki to już chyba syndrom matki. 😉

Więcej o BLW znajdziecie na:

 

ALA’ANTKOWE BLW

Bliźniaczki w akcji

oraz w książkach Gill Rapley, Tracey Murkett – “Bobas Lubi Wybór” oraz “Bobas Lubi Wybór, Książka Kucharska”.

Podobne wpisy - zapraszam do czytania

  • Nigdy nie czytałam nic “naukowego” o BLW. Zwyczajnie koleżanka mi o tym powiedziała i stwierdziłam, że ciekawa sprawa. Pierwsze próby robiłam, gdy synek miał 7 miesięcy. Po tygodniu zrezygnowałam. Chciał jeść, ale miał problem z chwytaniem, więc się irytował. Gdy miał 9 miesięcy sam przeszedł na BLW całkiem naturalnie. Od tego czasu tak wyglądają nasze posiłki. Synek je sam, ja jem w tym czasie swoje. W zasadzie jemy to samo (chyba, że coś małemu nie podchodzi). BLW jest bardzo naturalne.

    • admin

      Naturalne i wygodne 🙂 Mam nadzieję, że u nas też się sprawdzi na dłuższą metę, ale zobaczymy jak będzie. Na razie Tosia nie bardzo chce być karmiona, więc tego nie robię. Do brzuszka nie trafia prawie nic, ale poznaje smaki i konsystencje i na chwilę obecną bardzo jej się podoba. Przy okazji moja dieta uległa jeszcze większej zmianie 😉

  • Wiesz, kiedyś też było BLW 😉 Moja Mama do teraz mowi, że malo kto miał czas na bawienie się w blendowanie, etc. Ba! Mało kto miał wtedy blender 😉
    Po prostu się zgniotlo trochę widelecem i jechało z koksem 😉
    Kiedyś też dostęp do eko produktów był ciężki. Nie mówiło się o wielu sprawach, bo nikt nie zaprzatał sobie nimi głowy. 😉
    Dopiero teraz takie szaleństwo jest, hehe! 😀
    Życzę Wam powodzenia i na pewno dacie radę-jak ja dalam z dwójką, to i Ty z Tosią dasz! ;*
    Powodzenia! :*

    • admin

      No, trochę w tym racji jest. Chociaż ja już leciałam na słoikach, ale ja to już z lat ’90 😛

      Dzięki, na razie jestem zachwycona podobnie jak Tosia, więc cierpliwości mam dużo, nawet do jedzenia, które jest wszędzie, nawet w oczach i włosach 😛 Tylko tak jak napisałaś w swoim poście, trochę frustrujące jest to wyrzucanie wszystkiego na podłogę, zdecydowanie bardziej wolę jak ogląda 😉

  • My zaczęliśmy od blendowanych posiłków, ale teraz chcę spróbować BLW, bo Jakubkowi zwyczajnie papki jakoś nie podchodzą. Uwielbia wkłądać wszystko do buzi, chrupki są hitem, więc może ta metoda przypadnie nam do serca? Do mojego na pewno, bo ciężko mi gotować na dwa garnki 😉 Najważniejsze, żeby wszystko wypływało naturalnie.

    • Joanna Janaszek

      Trzymam w takim razie kciuki za powodzenie 🙂

  • A moi rodzice i teściowie ciągle się dziwią, gdy podaję warzywa i mięso z swojego talerza dziecku, mimo że ma już 9 miesięcy i zaczyna sama ogarniać do czego służy łyżeczka 😉 Dziwią się, bo “przecież nie ma zębów” 😉

O mnie

Cześć! Jestem Asia i bardzo cieszę się, że tu trafiłaś. Jestem mamą dwóch córek (jedną z nich noszę jeszcze pod sercem), ukończyłam kurs Promotora Karmienia Piersią, a od 2016 roku współpracuję z grupą Bezpieczni zajmującą się bezpieczeństwem w podróży. Jestem założycielką pierwszej w Polsce grupy poświęconej fotelikom montowanym tyłem (RWF), do której Cię serdecznie zapraszam. Wychowuję w bliskości, cenię rozmowę i szczerość, uwielbiam fotografię i dobre jedzenie. Chcesz wiedzieć więcej? Rozgość się i zostań na dłużej! :)

Odwiedź nas na Instagramie

Close